Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale przestraszył się, bo ujrzał moją matkę….
No dobrze…, ja się wystraszyłem. To ja byłem tym turystą. Udało mi się schować w bramie przed moją matką, ale zanim emocje opadły, zobaczyłem, jak w stronę salonu zmierza Anonimowa Księżniczka. Tym razem była bez Kasztanka. Zapytałem ją, jak leci. Odpowiedziała, że nieźle i weszła do salonu. Chwilę postałem na chodniku, a potem poszedłem do parku. W mojej głowie kotłowały się różne myśli. Co wspólnego mają ze sobą moja matka i Aks? Dziwnie się z tym czuję. Myślałem, że udało mi się uciec od przeszłości, a tu matka i Anonimowa Księżniczka są teraz w jednym salonie. Swoją drogą, to denerwujące, że nie znam jej prawdziwego imienia, tylko pseudonim. Czy Aks wie, że jestem księciem? Sądziłem, że spotkaliśmy się przypadkowo. Coś mi tutaj śmierdzi. Chyba zapytam Merlina, co się tutaj dzieje… Co to wszystko znaczy?
Autor: KaZetBe