Turysta przystanął zdziwiony – 8

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale szyba była dokładnie oklejona banerem reklamującym wakacje na rajskiej wyspie. Mężczyzna przyjrzał się tej reklamie i uznał, że może pojedzie tam na wakacje. Ciekawe, czy uda mu się na tej wyspie poznać idealną kobietę?

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 31

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale pierwszej klasy siedziała przepiękna kobieta. Tak przynajmniej wydawało się ludziom, którzy przechodzili korytarzem. Przystawali, bo przyjemnie im się na nią patrzyło i nie chcieli przestać. Popychani przez kolejne osoby niechętnie szli dalej, a te kolejne osoby nie potrafiły dalej iść, bo patrzyły, patrzyły, patrzyły i podziwiały tę piękność. Gdy kobieta wstała, żeby przejść do wagonu restauracyjnego, obserwatorzy czuli się lekko zawiedzeni, bo nie zwracała na nich uwagi. Tylko jedna złośnica i zazdrośnica powiedziała, że piękność zna swoją wartość i zaczęłaby zwracać uwagę na ludzi tylko wtedy, gdyby to oni ignorowali ją. I że wtedy zrobiłaby coś, żeby odzyskać ich podziw. Czy miała rację? Nie wiadomo. Za to ludzie ze zdziwieniem popatrzyli na złośnicę i sami zaczęli ją ignorować. Dzięki temu dalej z przyjemnością podziwiali niezwykłą piękność.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 4

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale nic nie zobaczył.

Przeszedł na drugą stronę ulicy, żeby w świetle poranka obejrzeć cały budynek. Zdziwił go ruch w okolicy szyldu. Fragment „żon idealnych” unosił się w górę, odsłaniając „używanych samochodów”. Nowy, odsłonięty właśnie szyld: „Salon używanych samochodów, sprzedaż, kupno, wymiana” nie był już tak zaskakujący.

Mężczyznę zaintrygował napis „żon idealnych”, więc wzrokiem powędrował za nim. Został umiejscowiony na wysokości drugiego piętra, w środku – pod planszą „Stowarzyszenie” i nad banerem „Psychoterapia i grupa wsparcia dla mężatek”.

Stał bez ruchu i porównywał obydwa szyldy – „Salon używanych samochodów. Sprzedaż, kupno, wymiana” oraz „Stowarzyszenie żon idealnych. Psychoterapia i grupa wsparcia dla mężatek”. Obydwa z identycznymi, dużymi, złotymi literami. Zaskoczony zamrugał oczami.

– Co pana tak dziwi? – zapytał przechodzień.

– Te reklamy są identyczne – takie same litery.

– Bo dzielnica zabytkowa i konserwator zabytków nie pozwala na krzykliwe i kolorowe szyldy, muszą być stonowane.

– Ale identyczne chyba nie muszą być…

– A kogo to obchodzi? – zapytał przechodzień i poszedł do baru.

Turysta zobaczył, że szyld baru „Zapomnienie” również napisany jest tą samą dużą złotą czcionką.

Potrząsnął głową ze zdziwienia, potem wzruszył ramionami i też wszedł do baru, żeby zjeść śniadanie.

dla Jurka napisała Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 29

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale, na górnej półce, leżał pluszowy zając. Ktoś zostawił go na siedzeniu, gdy w pośpiechu opuszczał przedział. Ktoś inny położył na półce, myśląc, że szkoda gdyby ktoś go podeptał. I tak sobie zając leżał i leżał.

Interesowali się nim różni ludzie, ale szybko zostawiali. Jakoś nie pasował do ich wyobrażeń. Pluszowy miś, to jest coś! Ale pluszowy zając? Konduktor z kolei patrzył na zająca podejrzliwie. Czy to aby naprawdę zabawka? Jego wątpliwości zostały rozwiane, gdy pociąg gwałtownie zakręcił, a zając wypadł przez otwarte okno. Pluszak z pociągu, konduktorowi lżej.

Zając upadł na zieloną łąkę. Chyba było to zaczarowana łąka, gdyż pluszowa zabawka zaczęła oddychać i rozprostowała skoki, a potem puściła się w szaleńczy bieg pomiędzy trawami. Stała się prawdziwym zającem.

A pociąg jechał dalej. Jego równomierny stukot sprzyjał wymyślaniu bajek, które można opowiadać na dobranoc dzieciom lub wnukom.

Autor: Ewa Damentka

Słońce wyszło zza chmur – 41

Słońce wyszło zza chmur i próbowało rozweselić zawziętego smutasa. Nie udało mu się. Smutas zmarszczył brwi, podszedł do okna i zasłonił rolety. Jego pokój pogrążył się w ciemności i smutas był szczęśliwy, bo nikt nie przeszkadzał mu w byciu smutasem. Po chwili ukradkiem uchylił rolety i zrobiło mu się jeszcze bardziej smutno. Poczuł się urażony, wręcz zraniony, tym, że słońce nie posmutniało, gdy on się od niego odwrócił. Co więcej słońce świeciło coraz mocniej i, ku wielkiej złości smutasa, coraz więcej ludzi było uśmiechniętych. A przecież wszyscy powinni mu współczuć i przejmować się jego dogłębnym smutkiem – tak sobie myślał rozżalony smutas.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 24

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale drzemali podróżni. Niektórzy jechali na wakacje, inni z nich wracali. Jeszcze inni jechali do pracy, domu, rodziny… Niewielki przedział zgromadził ludzi w rozmaitym wieku, z rozmaitym doświadczeniem i bagażem życiowym.

Każde z nich było zajęte swoim życiem i swoimi sprawami, a teraz zgodnie spali i kiwali się w rytm jazdy pociągu. Kiedy się obudzą, to zaczną jeść, albo zanurzą się w lekturze swoich książek lub zapatrzą w ekrany swoich smartfonów.

Jeśli będą mieli szczęście, to zaczną rozmawiać i poczują czar dawnych podróży, gdy w pociągu można było usłyszeć rozmaite historie, najprawdziwsze – bo z własnego życia. I otrzymają ten cudowny dar, gdy mówca dostawał pełną ciekawości uwagę swoich słuchaczy.

dla Janusza napisała: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 22

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale podróżni byli zajęci swoimi sprawami. Starszy pan spał. Matka uspokajała dziecko, którego ojciec próbował dokonać płatności internetowej i denerwował się, bo co chwila tracił zasięg. Kobieta pod oknem słuchała muzyki. Starsza pani robiła na drutach. Dzień jak co dzień, podróż jak podróż. A pociąg równomiernie stukotał i dowoził pasażerów tam, gdzie chcieli dojechać.

Autor: Ewa Damentka

Słońce wyszło zza chmur – 37

Słońce wyszło zza chmur i uśmiechnęłam się, bo jego światło rozwiało moje drobne smuteczki. Rozejrzałam się dookoła i poszłam na spacer. Zobaczyłam piękny widok, więc namalowałam go. Potem oprawiłam ten rysunek i powiesiłam na ścianie swojego pokoju. Mimo, że nie namalowałam na nim słońca, to obrazek poprawia mi nastrój zawsze, gdy na niego patrzę.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 17

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale było bardzo cicho. Pasażerowie poddali się sennemu rytmowi i przysypiali. Co jakiś czas, gdy pociąg przystawał, ktoś podnosił głowę i rozglądał się zamglonym wzrokiem, szukając nazwy stacji. Potem uspokojony spał dalej. Stukot pociągu brzmiał jak najsłodsza kołysanka.

Autor: Ewa Damentka