Ulice wielkiego miasta – 49

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również światła latarni rozpromieniały twarze ludzi. Odbijały się w wystawach sklepowych i w kałużach. W szybach pojazdów. Światło mnożyło się i swym blaskiem kładło się na twarzach przechodniów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ruda wiewiórka – 9

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy ujrzała gawrona, konkurenta do swojego smakołyku. Pobiegła pod sosnę. Zostawiła tam orzeszek, a chwyciła w pyszczek szyszkę i z dala od sosny zakopała w ziemi fałszywy przysmak. Gawron dał się nabrać. Wiewiórka wróciła po swój orzeszek i schowała go w dużej dziupli drzewa, wysoko nad ziemią, gdzie wszystkie wiewiórki składały zapasy na zimowy czas.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ambitne drożdże – 68

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc zawsze dbały, aby zawsze był upieczony świeży chleb, który wędrowiec zabierał ze sobą w każdą podróż. Wędrowały z nim dróżkami i drogami, dolinami. Zwiedzały wsie, miasta i miasteczka. Wspinały się na szczyty gór. Gdy wędrowiec posilał się, spożywając chleb, wspierały go swoją siłą i potęgą, dodając mu energii do dalszej wędrówki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ruda wiewiórka – 7

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy usłyszała, jak człowiek zaprasza ją go ogrodu, wołając: „Basia, Basia”. Schowała orzeszek do worka policzkowego. Podskoczyła, uważnie nasłuchując. Stanęła i swoimi bystrymi, wyrazistymi oczami obserwowała właściciela ogrodu. Uznała, że można obdarzyć go zaufaniem. Podskoczyła więc do ogrodowego stracha na wróble. Wspięła się po nim i schowała orzeszek do kieszeni jego starej kapoty.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 48

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również twarze przechodniów rozweselały życzliwe myśli o deszczu. Dzięki wodzie wszystko żyje. Mały kwiatek czy wielkie drzewo. Wszystko rośnie aż pod niebo. Cieszą się dorośli i cieszą się dzieci, że woda z nieba leci, bo wszystko, co żyje, pije wodę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ambitne drożdże – 66

Ambitne drożdże rosły na potęgę. Zamierzały zdobyć cały świat, więc gospodyni sparzyła je wrzątkiem, po czym podała do wypicia swojemu synowi. Młodzieńcowi przechodzącemu okres dojrzewania i burzę hormonalną, która objawiała się na jego twarzy trądzikiem. Sparzone drożdże to czysta witamina B, która pomaga w gojeniu się trądzika. Nie są one zbyt smaczne, ale cierpliwość chłopca została nagrodzona, bo skóra twarzy stała się czysta i gładka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ruda wiewiórka – 3

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy ujrzała rudego kota wspinającego się po drzewie, gdzie w dziupli zostawiła swe małe. Czym prędzej odrzuciła orzeszek i rzuciła się do ataku. Kot zeskoczył z drzewa, ona za nim. Przepędziła drapieżnika daleko od dziupli. Walczyła z nim, by wiedział, że zawsze obroni to, co dla niej najcenniejsze.

dla Janusza napisała: Danuta Majorkiewicz