Jabłonka uginała się – 22

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały na zbiór. Ogród był od wielu lat opuszczony, więc pod jabłonkami leżały stosy opadłych, już przegniły jabłek. Owoce, karmione opowieściami jabłonki o ogrodnikach, którzy kiedyś opiekowały się nią, chciały, by pojawił się nowy ogrodnik i się nimi zaopiekował.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta siedząca na ławeczce – 39

Kobieta siedząca na ławeczce pod drzewem wyrównała wreszcie oddech, rozluźniła się i uśmiechnęła się do małego chłopca, który przed chwilą z głośnym okrzykiem wyskoczył z krzaków.

– Przestraszyłeś mnie kochanie – powiedziała.

– Naprawdę mamo? To tatę też przestraszę, jak wróci z pracy – odpowiedział dumny malec i zniknął w krzakach.

Co chwila krzyczał groźnie i patykiem trącał gałązki, jakby walczył z nimi na miecze. Potem zainteresował się balią pełną wody, która stała w odległej części ich ogrodu i udawał, że płynie nią na Karaiby.

Kobieta przyglądała mu się z uśmiechem. Po chwili wyciągnęła telefon i zadzwoniła do męża, uprzedzając go o planach malca. Wiedziała, że jej luby nie cierpi niespodzianek, więc starała się go chronić, choć nie zawsze się to udawało, bo ich synek miewał naprawdę zaskakujące pomysły.

Autor: Ewa Damentka

Jastrząb krążył – 48

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał być pewien, że ma widownię, która będzie podziwiała jego majestatyczny lot, doskonałe wyczucie równowagi, grację i elegancję, z jaką się poruszał. Był samotnikiem, ale od czasu do czasu lubił błyszczeć. Więc teraz starał się prezentować jak najlepiej, a przy okazji szukał potencjalnych widzów.

Udało się, w małej szczelinie wypatrzył błyszczące oczka nornicy. Krążył więc nad jej kryjówką, by w pełni mogła docenić jego potęgę, grację i mistrzostwo. A że przy okazji zje ją potem na obiad? Jastrzębiowi to nie przeszkadzało.

Jego próżność uratowała małej nornicy życie. Gdy jastrząb był zajęty pewną piękną i szczególnie skomplikowaną akrobacją, nornica uciekła ze swojej kryjówki i schowała się w innej. Wcisnęła się w nią i wyrównywała oddech. Chroniły ją wielkie kamienie. Wiedziała, że tu jastrząb jej nie złapie. Bezpieczna, z ciekawością przyglądała mu się przez wąziutką szczelinę. Uznała, że rzeczywiście prezentuje się groźnie, a jednocześnie elegancko i z z wielkim wdziękiem wykonuje swój podniebny taniec.

Autor: Ewa Damentka

Jabłonka uginała się – 18

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały, aż ktoś je zerwie. Każde z jabłek chciało być użyteczne. Te bardziej niecierpliwe spadały z drzew, ale rzadko kiedy były podnoszone z ziemi. Czasami zaopiekował się nimi jakiś jeż i zanosił do swojej spiżarni. Te wytrzymalsze chciały być zerwane. Wydawało się im, że lepiej być użytecznym, niż gnić na ziemi. Prześcigały się wzajemnie w kolorach i blasku, żeby przyciągnąć uwagę człowieka, który zerwie choć jedno z nich.

Autor: Ewa Damentka

Jabłonka uginała się – 9

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały na zbiór. Wiedziały, że jabłka po zbiorach są wysyłane w świat. Poznają wiele nowych miejsc i nowych ludzi. Bardzo cieszyły się na tę przygodę, a niejedno marzyło, by jego pestki zostały zasadzone w ziemi. Wtedy ono zostanie mamą, a na świecie pojawi się nowa jabłoń.

Autor: Ewa Damentka

Jastrząb krążył – 44

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał sprawdzić, czy w powietrzu nie ma innych drapieżnych ptaków. Za chwilę matka wypchnie z gniazda ich pisklę, które dotąd nie kwapiło się do latania. Jeśli młode da radę, to samo będzie latać. Jeśli nie uda się, to spadnie, a wtedy matka zanurkuje i ustawi się tuż pod nim, by spadło na jej grzbiet. Jastrząb pilnuje, by inne drapieżniki nie miały możliwości dopadnięcia jego pisklęcia lub żony. Dba o ich bezpieczeństwo. Każdy ojciec zrobiłby to samo.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta siedząca na ławeczce – 31

Kobieta siedząca na ławeczce pod drzewem wyrównała wreszcie oddech, rozluźniła się i rozpłakała. „Przeczuwałam to” – szepnęła. Staruszek siedzący obok niej pogładził ją po włosach. Popatrzył na nią serdecznie i powiedział: „Słoneczko, razem z żoną traktowaliśmy cię jak własną córkę. Mama niestety zmarła, a i ja niedługo wybiorę się na drugą stronę. Dam ci wszystkie papiery, jakie otrzymaliśmy, gdy ciebie adoptowaliśmy. Rodzina nie wyrzekła się ciebie. W ich kraju była wojna, chcieli zapewnić ci bezpieczeństwo. Wymieniliśmy ostatnio parę listów. Przyjmą cię z otwartymi ramionami. U nich już jest bezpiecznie, a ty znajdziesz tam nowy dom”. Kobieta uśmiechnęła się i powiedziała: „wiem, że mnie kochaliście, nadal mnie kochasz. Bardzo dziękuję”.

Autor: Ewa Damentka