Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kręte odcinki drogi do górskiej miejscowości leżącej na zboczu wzgórza, ku radości całej rodziny jadącej na zasłużony odpoczynek.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kręte odcinki drogi do górskiej miejscowości leżącej na zboczu wzgórza, ku radości całej rodziny jadącej na zasłużony odpoczynek.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jego przyjazd cieszył mieszkańców wiosek i małych miasteczek. Był objazdową biblioteką i czytelnią. Stary „ogórek”, z którego wyjęto część foteli i wstawiono kilka stolików. Można było w nim poczytać i wypić kawę. Wypożyczyć książki. Wracał do tych samych miejsc. Cieszył się zainteresowaniem ludzi. Był starym zabytkowym autobusem, przywracającym wspomnienia.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i mijał miasta i wsie. Właścicielka lubiła nim jeździć. Dobrze czuła się za kierownicą, swobodna i wolna. Dzięki niemu jeździła po kraju zachwycając się jego pięknem i cieszyła się z coraz większej ilości nowych dróg, na których można było przycisnąć pedał gazu, co sprawiało jej wiele przyjemności.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i na sygnale zbliżał się do wioski objętej pożarem. Za nim pędziły kolejne wozy straży pożarnej. Zdążyły uratować wiele stodół, domów i zabudowań oraz ludzi i zwierzęta, które były tak wystraszone, że bały się wyjść ze swoich pomieszczeń.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i służył właścicielowi, który uwielbiał podróżować. Z całą rodziną jeździł drogami swojego kraju i wielu państw. W pogodę i niepogodę służył wszystkim wyśmienicie, zapewniając sobie dożywocie u pierwszego i jednocześnie ostatniego właściciela. Czuł jego zadowolenie i wiedział, że właściciel się z nim nie rozstanie.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wyglądał bardzo wytwornie. Zwracał na siebie uwagę swoją elegancją. Jego właściciel dbał o niego od momentu zakupu, a on odpłacał się wyglądem i doskonałą sprawnością. Równie zadbany był właściciel samochodu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wnet zatrzymał się. Kobieta siedząca za kierownicą zdziwiona patrzyła na deskę rozdzielczą. „Co się stało?” – pomyślała. Spojrzała na wskaźnik paliwa. Zakochana, szczęśliwa zapomniała zatankować samochód! „Zdarza się” – mruknęła do siebie. Rozejrzała się dookoła i nieopodal zauważyła stację benzynową. Na fotelu obok leżała butelka wody mineralnej. Napiła się z niej, a potem na stacji nalała paliwa. Napoiła samochód i pojechała dalej, szczęśliwa i radosna.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i podążał do celu wyznaczonego przez kierowcę w rytm poleceń nawigacji. Przez szyby samochodu przygrzewało poranne słońce. Z radia płynęła żywiołowa muzyka, a cała rodzina śpiewała wesoło, jadąc na upragnione wakacje.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wzniesienia. Jego rytmiczna jazda dawała wrażenie gracji i elegancji, a także ukazywała nową perspektywę patrzenia na świat.
Samochód ów skupiał trzy perspektywy: auta, kierowcy, obserwatora.
Morał z tego taki: warto odnaleźć swoją własną perspektywę.
Autor: Jan Smuga