Kobieta siedząca na ławeczce – 2

Kobieta siedząca na ławeczce pod drzewem wyrównała wreszcie oddech, rozluźniła się i roześmiała z ulgą. Zrozumiała wreszcie, że nic nie musi, a wszystko może. Ze świata powinności przeszła do świata możliwości. Było tu luźniej, swobodniej i mogła wziąć głęboki oddech. Poczuła się wolna i z ciekawością przyglądała się światu, ludziom i swoim możliwościom.

Autor: Ewa Damentka

Jastrząb krążył – 26

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciałabym, żeby moje marzenia latały równie wysoko jak ten jastrząb i żebym doleciała na ich skrzydłach tam, gdzie chcę i potrzebuję. W przeciwieństwie do jastrzębia, który żywi się tym, co upoluje, moje marzenia dostają życie i witalność ode mnie. Karmię je swoją nadzieją, wizjami i realnymi działaniami, które podejmuję, by marzenia się spełniały. Kiedy to się dzieje, mam wrażenie, że latam równie wysoko jak one, równie wysoko jak jastrząb.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 40

W mchu i paproci leżały niespełnione marzenia i nadzieje czerwcowych spacerowiczów i łowców skarbów, którzy co roku pilnie poszukiwali kwiatu paproci. Jedni robili to poważnie, często ukradkiem, inni żartowali, ale wewnątrz aż dygotali z podniecenia, że ten kwiat wreszcie odnajdą.

Nie wiedzieli, że kwiat paproci rzeczywiście zakwita w świętojańską noc. Wtedy każda paproć kwitnie. Każdy kwiat jest niepowtarzalny, urzeka swoim pięknem i wspaniałym głosem, bo te kwiaty śpiewają – każdy swoją pieśń, a jednocześnie pieśni pojedyncze zlewają się w cudowną harmonijną symfonię.

Tylko osoby o czystym sercu, mogą te kwiaty ujrzeć i usłyszeć. Stan niebiańskiego spokoju, w którym się wówczas znajdują, odwraca ich uwagę od przyziemnych spraw. Dzięki temu przeżywają chwile, których nie da się zapomnieć. Ich wspomnienie grzeje i otula.

Autor: Ewa Damentka

Jastrząb krążył – 21

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciałabym umieć tak dobrze latać jak on. Myślę, że miło by było przemieszczać się w ten sposób. Gdy patrzę na jastrzębia widzę lotnika, który leci tam gdzie chce, kiedy chce i z kim chce. Nie musi uważać na światła drogowe, samochody czy tłumy przechodniów. Poza tym może mieszkać, gdzie tylko zechce. Tak wysoko, jak tylko doleci. Mogłabym mieszkać na dachu świata i podziwiać piękne widoki.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 36

W mchu i paproci leżała różowa kokardka, która spadła się z kucyka małej dziewczynki spacerującej po lesie ze swoimi rodzicami. Kokardkę wiatr zwiał z leśnej ścieżki prosto na paprocie, z których zsunęła się na mech. Teraz ładnie wygląda mała różowa kokardka na tle głębokiej zieleni sprężystego mchu. I jest to widok nieoczekiwany, którego raczej nie przewidujemy, gdy wybieramy się, by podziwiać leśne widoki.

Autor: Ewa Damentka

Jastrząb krążył – 16

– Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał cię zjeść. I na pewno to zrobi, jeśli nie zaśniesz w tej chwili…

Zdesperowany ojciec usiłował tymi słowami uśpić swoje krnąbrne dziecko. Niestety uzyskał odwrotny efekt. Rozbudzony maluch usiadł na łóżku i zasypał go pytaniami:

– A jak to zrobi? Przecież ja jestem większy niż on!!!

– Czy będzie bolało, szczypało, łaskotało?

Nie czekając na odpowiedzi, pytał dalej:

– Połknie mnie w całości, czy pogryzie?

– Co zrobi, jak zacznę się bronić?

– Czy posypie mnie pieprzem i solą, jak ty swoją jajecznicę?

– Zje mnie na surowo, czy ugotowanego?

– A możesz mi pokazać, jak on to zrobi?

Przerażony ojciec patrzył na swojego pierworodnego, a ten krzyczał:

– Pokaż, pokaż, pokaż, jak on to zrobi!!!

Do pokoju zajrzała matka i spokojnie powiedziała do synka:

– Tata na pewno ci to pokaże, ale najpierw babcia przeczyta ci bajkę o Czerwonym Kapturku. Potem sto razy napiszesz, że lubisz Kapturka bardziej niż wilka, a na koniec ja opowiem ci bajkę o królewnie Śnieżce. Jednak wcześniej wstaniesz z łóżeczka i pochowasz do kosza swoje klocki Lego. Pośpiesz się, bo babcia już idzie…

Malec ziewnął i mówiąc: „tak mamo”, zasnął w ułamku sekundy.

Ojciec patrzył na niego oniemiały. Potem zdumiony spojrzał z respektem na swoją żonę i powiedział:

Wolę, że jesteś moją żoną niż matką… Jestem szczęśliwy, że on już zasnął.

Stojąca za drzwiami babcia starała się zachować powagę. Jej dorosły syn nie rozpoznał metody usypiania, którą stosowała na nim w dzieciństwie i której niedawno nauczyła synową. Próbując zachować powagę, stanęła w otwartych drzwiach i szepnęła:

– Chodźcie do jadalni, kolacja już gotowa, a ja chwilę posiedzę z Adasiem.

Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła, że mały zacisnął oczy i dalej udawał, że mocno śpi.

Rodzice wyszli z sypialni synka, a babcia zaczęła czytać bajkę o Czerwonym Kapturku. Po chwili mały rzeczywiście zasnął.

Autor: Ewa Damentka

Jastrząb krążył – 11

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał odnaleźć przemądrzałego królika, który cudem wyrwał się z jego szponów. Jastrząb już się najadł, więc nie był groźny dla królika, a bardzo chciał zamienić z nim kilka słów, bo na skalistej pustyni rzadko można spotkać ciekawego rozmówcę.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 32

W mchu i paproci leżało okrąglutkie coś. Nie miało oczu, a jednak widziało. Nie miało nosa, a czuło. Nie widać było, by posiadało ręce lub nogi, a jednak umiało się poruszać, bo przed chwilą z wdziękiem wturlało się na miejsce w którym się teraz znajdowało. Nie miało ust, a jednak uśmiechało się szeroko. Takie dziwo leżało sobie i cieszyło się całym sercem. Zewsząd zbiegły się różne żyjątka, by przyglądać się temu czemuś. Każde z nich zastanawiało się, co to za zwierzę. Coś nie przejmowało się licznymi gośćmi, tylko nuciło bez słów, turlało się wte i wewte i dobrze się bawiło. Wszyscy obserwatorzy wkrótce zaczęli się bawić razem z nim i cały las szybko poweselał. Smutno było tylko pewnemu ponurakowi, który przyszedł do lasu, by powiesić się na suchej gałęzi, ale nawet jego nogi odmówiły mu posłuszeństwa i zaprowadziły go prosto do tego czegoś, co leżało w mchu i paprociach. Jego ręce, wbrew jego woli, wyciągnęły się po to coś i przytuliły do serca. Mężczyzna opadł na kolana i zaczął płakać. Coś w jego dłoniach cicho gruchało i wkrótce mężczyzna uspokoił się. Ostrożnie odłożył coś na mech. Wstał i wyszedł z lasu. Wieszanie się wywietrzało mu z głowy, miał inne rzeczy do zrobienia. I nimi właśnie zamierzał się zająć. Tymczasem coś nadal leży w mchu i paproci i pomaga każdemu, kto tylko do niego przyjdzie.

dla Kasi napisała Ewa Damentka