Mężczyzna spoważniał – 29

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przyglądał się swoim nowym górskim butom. Gaździna, która mu je sprzedała, mówiła mu, że są to siedmiomilowe buty, ale uznał, że to żart. Teraz jednak nie było mu do śmiechu. Nie tylko przeszedł całe Tatry w pół godziny to, jeszcze cały dzień nie mógł trafić do schroniska, bo lądował kilka kilometrów obok. „Trzeba nauczyć się w tym chodzić” – pomyślał i je zdjął. Z plecaka wyciągnął swoje wysłużone trapery i wolnym krokiem poszedł do schroniska na spóźnioną kolację.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spoważniał – 26

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przyglądał się uradowanej żonie. „Będziemy rodzicami” – przed chwilą powiedziała z radością. Jego myśli biegły jak szalone. O poczuciu bezpieczeństwa i zmianie miejsca. O związku partnerskim, gdzie obie strony dają po równo. O pieluszkach, zupkach i nieprzespanych nocach. Ona z czułością powiedziała: „jesteś wspaniałym mężem i będziesz wspaniałym ojcem. Damy radę”.

Myśli spowolniły. Pojawiły się nowe. Dziecko, przedłużenie własnego ja. Zdobywca. Żywiciel rodziny. Spełnienie w nowej roli. Dam radę. Uśmiech okrasił twarz mężczyzny.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mężczyzna spoważniał – 25

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą porządkował przedmioty, które znalazł w wielkiej skrzyni. Wyciągał je ze środka i metodycznie układał na podłodze. Skarpetki ze skarpetkami, koszulki z koszulkami, kamyki z kamykami… Stopniowo rosły grupki różnych przedmiotów, a jemu układały się myśli, co z nimi zrobić. Co zostawić, co wyrzucić. Pracował systematycznie. Na koniec została kupka drobnych przedmiotów, przeważnie kamyków, które wzbudzały w nim największe emocje. Wiedział, że nie ucieknie przed czekającą go analizą. Brał przedmiot za przedmiotem do ręki i przeżywał wydarzenia, które przypominały się, gdy trzymał ten przedmiot. Trzeba będzie dużo czasu, ale da radę. Wydarzenie, po wydarzeniu przypomni sobie i uporządkuje swoje życie.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spoważniał – 24

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą śledził ptaszka siedzącego na gałęzi tuż za jego oknem. Zdawało mu się, że ptaszek ma mu w jakiś sposób coś przekazać Patrzył, jak lekko podskakuje na gałęzi i wpatruje się w niego z ciekawością. Poczuł błogość. Liczył się tylko on i ptaszek. Kiedy towarzysz odfrunął, mężczyzna wrócił do swojego życia. Z jakiegoś powodu było ono lepsze niż przed spotkaniem z latającym przyjacielem.

Autor: Gwiazdeczka

Mężczyzna spoważniał – 23

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą zaczął wpatrywać się w stojące przed nim zwierzęta. Jako że był miłośnikiem zwierząt, potrafił zaobserwować ich jakby uniesienie. Zwierzęta wyglądały na zdrowe i radosne. W późniejszej rozmowie z ich hodowcą, dowiedział się, że hodowca stosuje co prawda zwykła karmę, ale dodaje do niej jeszcze coś od siebie. Tym dodatkiem był pozostały z rodzinnej kolacji chleb gromadzony na parapecie okiennym.

Autor: Adam

Mężczyzna spoważniał – 22

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą obserwował sytuację dziejącą się za oknem. Grupa młodych chłopaków dokuczała i szarpała jakąś dziewczynę. Mężczyzna bez namysłu wybiegł z mieszkania i przepędził bandę wyrostków. Stał się dla dziewczyny prawdziwym bohaterem. Patrzyła na niego z podziwem i wdzięcznością, po czym oddaliła się z lekkim uśmiechem na ustach, mając nadzieję, że jeszcze kiedyś go spotka.

dla Janusza napisała Małgorzata

Mężczyzna spoważniał – 21

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przyglądał się zawartości wielkiej skrzyni, którą przed chwilą otworzył. Nie spodziewał się tego, co tam zastał. Prawdziwy misz-masz, przysłowiowe mydło i powidło. Korki od szampana mieszały się ze skarpetkami, podkoszulkami, książkami, dziwnym pyłem i kamykami luzem lub z małych torebkach i wieloma innymi rzeczami. Niektóre przedmioty przyciągały, inne wzbudzały wstręt. Niewiele było obojętnych. Co z tym wszystkim zrobić? Wiedział, że już pora, by wziąć się za porządki. Czekał z nimi bardzo długo. Być może zbyt długo. No, ale czas zacząć. Zacisnął zęby i wziął się do dzieła.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spoważniał – 20

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą obserwował swojego syna. Był cichy, zamyślony jak nigdy dotąd.

Dotarło do niego, że zaniedbał go i opiekując się nim, jest zajęty załatwianiem swoich spraw.

Wziął pudło z klockami i rozsypał je na podłodze, czym rozproszył smutek dziecka. Usiadł razem z synem na podłodze i zaczęła się zabawa w budowanie. Nie tylko zamku, przede wszystkim relacji między ojcem i synem. Obydwaj byli szczęśliwi.

Gdy stał już piękny kolorowy zamek, mężczyzna powiedział do syna – „dziękuję ci, że znów poczułem smak dzieciństwa.

Autor: Danuta Majorkiewicz