Na marmurowym blacie – 112

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty są bogato ilustrowane. Niedawno zobaczyłem w niej siebie i Aks. Poprosiłem moją księżniczkę, żeby przeczytała mi opowiadanie, które zdobił nasz wizerunek. Aks bardzo się zdziwiła i zaczęła sobie ze mnie żartować. Jednak nie było jej do śmiechu, kiedy zajrzała do księgi i zobaczyła, że rzeczywiście jest w niej kilka historyjek o niej i o mnie. Opowieści te spisał Archiwista SC. Kto to jest? I jakim cudem opowieści o Aks i o mnie znalazły się w tej księdze? Przecież dopiero co trafiliśmy do tego dziwnego świata…

Autor: Kasztanek

Na marmurowym blacie – 111

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty skrywają wiele bolesnych tajemnic. Właśnie z tego powodu rzadko do niej zaglądam. Mam wrażenie, że jestem jedną z niewielu osób, którym księga pokazuje te tajemnice. Jej opowieści bardzo mnie bolą, a jeszcze nie wiem, co mam z nimi zrobić. A może wiem, tylko nie mam odwagi tego zobaczyć? Sama nie wiem, co o tym myśleć. Księga zaczyna mi się śnić, jakby mnie przyzywała. Może już czas, żeby znowu do niej zajrzeć i tym razem przeczytać od deski do deski?

Autor: Jęczydusza

Jabłonka uginała się – 14

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały na ciebie. Uginały się pod ciężarem mądrości. Chciały dzielić się z tobą opowieściami słońca, gwiazd, ziemi, wiatru, pszczół i ptaków. Chciały zdradzić ci tajemnice trawy i małych krzaczków oraz opowiedzieć o skarbach, które krecik trzyma w swojej norce. Czekają dalej. Mają nadzieję, że przyjdziesz i zaczniecie rozmawiać.

dla Patrycji napisała Brzozowa Bajdulka

Jastrząb krążył – 30

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał się na kimś wyżyć. Kiedyś przelatywał nad miastem i widział, jak gołębie zanieczyszczają pomniki, samochody i ludzi, których nie lubią. Teraz chciał zrobić to samo. Był zły, bo przed chwilą zaniósł do gniazda porządną zdobycz, którą pisklaki zeżarły w ułamku sekundy, a partnerka zrobiła mu awanturę, że się za mało stara. Powstrzymał się siłą woli, choć złość go roznosiła. Na szczęście przypomniał sobie, że gołębie nie zanieczyszczają siebie nawzajem tylko obcych, więc zostawił rodzinę w spokoju i wybrał się w podróż, by sobie ulżyć.

Autor: Merlinek

Turysta przystanął zdziwiony – 40

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale coś mu w tym przeszkodziło. Zawsze przeszkadza. Nikomu nie udaje się zajrzeć przez to okno. Sam próbowałem wiele razy. Teraz już mi się nie chce, tylko siadam od czasu do czasu na pobliskiej ławeczce i dobrze się bawię, jak widzę, na jakie sposoby Los przeszkadza ciekawskim mężczyznom zajrzeć przez szybę do tego salonu. Może tak ma być? Być może kobiety powinny pozostać tajemnicą, wielką tajemnicą? Nawet dla czarodzieja?

Autor: Merlin

Źródło życia – 19

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która oczyszczała, ożywiała zmęczony umysł i dodawała witalności ciału. Przywracała właściwe proporcje i zdrowe postrzeganie siebie, innych ludzi i świata. Mało kto miał odwagę, by tego doświadczyć. Ci, którzy spróbowali tej wody, jaśnieli i promienieli. Często przyprowadzali tu swoich bliskich, by też mogli mieć szansę spróbowania tej wody. Wiele osób się jej bało i próbowało ją zniszczyć, wlewając do niej truciznę. Źródło zawsze szybko, wręcz błyskawicznie, się oczyszczało. Po prostu było źródłem prawdziwej wody życia.

dla Daniela napisała Brzozowa Bajdulka

Turysta przystanął zdziwiony – 36

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale widok przesłaniało wielkie akwarium. Znajdująca się w nim złota rybka podpłynęła do okna i głośno i wyraźnie zapytała, czy mężczyzna chce, by spełniła jego życzenie. Turysta spłoszony odsunął się od szyby, przykucnął i udawał, że poprawia swoje sznurowadła. Wstał i oddalił się szybkim krokiem. Druga złota rybka odezwała się do pierwszej:

– Widzisz prawdę mówili, mamy tu sanatorium i wypoczynek. Ludzie nie zamęczają nas swoimi życzeniami.

Usłyszała to kobieta wychodząca z salonu żon idealnych. Zezłościła się. Usiadła na ławce i w ciągu paru minut gęstym maczkiem zapisała całą kartkę. Podeszła do szyby i powiedziała, że chce, by obie rybki spełniły jej życzenia. Gdy rybki czytały żądania kobiety, turysta powrócił, bo wymyślił już swoje życzenie. Przelotnie zerknął na kartkę i powiedział grzecznie:

– Pani wybaczy, byłem pierwszy.

Popatrzył na zmartwione pyszczki rybek i powiedział:

– Żądam, żebyście już nie spełniały niczyich życzeń i żebyście zadbały o swoje bezpieczeństwo. Chcę cieszyć się waszym widokiem zawsze, kiedy was zobaczę.

Rozzłoszczona kobieta odeszła, a złota rybka zapytała:

– Czemu to zrobiłeś?

– Poznałem kiedyś twoją kuzynkę – odpowiedział. – Nie wykorzystałem swojego życzenia, a kolejna osoba usmażyła tę rybkę i zjadła. Ta kobieta chyba chciała tego samego.

– Tak, miała wiele żądań, a na koniec jedną z nas chciała zjeść w galarecie, a drugą usmażoną.

– Jeśli będzie tak głośno gadać, to ktoś to z pewnością zrobi. Zachowajcie dyskrecję i trzymajcie pyszczki na kłódkę.

– Masz rację – smutno odpowiedziały złote rybki.

Dobrze zapamiętały tę lekcję i podzieliły się nią z innymi rybami, gdy wróciły do oceanu. Od tego czasu ryby mówią tak cichutko, że są dla ludzi niesłyszalne.

Neptun, dowiedziawszy się o tym wydarzeniu, postanowił się odwdzięczyć mężczyźnie i zaprosił go do podwodnego pałacu. Tam wyswatał go z własną córką i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. A jeśli jeszcze nie zmarli, to żyją do dziś.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Na marmurowym blacie – 110

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty lekko migotały. Dzięki temu w porę cofnęłam rękę. Nie dotknęłam księgi, tylko zaczęłam się jej uważnie przyglądać. Trikorder, który dostałam w Gwiezdnej Flocie, lekko szumiał. Po chwili wyświetlił komunikat: „Portal do innego wymiaru. Niebezpieczeństwo przejścia do świata równoległego”.

Wróciłam do mojego zamaskowanego promu i uważnie przyglądałam się księdze. Siedziałam tak dość długo. Cierpliwość się opłaciła, bo zobaczyłam, kto z tego portalu korzystał.

Ale to już jest inna historia. Myślę, że opowiem ją lub spiszę. Kiedyś…

Autor: Zyta