Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał być pewien, że ma widownię, która będzie podziwiała jego majestatyczny lot, doskonałe wyczucie równowagi, grację i elegancję, z jaką się poruszał. Był samotnikiem, ale od czasu do czasu lubił błyszczeć. Więc teraz starał się prezentować jak najlepiej, a przy okazji szukał potencjalnych widzów.
Udało się, w małej szczelinie wypatrzył błyszczące oczka nornicy. Krążył więc nad jej kryjówką, by w pełni mogła docenić jego potęgę, grację i mistrzostwo. A że przy okazji zje ją potem na obiad? Jastrzębiowi to nie przeszkadzało.
Jego próżność uratowała małej nornicy życie. Gdy jastrząb był zajęty pewną piękną i szczególnie skomplikowaną akrobacją, nornica uciekła ze swojej kryjówki i schowała się w innej. Wcisnęła się w nią i wyrównywała oddech. Chroniły ją wielkie kamienie. Wiedziała, że tu jastrząb jej nie złapie. Bezpieczna, z ciekawością przyglądała mu się przez wąziutką szczelinę. Uznała, że rzeczywiście prezentuje się groźnie, a jednocześnie elegancko i z z wielkim wdziękiem wykonuje swój podniebny taniec.
Autor: Ewa Damentka