Turysta przystanął zdziwiony – 11

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale szybko cofnął się. Był przerażony, serce biło mu szybko, a on, przytrzymując się ściany, wolno usiadł na chodniku. Niecodzienna poza i biała twarz zwróciły uwagę przechodnia.

– Czy wezwać pogotowie? Jest pan chory?

– Nnnie wwwwiemmmm, chyyybba nniie – wyjąkał turysta.

Przechodzień spojrzał na szyld i zapytał podejrzliwie:

– Zaglądał pan przez okno?

– Tttaaakk….

– Proszę wziąć głęboki oddech. To miał być żart. Z miejscowych nikt już się nie nabiera, a turystów jest mało. Już dawno nikt się nie przestraszył.

– Pppoooo cccoooo ttttoooo jjessst?

– Pewna stara panna, dziwaczka wymyśliła sobie taki dowcip, a może się chciała zemścić, nie wiem.

– Allle tttaam ssą sssaaammeee tttruuupppyyy.

– Nieprawdziwe, sztuczne… proszę oddychać. Wdech, wydech. Wdech, wydech, wdech, wydech…..

Po kilku minutach twarz turysty odzyskała swój naturalny kolor. Przechodzień wyciągnął piersiówkę i nalał mu kieliszek koniaku. Widząc spojrzenie turysty powiedział:

– Z przyzwyczajenia nosimy to wszyscy. Kiedyś dantejskie sceny się tu odbywały.

– Czemu same kościotrupy?

– Ta stara babinka, niektórzy mówią czarownica, chciała nam pokazać, że nie doceniamy ideału i idealne kobiety do śmierci czekają na mężczyzn, którzy się im oświadczą. Babcia wynajęła ten dom na dziewięćdziesiąt dziewięć lat. Opłaciła z nawiązką cały należny czynsz i zakazała tu cokolwiek zmieniać. Jednak jak wyciągnie kopyta, to pewnie tę wystawę zasłonimy.

– A niedoczekanie twoje – odezwał się mocny, zawzięty kobiecy głos.

Żylasta stara kobieta wyszła z salonu żon idealnych i, trzymając się pod boki, patrzyła wyzywająco.

– Babciu, spójrz na tego biedaka – przechodzień głową wskazał turystę. – Mało się nie przekręcił, jak zobaczył twój żart.

– Tacy słabeusze jeszcze chodzą po tym świecie? – kobieta ze zdziwieniem popatrzyła na turystę. – Chodź kochaniutki do środka, zrobię ci herbatę i dam jakieś kanapki.

– Nnnie, ddzięękuujęę bbaaardzooo…

– No dobra, zaprowadź go do baru – powiedziała staruszka do przechodnia i dodała – a potem wpadnijcie na kawę…

Autor: Ewa Damentka