W mchu i paproci leżała jasnozielona roślinka. Z bliska widać było, że jest zakorzeniona, a jednak leżała. Nieznany był powód, dla którego nie pięła się wysoko w górę. Miała żyzną ziemię, wodę, słońce. Wyglądała, jakby spała. Mech otulał jej drobne listki, a paprocie szeptały „powstań”. Delikatny wiatr muskał jej cienką łodygę. Któregoś poranka ptaszek przysiadł obok niej. Kiedy zaczął śpiewać, roślinka dźwignęła swe smukłe ciałko, wyprostowała się, a swoje listki podniosła ku promieniom słońca.
Autor: Gwiazdeczka