Jastrząb krążył – 1

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał szlifować swoje umiejętności. Był mistrzem, ale nie zamierzał osiadać na laurach. Każdą wolną chwilę poświęcał na ćwiczenia i doskonalenie się. Zawsze przecież można latać coraz wyżej, coraz szybciej i widzieć coraz więcej.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

W mchu i paproci – 28

W mchu i paproci leżało poczucie przyzwoitości. Wypadło z człowieka, który schował się w paprociach, wtulił się w mech i udawał martwego. Zaciskał zęby, żeby nie krzyczeć. Siłą woli powstrzymywał się, żeby nie wstać i uciekać. Z wściekłą bezsilnością myślał o zbrodni, która działa się na jego oczach. Nie mógł jej zapobiec, ani jej przerwać. Mógł tylko leżeć i udawać, że go nie ma.

Całą wieś zagoniono do lasu i pastwiono się systematycznie nad kolejnymi osobami. Nie wiadomo, jakim sposobem jemu udało się schować w mchu i paprociach. Zaciskał mocno oczy, z których nie chciały wypaść dopiero co widziane sceny – gwałconej matki, ojca z roztrzaskaną głową, synka sąsiadów rozszarpywanego na strzępy i wiele innych strasznych obrazówSądząc po odgłosach, takich scen było coraz więcej. Jeszcze seria strzałów i wszystko ucichło.

Po jakimś czasie, gdy od kilku godzin w lesie panowała cisza – wstał, ale jego poczucie przyzwoitości, godności, miłość własna i szacunek do siebie zostały w paprociach. Snuły się nad mchem niczym szara mgła, której nic nie potrafiło rozwiać.

Gdy po wielu latach mężczyzna zawędrował do tego lasu, rozpoznał je. Przykucnął i wziął do ręki. Chciały wrócić do niego, ale on nie był gotowy, by je przyjąć. Tylko trzymał w dłoni i smutno się im przypatrywał. Wtedy usłyszał cichy szept matki niesiony przez wiatr: „jestem z ciebie dumna synku. Przeżyłeś. Zdarza się, że nie możemy dokonywać dobrych wyborów, tylko najmniej złe. Ty wybrałeś najlepiej jak można. Wszyscy cię widzieliśmy. Cała wioska. Łatwiej było nam umierać, wiedząc, że tobie może uda się przeżyć. Wybacz sobie. My nigdy ciebie nie oskarżaliśmy”.

Mężczyzna się rozpłakał i szczelnie zamurowane serce rozluźniło się, Pancerna blacha, która je otaczała, też zaczęła się rozsuwać. Po chwili zauważył, że szara mgiełka zniknęła z jego dłoni. Po raz pierwszy od wielu lat poczuł spokój. Wstał i wolnym krokiem poszedł w stronę zbiorowej leśnej mogiły, gdzie przed laty, jako jedyny ocalały, pochował całą swoją rodzinę i wszystkich sąsiadów. Pomyślał przelotnie, że przestanie uciekać. Wróci do opuszczonej wioski, wyremontuje dom rodzinny i zamieszka w nim na stałe.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spoważniał – 41

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przeczytał umowę, którą przed chwilą prawie zaakceptował. Powstrzymał go przerażony okrzyk żony. Umowę czytali kilka razy i za każdym razem znajdowali kolejne niepokojące zapisy małym druczkiem, które przy pierwszym czytaniu wtapiały się w tło. Podsumowując – gdyby zgodził się na zainstalowanie tego programu, zgodziłby się na przekazanie programiście swojego domu, sprzedanie dzieci i oddanie w wieczyste użytkowanie własnej żony. Poza tym, przez dwadzieścia lat miałby oddawać połowę swojej pensji. Zdenerwowany mężczyzna napisał maila na adres załączony do dokumentacji. W odpowiedzi dostał link do instalki programu z poprawną umową i krótkie wyjaśnienie. Programista napisał, że podejrzewał, że ludzie nie czytają umów, więc zawarł w swojej takie dziwne zapisy. Program sprzedaje od kilku lat, idzie jak świeże bułeczki, a mężczyzna jest pierwszą osobą, która zauważyła, że umowa na użytkowanie programu jest kuriozalna, delikatnie mówiąc. W nagrodę i jednocześnie przeprosiny programista zaproponował dożywotnie rozszerzenie licencji na wszystkie wersje tego programu, jakie kiedykolwiek powstaną.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 23

W mchu i paproci leżało sztywne poczucie obowiązku, które wypadło z głowy spacerującego mężczyzny. Jego właściciel nawet nie zauważył straty i poszedł dalej. Poczucie obowiązku próbowało musztrować mech, paprocie, rosę, drzewa, promienie słońca i wiatr, ale nikt nie zwracał na nie uwagi. Naburmuszyło się więc i zawzięło w sobie. Niestety, nie wytrzymało długo, bo łaskoczące promienie słońca, śpiewające ptaki, szumiący las i wszędobylskie mrówki rozluźniły jego zbroję. Kiedy jej resztki opadły, poczucie obowiązku rozluźniło się i zaczęło latać. Uniosło się wysoko – ponad las. Widziało w oddali miasto i mniejsze osady, ale nie poleciało w ich stronę, bo ludzie przestali go interesować. Chciało latać wysoko, wysoko, opalać się w promieniach słońca i rozmawiać z chmurkami. To mu się podobało i wtedy roztapiało się z rozkoszy. Jeśli dotąd się nie roztopiło, to pewnie lata do dziś.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 19

W mchu i paproci leżała mała dziewczynka. To byłam ja, kiedy w dzieciństwie chodziłam z tatą i bratem na spacery do pobliskiego lasu. Mój brat wybierał wspinanie się po drzewach, a ja lubiłam leżeć w miękkim mchu i słuchać o czym szumią paprocie. Ciekawie im się przyglądałam i zastanawiałam się, kiedy zakwitną. Wyobrażałam sobie, jak ich kwiaty mogłyby wyglądać. Kiedy przypominam sobie tę scenę, robi mi się błogo i rozluźniam się. Chyba zacznę sobie to przypominać przed zaśnięciem. Miło by było spędzić całą noc na mchu, pod paprociami, wśród wspaniałych drzew, w lesie skąpanym księżycowym światłem. Dziś zaczynam. A Ty?

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spoważniał – 37

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przyglądał się swojej żonie. Słowa nieznajomych mężczyzn zdziwiły go. Komentowali jej urodę i zastanawiali, się który pierwszy do niej podejdzie.

Byli małżeństwem od prawie czterdziestu lat. Dawno przestał się jej przyglądać. Teraz jednak uznał, że nadal jej ładna i pełna wdzięku, z którego chyba nie zdaje sobie sprawy.

Podszedł do niej i zaprosił do tańca. Gdy prowadził ją na parkiet, rzucił zwycięskie spojrzenie nieznajomym. Spojrzenie zdobywcy, który z nikim nie będzie dzielił się swoją królową.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 14

W mchu i paproci leżała kamienna kompozycja przedstawiająca karzełka, monetę, żuka gnojownika i wędkę. Rzeźba powstała na moich oczach. Prawdopodobnie sama stałabym się kamieniem, gdyby mąż nie powstrzymał mnie przed dotknięciem złotej monety, a syn nie przeszkodził mi w dotknięciu rzeźby. Wspomnienie tej kompozycji ciągle kotłuje mi się w głowie. Może wrócić tam i jednak jej dotknąć? Tak skupiłam się na tej rzeźbie, że z wrażenia zapomniałam, że nie mam męża, nie mam również dzieci, więc czemu pamiętam że mąż i syn mnie uratowali? Kiedy sobie o tym przypomniałam, rzeźba przestała zaprzątać moją uwagę. Spokojnie zasnęłam, po raz pierwszy od wielu nocy.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 10

W mchu i paproci leżała kamienna rzeźba przestawiająca karzełka, którego nogi dotykała moneta popychana przez żuka gnojownika. Rzeźba powstała na moich oczach, a teraz leżała sobie w mchu, jakby nigdy nic. Ocieniały ją paprocie i gdzieniegdzie oświetlały promyki słońca, którym udało się przez te paprocie przedrzeć. Byłam ciekawa tej rzeźby i chciałam jej dotknąć, gdy przeszkodził mi w tym dziki okrzyk mojego syna, który wrzasnął: „uwaga” i zarzucił wędkę. Wyglądało, jakby chciał łowić ryby w lesie. Skuliłam się, gdyż żyłka z haczykiem przeleciała tuż nad moją głową. Syn z okrzykiem triumfu podchodził do kamiennej rzeźby, ale potknął się o kamień ukryty w mchu i wypuścił wędkę z rąk. Gdy haczyk dotknął rzeźby, przemienił się w kamień, podobnie żyłka i cała wędka. Razem z mężem i synem przestraszyliśmy się i szybko odeszliśmy z tego miejsca. Poszliśmy do domu i udawaliśmy, że cała przygoda nigdy się nie zdarzyła.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spoważniał – 33

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą przyglądał się swoim dzieciom. Zaskoczyły go dojrzałością swoich spostrzeżeń i decyzji. Dotarło do niego, że nie powinien już za nie decydować, co jest dla nich dobre. Pora posłuchać, czego one chcą, ku czemu dążą. Pora pozawalać im na samodzielne decyzje i na naukę życia z tymi decyzjami. Pora na pozwalanie, by doświadczały i same wyciągały z tego wnioski. No dobrze, ale gdzie wtedy będzie jego miejsce? Czy on będzie nadal potrzebny? Po głębszym namyśle, uznał, że jedna tak, że będzie potrzebny tylko musi się bardziej starać, więcej obserwować, mniej mówić… „Dam radę, ale łatwo nie będzie” – pomyślał i sięgnął po kubek z kawą. Usiadł wygodnie z fotelu i słuchał, co dzieci mówią na temat swoich trosk, problemów i prób ich rozwiązywania.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 5

W mchu i paproci leżała złota moneta. Pięknie błyszczała w promykach słońca, które przedarły się przez liście paproci. Pochyliłam się i chciałam ją podnieść, gdy mąż złapał mnie za rękę i pociągnął ku sobie. Ruchem głowy wskazał żuka gnojownika, który wolno podchodził do monety. „Ciekawe, czy uda mu się ją poturlać” – szepnął mi do ucha ukochany. Przypatrywaliśmy się żuczkowi, gdy raptem powietrze zamigotało i obok monety pojawił się karzełek, który gestem zachęcał, byśmy tę monetę podnieśli. Zmarszczył brwi i krzyczał, jakby miał do nas pretensje, że jeszcze tego nie robimy.

W tym czasie żuczek dotarł do monety i wprawił ją w ruch. Moneta dotknęła stopy karzełka i nagle cała trójka – karzełek, żuczek i moneta – zamieniła się w kamienną rzeźbę. Mąż przytulił mnie i oboje spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie wiedzieliśmy, co myśleć o tej przygodzie.

Autor: Ewa Damentka