Stary pojazd – 28

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził sny i marzenia. Rozwoził je potrzebującym na całym świecie. Rozpylał w powietrzu, zasiewał na polach i łąkach, rozpuszczał w świetle latarni i kroplach deszczu. Sny i marzenia dojrzewały, rosły i wzmacniały się, a potem wędrowały do ludzi. Dzięki temu w pojeździe pojawiały się nowe sny, nowe marzenia – do dalszego zasiewania i rozsadzania. A ludziom i marzeniom żyło się coraz lepiej i lepiej…

dla Magdy napisała Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 274

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do świata fantazji. Zanurzyła się w nim. Pełno tam było magii, dzielnych rycerzy, pięknych księżniczek. Miło być jedną z nich.

Mama skończyła opowiadać bajkę i z czułością popatrzyła na swoją małą córeczkę, która właśnie zasnęła. Miała rozluźnioną, uśmiechniętą buzię.

„Dobranoc moja księżniczko, życzę ci słodkich snów” – pomyślała mama, a księżyc za oknem zamrugał, dając sygnał, że ona też może zasnąć, bo teraz on zaopiekuje się jej córeczką i zadba, by miała dobre, leciutkie i pogodne sny.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Na marmurowym blacie – 116

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty są mi dobrze znane. Korzystałem z niej jeszcze jako dziecko. Przeglądałem ją często. Pod okiem nauczyciela zgłębiałem jej skarby. Teraz księga jest w Szkole Czarowania, a ja zastanawiam się, czy to jest księga z mojego zamku, czy może inna. Wygląda identycznie. Sam już nie wiem, co myśleć.

Autor: Książę z Bajki

Młoda kobieta – 271

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do biblioteki pełnej książek i drobinek kurzu tańczących między półkami.

Wszystkie tomy jakie obejrzała poświęcone były księżniczkom – jak zostać księżniczką, jak nią być, co robić jako księżniczka… Kobieta założyła konto czytelnika, wybrała kilka książek i wypożyczyła je. W domu przeczyta je dokładnie i pewnie wróci po kolejne, bo zaczął interesować ją ten temat.

Autor: Zyta

Na marmurowym blacie – 115

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty uczą i prowadzą. Kiedyś bałam się z niej korzystać, bo księga pokazywała mi bolesne historie. Teraz już umiem się nią posługiwać. Księga nadal pokazuje to, co mnie boli, ale za chwilę ujawnia, co mam robić. Wiem, że nie uda mi się ukoić wszystkich cierpiących, ale mogę pomóc tym, których wskazuje księga. Dla nich moja pomoc jest ważna, bo mogą zmienić swoje życie. Na szczęście już nauczyłam się, że nie muszę cierpieć, że nie uratowałam wszystkich, bo wystarczy że pomogę tym, którym mogę pomóc. Dzięki temu czuję się lepiej, a nawet zdarzają mi się chwile beztroski.

Autor: Jenczydusza

Na marmurowym blacie – 114

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty są mi bardzo dobrze znane. Własnoręcznie przygotowałem tę księgę. Najpierw pisałem ją sam. Czasami udostępniam ją innym autorom. Księga ma służyć światu i wszystkim istotom, więc musi być różnorodna. Wykładam ją w rozmaitych miejscach. W zasadzie każdy, kto tego potrzebuje może ją znaleźć. Jest moim prezentem dla świata. Zapraszam. Korzystajcie z niej.

Autor: Ojciec Czas

Młoda kobieta – 267

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do chatki Baby Jagi. W środku zobaczyła wiele klatek z uwięzionymi kobietami.

– A ty kto? Do klubu księżniczek przyszłaś? – usłyszała napastliwy głos.

– Nie, ja… pracy szukam…

– To dobrze, księżniczek mam już dużo. Zgłodniałam. Szykuj ogień w piecu, zaraz którąś upieczemy. A przedtem ją wypatroszysz i nasmarujesz przyprawami. Do środka włożysz trochę jabłek, znajdziesz je w sadzie.

Moda kobieta schyliła głowę i, zbierając szczapy z podłogi, zastanawiała się, jak pomóc uwięzionym dziewczynom. Zapytała:

– A skąd wiesz, że to księżniczki?

– Same mówiły.

– Żadna nie ma korony.

– To nie ma znaczenia. Głodna jestem. Jak mówiły, że księżniczki, to zapłacą za to własną głową.

Uwięzione kobiety zaczęły krzyczeć: „Ja chcę do pracy”, „Żartowałam”, „Nie jestem księżniczką”…

Baba Jaga zatkała sobie uszy, wypuszczając przy tym pęk kluczy, które trzymała w ręku. Spadły z brzękiem na podłogę. Nowo przybyła je podniosła i szybko otworzyła klatki z uwięzionymi kobietami. Te otoczyły Babę Jagę i wepchnęły do jednej z klatek. Starannie zamknęły drzwi.

– Co teraz robimy? – zapytała jedna z oswobodzonych.

– Nie wiem, Wasza Książęca Mość – z ukłonem odpowiedziała nowo przybyła.

– Darujmy jej życie i wracajmy do domu – zaproponowała jedna z księżniczek.

– Do więzienia z nią – krzyknęła inna.

– Nie! – stanowczo zaprotestowała kolejna księżniczka – Należy się jej szacunek. Nauczyła nas pokory. Nie możemy się mścić.

Słysząc to, Baba Jaga zamieniła się w białego ptaka, który wyleciał z klatki, a następnie w dobrą wróżkę.

– Moje drogie wracajcie do domów, lekcję zakończyłyście pomyślnie.

Machnęła swoją różdżką i księżniczki zaczęły znikać. Po chwili zniknęła również chatka Baby Jagi, a młoda kobieta znów stała przed lokalem z szyldem „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Szyld rozwiał się, lokal zniknął. Przed nią była tylko ściana domu. Ściana między księgarnią a apteką. Po prawej stronie za apteką był bank, a po lewej – za księgarnią – była mała kawiarenka. Weszła do niej na kawę i szarlotkę. Chciała ochłonąć po tej niezwykłej przygodzie.

Autor: Jęczyduszka

Młoda kobieta – 266

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do rozświetlonej gwiazdami przestrzeni. Latające świetliki dodawały aury tajemniczości i magii, leciutkiej jak tchnienie. Rusałki pozdrawiały młodą kobietę i zapraszały do wspólnego tańca. Czas upływał, a ona czuła się wspaniale. Rano obudziła się we własnym łóżku. „Czyżby to był tylko sen?” – pomyślała, ale trudno jej było w to uwierzyć.

Autor: Mgiełka-Iskierka

Młoda kobieta – 265

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali balowej, w której czekał na nią jej książę. Podeszła do niego, wyjęła z jego ręki bukiet zasuszonych róż, odgarnęła pajęczynę z jego czoła i pocałowała go w policzek. Książę ocknął się, otworzył oczy, popatrzył na nią uważnie i z ulgą w głosie powiedział: „Nareszcie przyszłaś”.

Autor: Młody Adept

Na marmurowym blacie – 113

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty każdemu pokazują to, czego najbardziej potrzebuje. Mnie poprowadziły do uzdrowienia i scalenia się, do znalezienia własnej tożsamości.

Odkąd pamiętam, targały mną sprzeczności. Merlin tłumaczył mi, że każde czarodziejskie dziecko podlega wpływom żywiołów, a jeden z nich jest dominujący i to on właśnie określa jego charakter i zdolności.

Jestem pierwszą znaną mu osobą, która ma dwa dominujące żywioły: wodę i ogień. Obydwa silne i mocne. I obydwa walczyły ze sobą, bo każdy chciał zwyciężyć.

Kiedy wygrywała woda, ja byłam łagodna, trochę bezwolna i trochę przerażona. Bałam się wszystkiego i oczekiwałam, że ktoś się mną zaopiekuje. Byłam bardzo lubiana, więc opiekowano się mną chętnie. Świat znał mnie wtedy jako Mgiełkę.

Kiedy wygrywał ogień, byłam żwawa, miałam rześki umysł. Byłam radosna i pełna energii. Też mnie lubiano i nazywano mnie Iskierką. Moi rozmówcy często mówili mi, że chętnie by mnie zapoznali z Mgiełką, bo pewnie byśmy się polubiły, a ja na pewno bym się nią dobrze zaopiekowała.

Dzięki księdze zaczęłam siebie lubić, przestałam siebie oceniać i uciekać przed moimi sprzecznościami. W miarę jak ten proces się rozwijał, ogień i woda we mnie przestawały ze sobą walczyć tak zajadle. Chwilami nawet zaczynały ze sobą współpracować. A ja zaczęłam być znana jako Mgiełka-Iskierka, czarownica, która w razie potrzeby potrafi władać wodą lub ogniem.

Księga uczyła mnie dalej i w pewnym momencie żywioły przestały mną rządzić. Nadal mogę z nich korzystać, tak jak tego potrzebuję, ale teraz robię to jako ja. Jestem silna, zwarta, scalona. I niedawno dostałam nowe imię: Mi.

Sama to imię wyśniłam. Chciałam uhonorować Mgiełkę i Iskierkę, bo bez nich nie byłam sobą. A teraz jestem nimi i kimś jeszcze – osobą, która umiejętnie korzysta ze swoich zdolności i wędruje przez świat swoją drogą, stawiając przed sobą własne zadania i realizując własne cele. Nauczyłam się korzystać z moich sprzecznych talentów. Woda i ogień we mnie współpracują i wspierają mnie oraz siebie nawzajem.

Stałam się Świadomą Czarownicą, która realizuje swoją misję życiową i pomaga światu swoimi zdolnościami, a jednocześnie dba o siebie samą i ciągle się uczy. Dlatego często zaglądam do tej księgi, bo wiem, że moja transformacja jeszcze się nie skończyła. Będzie trwać do końca mojego życia. A potem? Kto wie…, to się okaże…

Autor: Mi