Stary archiwista – 54

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył… Nie wiadomo, co zobaczył… Zostało to jego tajemnicą. Wiadomo tylko, że zmienił swe nastawienie do siebie, ludzi i świata. Zaczął lepiej żyć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary archiwista – 53

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył w wielkim lustrze siebie, całe swoje jestestwo. Wyraz oczu i twarzy, a na niej wymalowane emocje. A przede wszystkim zmęczenie. Patrząc w lustro, zrozumiał, że powinien zadbać o siebie. Odpocząć. Wrócił do swojego pokoju. Spojrzał na młodszego kolegę i uznał, że ten zastąpi go godnie na stanowisku archiwisty. W spokoju wrócił do domu i przygotował dokumenty potrzebne do przejścia na emeryturę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary archiwista – 52

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył różnego rodzaju pudła. Mniejsze i większe. Niektóre dokładnie zapakowane, inne pootwierane. Pełne różnego rodzaju pamiątek i dokumentów byle jak powrzucanych. Z wielkim namaszczeniem wyjmował je i czytał. Sortował i układał, poznając historię swych przodków, odzyskując swą tożsamość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Słońce wyszło zza chmur – 39

Słońce wyszło zza chmur i z radością zajrzało do przydomowego ogródka. Brzózka mieniła się wiosenną zielenią, głaszcząc swoimi gałązkami rosnącą obok sosnę. Żyły w wielkiej komitywie. Obydwie nie miały dużych wymagań co do gleby. Forsycja rozkwitła i wychwalała żółć, szafirki fiolet, a tulipany biel, róż i czerwień. Wszystko współgrało ze sobą.

Na ławce wylegiwał się czarny kot, radośnie pomrukując przez sen. Pszczoły upajały się tańcem wśród kwiatów jabłoni, zbierając miododajny nektar.

Słońce zajrzało w okno domku i swymi promieniami rozlało ciepło po całym domu. Zaprosiło domowników do ogródka, oni zasiedli do stołu i przy spożywaniu obiadu dzielili się swoją miłością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 65

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Jej serce nienasycone, spragnione miłości nie czuło tej wyjątkowości. Wciąż zajęte było pragnieniem uwielbienia i potrzeby całkowitego oddania się jej.

Pewnego razu zauważyła, że wokół niej znikają ludzie. Przychodzą nowi i znowu znikają. Nie zatrzymują się przy niej na długo. Przelatują przez jej życie jak woda przez sito. Jej myśli, początkowo pędzące, stopniowo zwalniały. Układały się. Wróciła jasność umysłu. Kobieta udała się do psychologa po pomoc. Wreszcie zrozumiała, zyskała świadomość, że ludzie są równie wyjątkowi jak ona.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 21

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale podróżowało małżeństwo z dzieckiem. Mała wyciągnięta na siedzeniu, spała w najlepsze z głową na kolanach ojca. Wyglądali uroczo. Mężczyzna czytał gazetę, a jego żona dziergała na drutach. Szybko biegające druty przywołały wspomnienia obserwującej ich kobiety. Ona u stóp babci, bawiąca się włóczką. Uśmiech rozjaśnił jej twarz, a w sercu gościł obraz kochanej osoby.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 64

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Było wielu, którzy zazdrościli jej wyjątkowości, tracąc niepotrzebnie energię. A kostka lodu z wielką mądrością, spokojem i cierpliwością uświadamiała im ich własne cechy i walory, które czyniły ich wyjątkowymi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 16

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale było cicho. Wtem otworzyły się drzwi i do środka wszedł uśmiechnięty mężczyzna. Radosnym głosem powiedział głośno „dzień dobry”. Wszyscy pasażerowie się ocknęli. Ich twarze pojaśniały i rozweseliły się. Mężczyzna usiadł na wolnym miejscu. Popatrzył po wszystkich i panią siedzącą na przeciw spytał, dokąd jedzie. Po paru minutach cały przedział rozbrzmiewał życzliwą rozmową wszystkich pasażerów. Rozmową o sile pragnień i marzeń, które się spełniają. Radości z osiąganych celów, która jest wpisywana w budowanie kolejnych marzeń, budowanie wiary w siebie i wewnętrznej mocy.

dla Janusza napisała: Danuta Majorkiewicz