Mężczyzna spoważniał – 22

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą obserwował sytuację dziejącą się za oknem. Grupa młodych chłopaków dokuczała i szarpała jakąś dziewczynę. Mężczyzna bez namysłu wybiegł z mieszkania i przepędził bandę wyrostków. Stał się dla dziewczyny prawdziwym bohaterem. Patrzyła na niego z podziwem i wdzięcznością, po czym oddaliła się z lekkim uśmiechem na ustach, mając nadzieję, że jeszcze kiedyś go spotka.

dla Janusza napisała Małgorzata

Żabka wskoczyła do stawu – 32

Żabka wskoczyła do stawu. Podpłynęła do lilii i wdrapała się na jej liść. Stąd widziała bardzo dokładnie cały akwen. Nad wodą latały komary i małe muszki, na które żabka chciała zapolować. Zbliżał się wieczór, a żabka była już głodna. Przyczaiła się na brzegu i cierpliwie czekała bez ruchu na nieostrożne owady. Wreszcie złapała swoją kolację. Wytrwałość i cierpliwość jak widać popłacają.

Autor: Małgorzata

Za górami za lasami – 63

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło sobie stumetrowe drzewo. Nigdy i nigdzie żadne na Ziemi nie osiągnęło takich rozmiarów. Swoją niezwykłość zawdzięczało ziemi, w której rosło i uczuciu, jakim było obdarzone przez sadzącego. Było jedyne w swoim rodzaju.

Autor: Małgorzata

Za górami za lasami – 62

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło w zagrodzie stadko młodych owieczek. Jagnięta całe dnie spędzały na zabawie. Skubały też soczyście zieloną trawę. Miały życie jak w raju. Szybko podrosły, lecz nie straciły werwy i nadal w głowie im były swawole.

Autor: Małgorzata

Światła latarni – 58

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Dawał ukojenie drzewom, trawom i wszystkiemu, co żyje. Był wybawieniem po suchych i gorących tygodniach. Wszystko dzięki niemu odżyje.

Autor: Małgorzata

Źródło życia – 26

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która leczyła. Wszelkie choroby i dolegliwości przechodziły, jak ręką odjął. Poprawiała nastrój, a wszelkie problemy rozwiewały się jak mgła o poranku. Do źródła przychodziły bardzo licznie zwierzęta, natomiast niewielu ludzi chciało z niego zaczerpnąć choćby łyk. To, czy będą z niego pili, zależy tylko od nich. Warto się skusić i spróbować.

dla Daniela napisała Małgorzata