Źródło życia – 2

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która koiła i dawała siłę witalną. Przynosiła spokój i ciszę wewnętrzną. Gdy ktokolwiek napił się chociaż łyk tej wody, nigdy jej nie zapomniał. Co więcej, z czasem odkrywał, że ta woda była w nim od samego początku jego świata i będzie do samego końca. Bo jest z nim zawsze. Jest z nim w jego wnętrzu i zawsze może z niej korzystać, jeśli tylko zechce.

dla Daniela napisała Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 26

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale speszył się, bo zobaczył, że kilka kobiet wychodziło ze sklepu, a kolejne tam weszły. Każda z nich niosła jakieś pakunki.

Mijające go kobiety komentowały swoje zdobycze.

– Tego odkurzacza to nigdy nie lubiłam, ale ekspres do kawy jaki za niego dostałam jest super.

– A mnie ten odkurzacz odpowiada – odpowiedziała druga.

– Co zostawiłaś w zamian?

– Żelazko i parownicę do ubrań.

– No cóż, na pewno się komuś przydadzą – skomentowała pierwsza.

Kobiety odeszły, a mężczyzna już nie miał ochoty zaglądać do salonu żon idealnych.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 24

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale olbrzymia palma przesłaniała widok. Postanowił więc wejść do środka. Zdziwił się, bo wewnątrz był sklep dla majsterkowiczów. Znalazł też kącik ze sprzętem wędkarskim. Był tam również mini barek.

– Panie, skąd nazwa tego sklepu? – zapytał właściciela.

– Z kumplem przy piwie wymyśliliśmy. Przy starej nazwie nie było ruchu, a teraz kilkudziesięciu mężczyzna zagląda codziennie, a jak mamy szczęście, to i dwustu. I każdy coś kupi… jak nie sprzęt, to piwo, a przy okazji ponarzeka na żonę…

– Opatentował pan ten pomysł?

– Nie – roześmiał się sprzedawca – ale na pewno się dogadamy…

Turysta uśmiechnął się, pokiwał głową i zaczął dokładnie przyglądać się wystawionym towarom.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 40

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale na górnej półce, tuż obok walizki, usiadło sobie marzenie. Chciało się rozprostować, bo było tłamszone przez lata. Bardzo urosło, a człowiek, które je wyhodował, nic nie robił, żeby je urzeczywistnić. Przed chwilą, gdy przysnął nad książką, wypadło z jego głowy. Marzenie z ciekawością przyglądało się mijanym pejzażom. Oczarowane upajało się ich pięknem i ogromną przestrzenią.

W pewnej chwili zobaczyło, że na środku dużego pola siedzi sobie stado saren. Szybko podjęło decyzję. Bez żalu opuściło człowieka i przepłynęło przez otwarte okno. Postanowiło, że zaprzyjaźni się z sarnami. Chciało żyć, chciało być wolne, a wreszcie nadarzyła się okazja. W przeciwieństwie do swojego właściciela, skorzystało z niej natychmiast i bez wahania.

Człowiek nawet nie zauważył, że czegoś mu brakuje. Wydawało mu się tylko, że stał się bardziej smutny i zmęczony niż zwykle. Zajął się swoimi sprawami i powolutku zaczął hodować nowe marzenie.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 20

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale szybko się odsunął, bo zobaczył, że ze sklepu wychodzi prawdziwa piękność.

Podszedł do kobiety i zapytał:

– Pani sama? Bez ochroniarza?

Kobieta uśmiechnęła się spokojnie i zapytała:

– Czemu to pana interesuje?

– Wygląda pani jak skarb…

– To prawda, dlatego się cenię…

Mężczyzna zachwiał się, jakby go coś uderzyło. Nie wiedział, co to było. Nigdy i przy nikim nie czuł się podobnie.

Kobieta uśmiechnęła się jeszcze raz i odeszła. Przez chwilę czuć było woń jej perfum, a potem i to zniknęło. Świat zrobił się jakiś pusty. Mężczyzna podszedł do pobliskiej ławki i usiadł. Potrzebował pozbierać myśli. Jakoś nie miał już ochoty zaglądać przez szybę, ani wchodzić do salonu żon idealnych.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 249

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do kawiarni. W środku było wiele osób. Obsługiwały je kelnerki w strojach księżniczek. Kobieta usiadła przy barze i zaczęła barmance opowiadać o swoim smutnym, nieszczęśliwym życiu. Ta słuchała uważnie, dolewając kolejnego drinka.

Kelnerka-księżniczka zaprowadziła później lekko oszołomioną kobietę do pokoju obok. Było tam wielkie łóżko, już przygotowane dla niej. Księżniczka włączyła muzykę i wyszła, a kobieta została sama. Zasnęła. Rano obudziła się rześka i wypoczęta. Radośnie patrzyła na świat. Jej ubranie odświeżone i wyprasowane już na nią czekało. Otworzyły się drzwi i weszła kelnerka ze śniadaniem.

– Dziękuję za pomoc – powiedziała kobieta i zapytała – ile płacę?

– Nic. Pomagamy z przyjemnością – odpowiedziała kelnerka-księżniczka – każdy chciałby, by choć raz się nim zaopiekowano.

Kobieta podziękowała Księżniczce i wróciła do domu. Z biegiem czasu coraz rzadziej myślała o tej przygodzie, ale czarne myśli już nie wróciły. Wiodła spokojne, szczęśliwe życie.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 14

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale przegoniła go kobieta ze ścierką, która wyszła z tego salonu.

– Co taki ciekawski? Twój sklep jest za rogiem – pokazała ręką.

– Przepraszam, ja nietutejszy.

– Aaaaa, chyba że tak…. – mruknęła rozpogodzona kobieta.

– Co to za sklep?

– To miejsce, gdzie kobiety mogą porozmawiać o tym, jak być żoną idealną. Wymieniają się radami, książkami, itp. Czasami urządzamy spotkania z psychologiem.

– A sklep dla mnie?

– Za rogiem jest „Salon mężów idealnych”. Idź tam, może znajdziesz coś dla siebie.

Kobieta uśmiechnęła się i weszła do „Salonu żon idealnych”, a mężczyzna postał chwilę na chodniku, a potem wolno ruszył w stronę „Salonu mężów idealnych”. Trochę się bał, ale jednocześnie był ciekawy, co tam zastanie.

Autor: Ewa Damentka

Równomierny stukot pociągu – 35

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale siedziało kilka osób. Były tam dwie dziewczynki, które bardzo różniły się od siebie. Jedna czyściutka, schludna, cichutka, siedziała bez ruchu. Wyglądała, jakby bała się ruszyć, głośniej odezwać, czy nawet głębiej odetchnąć. Druga była żywiołowa i brudna. Jej ubranie na pewno było czyste, gdy wychodziła z domu. Teraz jednak były na nim ślady jedzenia i wszystkiego, co dotykała. Dziewczynka skakała, piszczała, dużo mówiła i była wszystkiego ciekawa. Tata postawił ją na rozkładanej półeczce pod oknem, a ona pokazywała mu, co pojawiało się za oknem, i nazywała to, co widziała. Czasami tata podpowiadał odpowiednie słowo. Mama cichutkiej dziewczynki zapytała, czy ona też chce stanąć na drugiej półeczce. Mała jedna przecząco pokręciła główką i przytuliła się mocno do swojej czyściutkiej, wymuskanej mamy.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 247

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zobaczyła wnętrze wiejskiej karczmy. W środku siedział rozbójnik Rumcajs i rozjaśnił się na jej widok. „Księżniczko, dobrze że przyszłaś” – powiedział. – „Potrzebuję kogoś, kto przygotuje moją żonę Hankę na audiencję u Księżnej Pani. Ja w zamian mogę porąbać ci drewno na opał lub odbyć męską rozmowę z niechcianym, natrętnym adoratorem”.

Autor: Ewa Damentka

Turysta przystanął zdziwiony – 11

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale szybko cofnął się. Był przerażony, serce biło mu szybko, a on, przytrzymując się ściany, wolno usiadł na chodniku. Niecodzienna poza i biała twarz zwróciły uwagę przechodnia.

– Czy wezwać pogotowie? Jest pan chory?

– Nnnie wwwwiemmmm, chyyybba nniie – wyjąkał turysta.

Przechodzień spojrzał na szyld i zapytał podejrzliwie:

– Zaglądał pan przez okno?

– Tttaaakk….

– Proszę wziąć głęboki oddech. To miał być żart. Z miejscowych nikt już się nie nabiera, a turystów jest mało. Już dawno nikt się nie przestraszył.

– Pppoooo cccoooo ttttoooo jjessst?

– Pewna stara panna, dziwaczka wymyśliła sobie taki dowcip, a może się chciała zemścić, nie wiem.

– Allle tttaam ssą sssaaammeee tttruuupppyyy.

– Nieprawdziwe, sztuczne… proszę oddychać. Wdech, wydech. Wdech, wydech, wdech, wydech…..

Po kilku minutach twarz turysty odzyskała swój naturalny kolor. Przechodzień wyciągnął piersiówkę i nalał mu kieliszek koniaku. Widząc spojrzenie turysty powiedział:

– Z przyzwyczajenia nosimy to wszyscy. Kiedyś dantejskie sceny się tu odbywały.

– Czemu same kościotrupy?

– Ta stara babinka, niektórzy mówią czarownica, chciała nam pokazać, że nie doceniamy ideału i idealne kobiety do śmierci czekają na mężczyzn, którzy się im oświadczą. Babcia wynajęła ten dom na dziewięćdziesiąt dziewięć lat. Opłaciła z nawiązką cały należny czynsz i zakazała tu cokolwiek zmieniać. Jednak jak wyciągnie kopyta, to pewnie tę wystawę zasłonimy.

– A niedoczekanie twoje – odezwał się mocny, zawzięty kobiecy głos.

Żylasta stara kobieta wyszła z salonu żon idealnych i, trzymając się pod boki, patrzyła wyzywająco.

– Babciu, spójrz na tego biedaka – przechodzień głową wskazał turystę. – Mało się nie przekręcił, jak zobaczył twój żart.

– Tacy słabeusze jeszcze chodzą po tym świecie? – kobieta ze zdziwieniem popatrzyła na turystę. – Chodź kochaniutki do środka, zrobię ci herbatę i dam jakieś kanapki.

– Nnnie, ddzięękuujęę bbaaardzooo…

– No dobra, zaprowadź go do baru – powiedziała staruszka do przechodnia i dodała – a potem wpadnijcie na kawę…

Autor: Ewa Damentka