Światła latarni – 57

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Był to widok tak pogodny i radosny, że trudno było myśleć o czymś innym. Poczułam wielkie wzruszenie, gdy oglądałam go z okna mojego pokoju.

Piękno i podziw przenikały mój umysł i ciało. Poczułam się lepsza, lżejsza i radośniejsza. Spojrzałam na dokumentację, którą miałam się zająć. Z uśmiechem zabrałam się do pracy, a piękno, lekkość i wzruszenie towarzyszyły mi i mnie prowadziły. Pracę skończyłam zaskakująco szybko. Jak się później okazało, była to również zaskakująco dobra robota. Potem to piękno towarzyszyło mi, gdy szykowałam kolację i układałam się do snu. Wstałam rano wypoczęta, gotowa z radością i lekkością rozpocząć kolejny piękny dzień.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka

Światła latarni – 56

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Z kałuży wyszła żaba. Rozejrzała się szeroko otwartymi oczami i ujrzała zakład fotograficzny. Od dawna była niezadowolona ze swych dużych, szerokich ust. Otworzyła drzwi zakładu i weszła do środka.

– Dzień dobry, słucham panią – przywitał ją fotograf.

– Pragnę, by wykonał mi pan zdjęcie tak, bym miała małe usta.

– Droga pani żabo, rozumiem panią. Proszę usiąść i odprężyć się, a gdy ja ustawię aparat i będę gotów, powie pani „dżem”.

Lecz nim to nastało, żaba zapomniała, co ma powiedzieć. I gdy fotograf robił zdjęcie, powiedziała „marmolada”.

Była bardzo niezadowolona dopóty, dopóki nie spojrzała na zdjęcie, na które fotograf patrzył z zachwytem. Ów zachwyt udzielił się i żabie. Spojrzała z życzliwością na swą podobiznę i stwierdziła, że z małymi ustami, to nie byłaby ona.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 55

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Kropelki deszczu spadały z nieba lekko jak zwiewne baletnice. Odbijały się od chodników i asfaltowych ulic, wykonując przedziwne ewolucje i piruety. Mieniły się i rozświetlały nawierzchnie ulic. Stukały dźwięcznie w blaszane parapety okien. Spadały z parasoli srebrzystymi kaskadami.

Przechodnie brali udział w relaksującym deszczowym festiwalu tańca i muzyki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 54

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Drobniutkie kropelki deszczu i mżawkowy pył osiadły na kapeluszu starszej pani. Zdejmując go z głowy, chciała strącić kropelki deszczu, a one zamigotały barwami tęczy i rozweseliły jej serce. Usiadła wygodnie w fotelu i spokojnie piła gorącą herbatę z miodem i rozgrzewającym imbirem. Miała w sercu nadzieję, że zapracowana córka zadzwoni. Wnet telefon odezwał się dźwięcznym dryń, dryń i świat starszej pani mienił się kolorami tęczy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 53

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Deszcz padał już od paru godzin, ulice opustoszały, bo ludzie chowali się po domach, biurach, kinach i kawiarniach. Kierowcy doznawali uczucia rozluźnienia i błogiego spokoju, przejeżdżając przez opustoszałe ulice miasta.

Przez szeroko otwarte okna mieszkań rozlewała się radość i okrzyki fanów piłki nożnej. Mimo późnej pory miasto żyło emocjami Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 52

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Wnet przestało padać. Mieszkańcy dużego miasta mimo wieczornej pory wychodzili na spacery, aby odetchnąć deszczową świeżością i po powrocie do swoich domów zasypiali, zaznając wspaniałego relaksującego odpoczynku.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 51

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Z kałuży wyjrzała żaba zauroczona deszczem i światłami latarni. Przejrzała się w swojej kałuży i spodobała się sobie w nowym wydaniu. Rozświetlona zieleń mieniąca się kolorami tęczy. Uznała, że na nadchodzący sezon modne są kolorowe plamy, więc siedziała na brzegu kałuży i wesoło wołała: „rrre, rrre, rrre”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 50

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Jak dobrze ubrać się w płaszcz przeciwdeszczowy i kalosze. Wziąć kolorowy parasol i wyjść z domu w deszcz. Oddychać pełną piersią świeżym powietrzem i wsłuchiwać się w kropelkową muzykę, zaspakajając dziecinne pragnienia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 49

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Migotał w światłach reflektorów samochodowych, dodając czarnym ulicom barwnego uroku. Kropelki deszczu spadały na szyby i, bezceremonialne zrzucane z nich przez wycieraczki, myły je. Widoczność była wystarczająca, aby spokojnie wrócić do domów.

Autor: Danuta Majorkiewicz