Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty każdemu pokazują to, czego najbardziej potrzebuje. Mnie poprowadziły do uzdrowienia i scalenia się, do znalezienia własnej tożsamości.
Odkąd pamiętam, targały mną sprzeczności. Merlin tłumaczył mi, że każde czarodziejskie dziecko podlega wpływom żywiołów, a jeden z nich jest dominujący i to on właśnie określa jego charakter i zdolności.
Jestem pierwszą znaną mu osobą, która ma dwa dominujące żywioły: wodę i ogień. Obydwa silne i mocne. I obydwa walczyły ze sobą, bo każdy chciał zwyciężyć.
Kiedy wygrywała woda, ja byłam łagodna, trochę bezwolna i trochę przerażona. Bałam się wszystkiego i oczekiwałam, że ktoś się mną zaopiekuje. Byłam bardzo lubiana, więc opiekowano się mną chętnie. Świat znał mnie wtedy jako Mgiełkę.
Kiedy wygrywał ogień, byłam żwawa, miałam rześki umysł. Byłam radosna i pełna energii. Też mnie lubiano i nazywano mnie Iskierką. Moi rozmówcy często mówili mi, że chętnie by mnie zapoznali z Mgiełką, bo pewnie byśmy się polubiły, a ja na pewno bym się nią dobrze zaopiekowała.
Dzięki księdze zaczęłam siebie lubić, przestałam siebie oceniać i uciekać przed moimi sprzecznościami. W miarę jak ten proces się rozwijał, ogień i woda we mnie przestawały ze sobą walczyć tak zajadle. Chwilami nawet zaczynały ze sobą współpracować. A ja zaczęłam być znana jako Mgiełka-Iskierka, czarownica, która w razie potrzeby potrafi władać wodą lub ogniem.
Księga uczyła mnie dalej i w pewnym momencie żywioły przestały mną rządzić. Nadal mogę z nich korzystać, tak jak tego potrzebuję, ale teraz robię to jako ja. Jestem silna, zwarta, scalona. I niedawno dostałam nowe imię: Mi.
Sama to imię wyśniłam. Chciałam uhonorować Mgiełkę i Iskierkę, bo bez nich nie byłam sobą. A teraz jestem nimi i kimś jeszcze – osobą, która umiejętnie korzysta ze swoich zdolności i wędruje przez świat swoją drogą, stawiając przed sobą własne zadania i realizując własne cele. Nauczyłam się korzystać z moich sprzecznych talentów. Woda i ogień we mnie współpracują i wspierają mnie oraz siebie nawzajem.
Stałam się Świadomą Czarownicą, która realizuje swoją misję życiową i pomaga światu swoimi zdolnościami, a jednocześnie dba o siebie samą i ciągle się uczy. Dlatego często zaglądam do tej księgi, bo wiem, że moja transformacja jeszcze się nie skończyła. Będzie trwać do końca mojego życia. A potem? Kto wie…, to się okaże…
Autor: Mi