Równomierny stukot pociągu – 38

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale spożywano duży posiłek. Pasażerowie wracali z całodniowej wycieczki, na której nic nie jedli. Założeniem było, by zobaczyć jak najwięcej w ciągu dnia. Posiłków nie zaplanowano. Przecież jeden dzień można wytrzymać.

Drugie założenie, to wyjazd bez aparatów telefonicznych. Zatem całodniowy spokój, ale też brak możliwości robienia zdjęć. Podróżnym uaktywniły się stare doznania związane z przemieszczaniem się w pewien już archaiczny sposób.

Brak zdjęć z podróży nie był problemem. Eks-kursanci jakby więcej wypatrywali na bieżąco. Jedna z osób stwierdziła, że często robi się wiele zdjęć, do których się nie wraca. Leżą one gdzieś w plikach.

Autor: Adam

Równomierny stukot pociągu – 37

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale nie było nikogo poza młoda kobietą. Wszędzie cisza i spokój. Nagle do przedziału wsiadła rodzina z trójką dzieci. Każdy malec miał swój tablet. Mimo to, słychać było ich wrzaski i krzyki. Nawet kilkulatki idą z postępem.

Autor: Małgorzata

Równomierny stukot pociągu – 35

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale siedziało kilka osób. Były tam dwie dziewczynki, które bardzo różniły się od siebie. Jedna czyściutka, schludna, cichutka, siedziała bez ruchu. Wyglądała, jakby bała się ruszyć, głośniej odezwać, czy nawet głębiej odetchnąć. Druga była żywiołowa i brudna. Jej ubranie na pewno było czyste, gdy wychodziła z domu. Teraz jednak były na nim ślady jedzenia i wszystkiego, co dotykała. Dziewczynka skakała, piszczała, dużo mówiła i była wszystkiego ciekawa. Tata postawił ją na rozkładanej półeczce pod oknem, a ona pokazywała mu, co pojawiało się za oknem, i nazywała to, co widziała. Czasami tata podpowiadał odpowiednie słowo. Mama cichutkiej dziewczynki zapytała, czy ona też chce stanąć na drugiej półeczce. Mała jedna przecząco pokręciła główką i przytuliła się mocno do swojej czyściutkiej, wymuskanej mamy.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 34

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale pasażerowie – podróżnicy. Ludzie ciekawi ale nie ciekawscy. Każdy z nich wiedział, dokąd jedzie, jednocześnie ciekaw był celów podróży innych. Nie chodziło nawet o to, kto gdzie jedzie, ale jakie ma do tego nastawienie. Jako, że każdy z podróżnych był doświadczonym podróżnikiem, wymiana ich doświadczeń była tzw. układaniem wisienki na torcie. Ci ludzie wymieniali się niuansami.

Autor: Adam

Równomierny stukot pociągu – 32

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale siedziała grupa studentów jadących w góry. Mieli jeszcze przed sobą kilka godzin jazdy, więc niektórzy zaczęli grać w karty, a inni wyciągali mapy, planując trasy, jakie będą mieć okazję wkrótce przemierzać. Kontroler pociągu minął ich przedział, ponieważ nie chciał zakłócać ich spokoju.

dla Janusza napisał: Sokolik

Równomierny stukot pociągu – 31

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale pierwszej klasy siedziała przepiękna kobieta. Tak przynajmniej wydawało się ludziom, którzy przechodzili korytarzem. Przystawali, bo przyjemnie im się na nią patrzyło i nie chcieli przestać. Popychani przez kolejne osoby niechętnie szli dalej, a te kolejne osoby nie potrafiły dalej iść, bo patrzyły, patrzyły, patrzyły i podziwiały tę piękność. Gdy kobieta wstała, żeby przejść do wagonu restauracyjnego, obserwatorzy czuli się lekko zawiedzeni, bo nie zwracała na nich uwagi. Tylko jedna złośnica i zazdrośnica powiedziała, że piękność zna swoją wartość i zaczęłaby zwracać uwagę na ludzi tylko wtedy, gdyby to oni ignorowali ją. I że wtedy zrobiłaby coś, żeby odzyskać ich podziw. Czy miała rację? Nie wiadomo. Za to ludzie ze zdziwieniem popatrzyli na złośnicę i sami zaczęli ją ignorować. Dzięki temu dalej z przyjemnością podziwiali niezwykłą piękność.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 29

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale, na górnej półce, leżał pluszowy zając. Ktoś zostawił go na siedzeniu, gdy w pośpiechu opuszczał przedział. Ktoś inny położył na półce, myśląc, że szkoda gdyby ktoś go podeptał. I tak sobie zając leżał i leżał.

Interesowali się nim różni ludzie, ale szybko zostawiali. Jakoś nie pasował do ich wyobrażeń. Pluszowy miś, to jest coś! Ale pluszowy zając? Konduktor z kolei patrzył na zająca podejrzliwie. Czy to aby naprawdę zabawka? Jego wątpliwości zostały rozwiane, gdy pociąg gwałtownie zakręcił, a zając wypadł przez otwarte okno. Pluszak z pociągu, konduktorowi lżej.

Zając upadł na zieloną łąkę. Chyba było to zaczarowana łąka, gdyż pluszowa zabawka zaczęła oddychać i rozprostowała skoki, a potem puściła się w szaleńczy bieg pomiędzy trawami. Stała się prawdziwym zającem.

A pociąg jechał dalej. Jego równomierny stukot sprzyjał wymyślaniu bajek, które można opowiadać na dobranoc dzieciom lub wnukom.

Autor: Ewa Damentka