Słońce wyszło zza chmur – 23

Słońce wyszło zza chmur i przyglądało się ludziom, którzy brali urlopy i wyjeżdżali na zasłużony odpoczynek – w góry, nad morze i jeziora. Pociągi zapełnione urlopowiczami przemierzały setki kilometrów, stukając radośnie kołami po torach. Na drogi wyjeżdżało coraz więcej samochodów mieniących się różnymi kolorami w promieniach słońca. Przemieszczały się wzdłuż i wszerz kraju. A słońce cieszyło się, że sprawiło ludziom tyle radości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 58

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament.

Pewnie podobnie wyglądałaby w mieście. Miasto jest jak pustynia. Mrowie ludzi, jak ziarenek piasku, i ona, samotna kostka lodu. Tak bardzo pragnąca, by ktoś ją docenił. Zauważył jej wartość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 57

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz na promienie zimowego słońca, które rozpuszcza podobne ornamenty. Zobaczyć pierwsze oznaki wiosny, krokusy i przebiśniegi przebijające się przez śnieg i poczuć świeżość i radość wiosny.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Harfistka delikatnie – 59

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również z muszli koncertowej do najdalszych zakątków parku obsadzonego krzewami róż. Przepiękne dźwięki cotygodniowych koncertów wpływały na obfite kwitnienie różanych krzewów i na zdrowienie kuracjuszy spacerujących po uzdrowiskowym parku.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 56

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i sprawdzić na termometrze temperaturę, aby ubrać się odpowiednio do pogody i zachować dobre zdrowie przez zimowy czas.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 57

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Przez pustynię szedł samotny wędrowiec szukający własnej oazy. Spostrzegł kostkę lodu. Wziął ją do ręki, potarł nią spocone czoło. Roztopione ciepłem dłoni krople wody spływały po twarzy, orzeźwiały i dodawały otuchy. Wędrowiec szedł dalej, aż znalazł swoją oazę w sobie samym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 55

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć radość dzieci zjeżdżających na nartach i sankach z osiedlowej górki. Dzieci cieszyły się, że zima sypnęła obficie śniegiem i że mogą korzystać z dobrodziejstwa górki z pobliżu domu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Harfistka delikatnie – 58

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do serca młodego mężczyzny kochającego harfistkę. Trzymał za nią kciuki. Ów koncert był zaliczeniem egzaminu. Gdy kobieta została nagrodzona owacjami na stojąco, cieszył się, że pokonała tremę i zaliczyła egzamin. Wieczorem oboje świętowali jej zwycięstwo.

Autor: Danuta Majorkiewicz