Słońce wyszło zza chmur i nie będzie już demotywatorów o świecie deszczu, powodziach i workach z piaskiem. Na biologicznej linii życia nastał czas wzrostu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Słońce wyszło zza chmur i nie będzie już demotywatorów o świecie deszczu, powodziach i workach z piaskiem. Na biologicznej linii życia nastał czas wzrostu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i sprawdzić, czy na lodowisku są już koleżanki i koledzy, by spotkać się i pojeździć na łyżwach, kreśląc na tafli lodowej równie piękne wzory jak mróz na szybie. I jednocześnie jeździć bezpiecznie, mimo braku sygnalizacji świetlnej.
Autor: Danuta Majorkiewicz
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Nie znała swojej wartości. Była zwyczajną kostką lodu. Tak jej się wydawało. Znaczenie nadał jej człowiek, swoją wiedzą, że jest zbiorem milionów, miliardów kropelek wody, która daje życie i bez której życie nie jest możliwe, więc spokojnie wędruje w każdej istocie, z ziemi do nieba i z nieba do ziemi.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Cicha noc delikatnymi dzwoneczkami i melodyjną muzyką rozbrzmiewa w ludzkich sercach. Otula, koi, rozwiewa smutki, daje nadzieję rolnikom. Deszcze ustały. Cichy, spokojny wiatr tańczy po polach. Osusza je. Gdzieniegdzie widać już pierwsze kiełkujące źdźbła zbóż.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć pierwsze oznaki nadchodzącej wiosny – wychodzące ze śniegu pierwiosnki i krokusy. Łąka pokryta śniegiem i przyozdobiona bielą, żółcią i fioletem krokusów. Wiosenny dywan tkany kwieciem, a w dolinie na szlaku pierwsi turyści zmierzający ku szczytom i podziwiający ów cud natury.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również na falach eteru do znużonego kierowcy zmierzającego do miejsca delegacji. Mężczyzna siedział za kierownicą od kilku godzin. Wraz z kojącymi dźwiękami harfy przyszła ochota na postój na przydrożnym parkingu. Wśród okalających go drzew śpiewały ptaki. Ich trele współgrały z dźwiękami harfy. Kierowca z zamkniętymi oczami słuchał przepięknego koncertu. Po chwilowym odpoczynku poczuł przypływ energii i ruszył w dalszą drogę.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Słońce wyszło zza chmur i rozświetlało drogę wędrowca. Wyszedł z nizin i podążał szeroką, piękną doliną w kierunku gór pokrytych śniegiem. Wiedział dokąd zmierza. Swój szczyt miał w sercu. Nie było na nim śniegu. Jego wierzchołki mieniły się, skąpane w promieniach słońca.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i jak w kalejdoskopie podziwiać uroki zimy. Z okna leśniczówki widać las pokryty płatkami śniegu topniejącymi w porannym słońcu. Krople wody spadające z gałęzi drzew mienią się złociście. Do karmnika leśniczy wkłada siano dla saren czekających na posiłek. Bez obawy podchodzą blisko niego, do osoby dającej im poczucie bezpieczeństwa.
Autor: Danuta Majorkiewicz
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament.
O tym właśnie marzyła. Śniła po nocach. Rzeczywistość jednak była bardziej prozaiczna, bo kostka lodu leżała na dnie ludzkiego serca, otaczana oziębłością. Była wyjątkowej urody, ale ponieważ znajdowała się w zamknięciu, nikt nie mógł cieszyć oczu jej pięknem. Nawet jej właściciel.
Jednak pewnego razu wydarzyło się coś niezwykłego. Miłość bliskiej istoty powoli otwierała zatrzaśnięte drzwi serca. Jej promienie rozgrzewały kostkę lodu. Budowało się zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Ciepłe krople deszczu z kostki lodu nawilżały całe jestestwo jej właściciela i wszystkich, którzy byli mu bliscy.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do łóżeczka niemowlęcia, które było bardzo niespokojne z powodu wyrzynających się pierwszych ząbków. Delikatne dźwięki harfy dobiegały jego uszu zza ściany, z mieszkania sąsiadów. Pieściły małe ciałko dziecka. Ukoiły jego ból i przyniosły długi spokojny sen, a rodzicom czas relaksu.
Autor: Danuta Majorkiewicz