Turysta przystanął zdziwiony – 39

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale przeszkodził mu w tym stary znajomy, który zaproponował, że razem wejdą do salonu.

W środku była restauracja, a obok niej sala wystawowa. Goście restauracji do jakiś czas odchodzili od stolików i szli do sali wystawowej. Tam wybierali sobie jakiś podest i zastygali w bezruchu, upodobniając się do rzeźb. Niektórzy, na większych podestach, odgrywali sceny figuralne. Turysta rozpoznał niektóre z nich – „Porwanie Europy”, „Szał uniesień”, „Narodziny Wenus”…

Turysta zapytał kelnera, czemu restauracja nazywa się tak dziwnie. W odpowiedzi usłyszał, że mieszkańcy tego miasta lubią malarstwo i teatr, więc bawią się w odgrywanie różnych scenek. A przy okazji prezentują swoje wdzięki. Wielu bywalców restauracji zakochuje się w sobie. Prawie co tydzień jest nowy ślub. A nazwa? Jest po to, by przyciągać klientów. Spełnia swoje zadanie, bo coraz więcej osób tu zagląda.

Kelner zaproponował, by turysta rozejrzał się wśród znajdujących tam kobiet, zwłaszcza że kilka z nich wysyłało już sygnały, że z chęcią by go poznały. Turysta grzecznie podziękował i zamówił obiad. Pozostał przy swoim stoliku, a rozmawiając ze znajomym, dyskretnie obserwował, co działo się w sali wystawowej. Pomyślał, że kiedyś zaprosi swoich przyjaciół. Może jak będą w większej grupie, to odważy się wypróbować wszystkie możliwości, jakie daje „salon żon idealnych”.

Autor: Ewa Damentka