Turysta przystanął zdziwiony – 27

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale spłoszony uciekł, gdy zobaczył, że kobieca postać w koronie zmierza w kierunku tego przybytku. Miał szczęście. Matka go nie zauważyła i nie zapytała, czemu przebrał się w dziwne ubranie i zapomniał o koronie. Książę z Bajki czaił się w bramie. Chyba poczuł się trochę pewniej, gdy zobaczył mnie.

– Aks, jak leci? – zapytał niedbale.

– Witaj KaZetBe, nieźle – odpowiedziałam i ruszyłam w stronę wejścia do salonu.

– Co tam jest?

– To babska tajemnica, musiałbyś być królową lub co najmniej Anonimową Księżniczką, żeby poznać sekrety tego miejsca.

Książę stał ze zdziwioną miną, a ja roześmiałam się i minęłam go, wchodząc do salonu żon idealnych. Sporo miałam tam dziś do zrobienia.

Autor: Aks

Na marmurowym blacie – 109

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty uważnie przeglądał Merlin. Szukał zaklęcia, które kiedyś znał dobrze, ale utracił je w wyniku bratobójczej wojny. Czarodzieje walczyli z czarodziejami i wykorzystywali w tej walce zaklęcia, które miały służyć uzdrawianiu.

Dobro zauważyło to i zamknęło dostęp do swoich czarów. Bez dobrych zaklęć czarna magia okazała się nieskuteczna, a źli czarodzieje bezsilni. „Wszędzie potrzebna jest równowaga” – myślał Merlin i z nadzieją czytał kolejne strony.

Z uśmiechem przyglądała się mu Babcia Jaga. Z zawziętością zaś obserwował go Głos.

– Ciągnie wilka do lasu – szepnął do Babci Jagi.

– Wiem Głosie, ale Merlin bardzo się zdziwi, kiedy odkryje, jaki wpływ ma na niego ta księga – odpowiedziała uśmiechnięta Babcia.

Głos znieruchomiał i intensywnie przyglądał się jej.

– Dobrze myślisz, ale jak wiesz lepiej, żebym nie mówiła więcej. Ręczę ci, że efekt powinien ci się spodobać – wyjaśniła.

– Jak uważasz – westchnął zaintrygowany Głos i dodał – twoja szkoła, twoje zasady.

– Dziękuję – uśmiechnęła się Babcia i za chwilę poważnie powiedziała – lepiej chodźmy do twojej komórki. Zobaczymy, co robi reszta naszych nauczycieli, nasi uczniowie i goście. Czuję, że dziś będzie pracowity wieczór.

– Myślę, że masz rację. Też czuję, że coś się szykuje. Jeżeli nie Merlin, to kto?

– Zobaczymy – skomentowała zatroskana Babcia Jaga.

Autor: Archiwista SC

Na marmurowym blacie – 108

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zawierają wielką mądrość, dlatego muszę strzec tej księgi, by nie korzystał z niej nikt niepowołany. Sam boję się do niej zaglądać. Mam wrażenie, że moje życie bardzo by się zmieniło, gdybym zaczął ją czytać. A ja jeszcze nie jestem gotowy na zmiany.

Autor: Wartownik

Turysta przystanął zdziwiony – 19

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale niespodziewanie… obudził się! Zasmucony rozejrzał się po pokoju. Spojrzał na śpiącą żoną i zdecydował: „Zasypiam, może wreszcie zobaczę przez szybę, co się kryje w tym salonie”. Żona przekręciła się i mruknęła przez sen: „salon mężów idealnych, co tam może być?”. Mężczyzna oprzytomniał i zaczął szarpać ją za rękę, ze słowami: „Kochanie obudź się, miałaś jakiś koszmar, no chodź przytulę cię”. Wziął ją w objęcia i trzymał kurczowo. Żona uśmiechnęła się się do niego i próbowała zasnąć. Mąż jej w tym przeszkadzał. W końcu zdecydował się wstać i zrobić jej ulubione kakao. Gdy jego wspaniały aromat roznosił się po całym mieszkaniu, żona uśmiechnęła się z satysfakcją. Obudziła się, gdy mąż przez sen zaczął mówić o salonie żon idealnych. Chyba nawet nie zauważył, że go uszczypnęła. A teraz proszę, jak się stara… Kakao… dawno go nie robił. O, i jeszcze niesie je na tacy… Dwa kubki kakao i obok bułeczki z masłem… jaki luksus…

Autor: Jagódka

Na marmurowym blacie – 107

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zawierają pismo i rysunki. O dziwo, niektóre z nich mają głębię i postacie w nich się poruszają, przedstawiają jakieś historie. Pozwolono mi korzystać z tej księgi. Być może dzięki niej znajdę drogę do domu, do mojego świata. A może znajdę informacje, które pozwolą mi zrozumieć, czemu trafiłem do świata, w którym teraz jestem. Jestem świadomy, że być może resztę życia spędzę tu, gdzie rzucił mnie los. Może to moje przeznaczenie?

Autor: Kapitan

Na marmurowym blacie – 106

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty często przewracałam, gdy w moim świecie szukałam potrzebnych mi zaklęć. Ta księga jest inna. Wygląda podobnie, ale nie ma zaklęć, albo są przede mną schowane. Ciągle trafiam na jakieś historyjki i obrazki. Czytam o cudzych przygodach. Księga nie odpowiada na moje żądania. A ja chcę władzy, tu i teraz. Czarodzieje w tym świecie są jacyś nijacy. Kapie z nich dobroć i dobre intencje, jakby chcieli pomagać całemu światu. Chcę to zmienić. Dobiorę się to serca tej księgi, ten świat musi być mój.

Autor: Sis

Turysta przystanął zdziwiony – 10

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale nie zdążył, bo parasolką zdzieliła go jego własna żona. Wykrzykiwała przy tym słowa powszechnie uważane za obelżywe, więc mężczyzna, czerwony ze wstydu, uciekał spod „salonu żon idealnych”, a ona goniła go, wymachując parasolką. Przechodzące tamtędy kobiety patrzyły ze zrozumieniem i mówiły sobie – „To jest żona naprawdę idealna. Krótko trzyma swojego starego”.

Autor: Merlinek

Na marmurowym blacie – 105

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były kremowe. Mimo że wiele rąk je dotykało, były czyste i miłe w dotyku. Koiły i obiecywały to, czego czytelnik potrzebował. Też dla każdego księga miała specjalne prezenty. Otwierała się tylko na tych stronach, które były dla niego odpowiednie. Stronach, które zawierały treści przystępne i zrozumiałe, pasujące do nastroju i obecnej sytuacji życiowej czytelnika.

Jak księga to robiła? Nie wiadomo. Najstarsi czarodzieje nie pamiętają, kto ją spisał lub wyczarował. Niektórzy mawiają, że księga stworzyła się sama, bo chciała pomóc światu, ludziom i czarodziejom. Albo że to jakiś mądry czarodziej przybrał postać księgi, by pomagać światu. Kto wie? Może w tych opowieściach jest w tym ziarno prawdy?

Zawsze, kiedy mam możliwości skorzystania z tej księgi, ona rzeczywiście podsuwa mi to, czego akurat potrzebuję, zupełnie jakby czytała mi w myślach. Niczego mi nie podpowiada, tylko pokazuje mi obrazki lub podsuwa historie, które inspirują i pomagają.

Co więcej, kiedy chcę, to nie mogę się do niej dostać. Natomiast kiedy jej naprawdę potrzebuję, księga zjawia się sama, wraz z pokojem i marmurowym blatem. Mogę wejść do pokoju i jestem otulona spokojem i pewnością, że dam radę. Czas i przestrzeń na zewnątrz nie są dostępne. Jest tylko księga i ja. Nasze spotkanie zawsze trwa tak długo, jak jest to potrzebne. Kiedy dostaję, czego było mi trzeba, pokój, marmurowy blat i księga rozpływają się, choć dalej chciałabym przeglądać jej karty.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Turysta przystanął zdziwiony – 3

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale przestraszył się, bo ujrzał moją matkę….

No dobrze…, ja się wystraszyłem. To ja byłem tym turystą. Udało mi się schować w bramie przed moją matką, ale zanim emocje opadły, zobaczyłem, jak w stronę salonu zmierza Anonimowa Księżniczka. Tym razem była bez Kasztanka. Zapytałem ją, jak leci. Odpowiedziała, że nieźle i weszła do salonu. Chwilę postałem na chodniku, a potem poszedłem do parku. W mojej głowie kotłowały się różne myśli. Co wspólnego mają ze sobą moja matka i Aks? Dziwnie się z tym czuję. Myślałem, że udało mi się uciec od przeszłości, a tu matka i Anonimowa Księżniczka są teraz w jednym salonie. Swoją drogą, to denerwujące, że nie znam jej prawdziwego imienia, tylko pseudonim. Czy Aks wie, że jestem księciem? Sądziłem, że spotkaliśmy się przypadkowo. Coś mi tutaj śmierdzi. Chyba zapytam Merlina, co się tutaj dzieje… Co to wszystko znaczy?

Autor: KaZetBe