Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się gościom. Stała wyrzeźbiona z drewna przy drzwiach wejściowych do karczmy. Stołów gęsto, gości mrowie. Kelnerki zwijają się jak w ukropie, ubrane w regionalne stroje. Podają talerze pełne jadła. A pochwały słychać zewsząd od kąta do kąta. Jedni wychodzą, drudzy wchodzą. Niektórzy powracają, bo mają jak najlepsze zdanie o karczmie „Baba Jaga”.
Autor: Danuta Majorkiewicz