Światła latarni – 56

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Z kałuży wyszła żaba. Rozejrzała się szeroko otwartymi oczami i ujrzała zakład fotograficzny. Od dawna była niezadowolona ze swych dużych, szerokich ust. Otworzyła drzwi zakładu i weszła do środka.

– Dzień dobry, słucham panią – przywitał ją fotograf.

– Pragnę, by wykonał mi pan zdjęcie tak, bym miała małe usta.

– Droga pani żabo, rozumiem panią. Proszę usiąść i odprężyć się, a gdy ja ustawię aparat i będę gotów, powie pani „dżem”.

Lecz nim to nastało, żaba zapomniała, co ma powiedzieć. I gdy fotograf robił zdjęcie, powiedziała „marmolada”.

Była bardzo niezadowolona dopóty, dopóki nie spojrzała na zdjęcie, na które fotograf patrzył z zachwytem. Ów zachwyt udzielił się i żabie. Spojrzała z życzliwością na swą podobiznę i stwierdziła, że z małymi ustami, to nie byłaby ona.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 55

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Kropelki deszczu spadały z nieba lekko jak zwiewne baletnice. Odbijały się od chodników i asfaltowych ulic, wykonując przedziwne ewolucje i piruety. Mieniły się i rozświetlały nawierzchnie ulic. Stukały dźwięcznie w blaszane parapety okien. Spadały z parasoli srebrzystymi kaskadami.

Przechodnie brali udział w relaksującym deszczowym festiwalu tańca i muzyki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 54

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Drobniutkie kropelki deszczu i mżawkowy pył osiadły na kapeluszu starszej pani. Zdejmując go z głowy, chciała strącić kropelki deszczu, a one zamigotały barwami tęczy i rozweseliły jej serce. Usiadła wygodnie w fotelu i spokojnie piła gorącą herbatę z miodem i rozgrzewającym imbirem. Miała w sercu nadzieję, że zapracowana córka zadzwoni. Wnet telefon odezwał się dźwięcznym dryń, dryń i świat starszej pani mienił się kolorami tęczy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 38

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale zdecydował się jednak wejść. W środku ujrzał małą księgarnię z mnóstwem książek. „Poradnik dobrej żony” instruował kobiety, żeby wplatały we włosy wstążkę, kiedy podają mężowi wieczorny posiłek. Zastanowił się, czy gdyby zaproponował coś podobnego żonie, to czy uznałaby to za obraźliwe? Doszedł do wniosku, że bycie żoną, jak i bycie małżonkiem, powinno być twórczym przedsięwzięciem, aby małżeństwo było szczęśliwe, a małżonkowie poznawali siebie wciąż od nowa.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 53

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Deszcz padał już od paru godzin, ulice opustoszały, bo ludzie chowali się po domach, biurach, kinach i kawiarniach. Kierowcy doznawali uczucia rozluźnienia i błogiego spokoju, przejeżdżając przez opustoszałe ulice miasta.

Przez szeroko otwarte okna mieszkań rozlewała się radość i okrzyki fanów piłki nożnej. Mimo późnej pory miasto żyło emocjami Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Światła latarni – 52

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Wnet przestało padać. Mieszkańcy dużego miasta mimo wieczornej pory wychodzili na spacery, aby odetchnąć deszczową świeżością i po powrocie do swoich domów zasypiali, zaznając wspaniałego relaksującego odpoczynku.

Autor: Danuta Majorkiewicz