Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale nic nie zobaczył.
Przeszedł na drugą stronę ulicy, żeby w świetle poranka obejrzeć cały budynek. Zdziwił go ruch w okolicy szyldu. Fragment „żon idealnych” unosił się w górę, odsłaniając „używanych samochodów”. Nowy, odsłonięty właśnie szyld: „Salon używanych samochodów, sprzedaż, kupno, wymiana” nie był już tak zaskakujący.
Mężczyznę zaintrygował napis „żon idealnych”, więc wzrokiem powędrował za nim. Został umiejscowiony na wysokości drugiego piętra, w środku – pod planszą „Stowarzyszenie” i nad banerem „Psychoterapia i grupa wsparcia dla mężatek”.
Stał bez ruchu i porównywał obydwa szyldy – „Salon używanych samochodów. Sprzedaż, kupno, wymiana” oraz „Stowarzyszenie żon idealnych. Psychoterapia i grupa wsparcia dla mężatek”. Obydwa z identycznymi, dużymi, złotymi literami. Zaskoczony zamrugał oczami.
– Co pana tak dziwi? – zapytał przechodzień.
– Te reklamy są identyczne – takie same litery.
– Bo dzielnica zabytkowa i konserwator zabytków nie pozwala na krzykliwe i kolorowe szyldy, muszą być stonowane.
– Ale identyczne chyba nie muszą być…
– A kogo to obchodzi? – zapytał przechodzień i poszedł do baru.
Turysta zobaczył, że szyld baru „Zapomnienie” również napisany jest tą samą dużą złotą czcionką.
Potrząsnął głową ze zdziwienia, potem wzruszył ramionami i też wszedł do baru, żeby zjeść śniadanie.
dla Jurka napisała Ewa Damentka