Harfistka delikatnie – 65

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do kuchni, gdzie dwie gospodynie, teściowa z synową, współgrając ze sobą i współpracując, przygotowywały potrawy na święta, które już pukały do drzwi. A że muzyka łagodzi obyczaje, panowie przychodzili do kuchni, żeby pozmywać naczynia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 14

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale jechała dziewczyna, chłopak i ksiądz. Dziewczyna miała taką samą gazetę jak ksiądz. W pewnej chwili pyta chłopca: „część ciała kobiety. Zaczyna się na »p«, kończy na »a«, ma pięć liter”. Chłopak odpowiada „pięta”. Ksiądz, czerwieniejąc, się zapytał: „czy mają państwo gumkę do ścierania?”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 63

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament…

On pełen pragnień jak rozgrzana pustynia. Obok leżała świeżo poślubiona żona jak kostka lodu, po traumie z dzieciństwa. Piękna, wyjątkowa.

Zaczął rozmowę. Mówił, co do niej czuje. Czego pragnie i jak bardzo chce jej pomóc. Jego zainteresowanie i ciepłe podejście pomogło jej się otworzyć. Wypowiedziała swój ból i cierpienie. Zrozumiał jej pozorną oziębłość.

Odtąd dwie drogi – jego i jej – zostały połączone. Wspierają się, podążają jedną wspólną ścieżką na szczyty szczęścia, odkrywając swoją wyjątkowość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Harfistka delikatnie – 64

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do serca i umysłu młodego mężczyzny zatwardziałego w swym bólu i samotności. Delikatne dźwięki instrumentu wzruszyły go. Z oczu popłynęły łzy. Pierwsze łzy od wielu lat i za nimi przyszła myśl o przebaczeniu ojcu i matce. Jego twarz pojaśniała, jakby w jednej chwili ubyło mu lat. Poczuł moszczący się w ciele spokój i otwartość na przebaczenie. Na drugi dzień po spokojnie przespanej nocy, wśród dźwięków harfy płynących z kasety, którą wielokrotnie odtwarzał, wziął telefon do ręki i zadzwonił do rodziców z zaproszeniem na obiad.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Drewniana łódka – 66

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce przestał padać wielodniowy deszcz. Zza chmur wyszło słońce. Ucieszył się wiatr. Ziemia oddawała nadmiar wody atmosferze i wokół snuły się srebrzyste mgły. Wędkarze w swych łódkach wypływali na szerokie wody. Każdy wracał z rybami, które „biorą”, gdy się wypogadza.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 10

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale niepowtarzalna fuzja woni. Skarpet wyjętych z butów. Jajek na twardo. Kiełbasy jałowcowej. Ktoś chrapie. Ktoś drapie się po nosie. Ktoś inny ziewa. Jeszcze inny ze słuchawkami na uszach śpiewa pod nosem. Wesoły przedział, ot co. Mało kto lubi takimi jeździć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 62

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Wiedziała, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Palące słońce pomogło jej się rozgrzać. A ona, powoli topiąc się, nawilżała rosnącą w pobliżu palmę, dzieląc się z nią swą wyjątkowością.

Autor: Danuta Majorkiewicz