Stary pojazd – 28

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził sny i marzenia. Rozwoził je potrzebującym na całym świecie. Rozpylał w powietrzu, zasiewał na polach i łąkach, rozpuszczał w świetle latarni i kroplach deszczu. Sny i marzenia dojrzewały, rosły i wzmacniały się, a potem wędrowały do ludzi. Dzięki temu w pojeździe pojawiały się nowe sny, nowe marzenia – do dalszego zasiewania i rozsadzania. A ludziom i marzeniom żyło się coraz lepiej i lepiej…

dla Magdy napisała Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 274

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do świata fantazji. Zanurzyła się w nim. Pełno tam było magii, dzielnych rycerzy, pięknych księżniczek. Miło być jedną z nich.

Mama skończyła opowiadać bajkę i z czułością popatrzyła na swoją małą córeczkę, która właśnie zasnęła. Miała rozluźnioną, uśmiechniętą buzię.

„Dobranoc moja księżniczko, życzę ci słodkich snów” – pomyślała mama, a księżyc za oknem zamrugał, dając sygnał, że ona też może zasnąć, bo teraz on zaopiekuje się jej córeczką i zadba, by miała dobre, leciutkie i pogodne sny.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Jabłonka uginała się – 14

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały na ciebie. Uginały się pod ciężarem mądrości. Chciały dzielić się z tobą opowieściami słońca, gwiazd, ziemi, wiatru, pszczół i ptaków. Chciały zdradzić ci tajemnice trawy i małych krzaczków oraz opowiedzieć o skarbach, które krecik trzyma w swojej norce. Czekają dalej. Mają nadzieję, że przyjdziesz i zaczniecie rozmawiać.

dla Patrycji napisała Brzozowa Bajdulka

Źródło życia – 19

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która oczyszczała, ożywiała zmęczony umysł i dodawała witalności ciału. Przywracała właściwe proporcje i zdrowe postrzeganie siebie, innych ludzi i świata. Mało kto miał odwagę, by tego doświadczyć. Ci, którzy spróbowali tej wody, jaśnieli i promienieli. Często przyprowadzali tu swoich bliskich, by też mogli mieć szansę spróbowania tej wody. Wiele osób się jej bało i próbowało ją zniszczyć, wlewając do niej truciznę. Źródło zawsze szybko, wręcz błyskawicznie, się oczyszczało. Po prostu było źródłem prawdziwej wody życia.

dla Daniela napisała Brzozowa Bajdulka

Turysta przystanął zdziwiony – 36

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale widok przesłaniało wielkie akwarium. Znajdująca się w nim złota rybka podpłynęła do okna i głośno i wyraźnie zapytała, czy mężczyzna chce, by spełniła jego życzenie. Turysta spłoszony odsunął się od szyby, przykucnął i udawał, że poprawia swoje sznurowadła. Wstał i oddalił się szybkim krokiem. Druga złota rybka odezwała się do pierwszej:

– Widzisz prawdę mówili, mamy tu sanatorium i wypoczynek. Ludzie nie zamęczają nas swoimi życzeniami.

Usłyszała to kobieta wychodząca z salonu żon idealnych. Zezłościła się. Usiadła na ławce i w ciągu paru minut gęstym maczkiem zapisała całą kartkę. Podeszła do szyby i powiedziała, że chce, by obie rybki spełniły jej życzenia. Gdy rybki czytały żądania kobiety, turysta powrócił, bo wymyślił już swoje życzenie. Przelotnie zerknął na kartkę i powiedział grzecznie:

– Pani wybaczy, byłem pierwszy.

Popatrzył na zmartwione pyszczki rybek i powiedział:

– Żądam, żebyście już nie spełniały niczyich życzeń i żebyście zadbały o swoje bezpieczeństwo. Chcę cieszyć się waszym widokiem zawsze, kiedy was zobaczę.

Rozzłoszczona kobieta odeszła, a złota rybka zapytała:

– Czemu to zrobiłeś?

– Poznałem kiedyś twoją kuzynkę – odpowiedział. – Nie wykorzystałem swojego życzenia, a kolejna osoba usmażyła tę rybkę i zjadła. Ta kobieta chyba chciała tego samego.

– Tak, miała wiele żądań, a na koniec jedną z nas chciała zjeść w galarecie, a drugą usmażoną.

– Jeśli będzie tak głośno gadać, to ktoś to z pewnością zrobi. Zachowajcie dyskrecję i trzymajcie pyszczki na kłódkę.

– Masz rację – smutno odpowiedziały złote rybki.

Dobrze zapamiętały tę lekcję i podzieliły się nią z innymi rybami, gdy wróciły do oceanu. Od tego czasu ryby mówią tak cichutko, że są dla ludzi niesłyszalne.

Neptun, dowiedziawszy się o tym wydarzeniu, postanowił się odwdzięczyć mężczyźnie i zaprosił go do podwodnego pałacu. Tam wyswatał go z własną córką i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. A jeśli jeszcze nie zmarli, to żyją do dziś.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Na marmurowym blacie – 105

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty były kremowe. Mimo że wiele rąk je dotykało, były czyste i miłe w dotyku. Koiły i obiecywały to, czego czytelnik potrzebował. Też dla każdego księga miała specjalne prezenty. Otwierała się tylko na tych stronach, które były dla niego odpowiednie. Stronach, które zawierały treści przystępne i zrozumiałe, pasujące do nastroju i obecnej sytuacji życiowej czytelnika.

Jak księga to robiła? Nie wiadomo. Najstarsi czarodzieje nie pamiętają, kto ją spisał lub wyczarował. Niektórzy mawiają, że księga stworzyła się sama, bo chciała pomóc światu, ludziom i czarodziejom. Albo że to jakiś mądry czarodziej przybrał postać księgi, by pomagać światu. Kto wie? Może w tych opowieściach jest w tym ziarno prawdy?

Zawsze, kiedy mam możliwości skorzystania z tej księgi, ona rzeczywiście podsuwa mi to, czego akurat potrzebuję, zupełnie jakby czytała mi w myślach. Niczego mi nie podpowiada, tylko pokazuje mi obrazki lub podsuwa historie, które inspirują i pomagają.

Co więcej, kiedy chcę, to nie mogę się do niej dostać. Natomiast kiedy jej naprawdę potrzebuję, księga zjawia się sama, wraz z pokojem i marmurowym blatem. Mogę wejść do pokoju i jestem otulona spokojem i pewnością, że dam radę. Czas i przestrzeń na zewnątrz nie są dostępne. Jest tylko księga i ja. Nasze spotkanie zawsze trwa tak długo, jak jest to potrzebne. Kiedy dostaję, czego było mi trzeba, pokój, marmurowy blat i księga rozpływają się, choć dalej chciałabym przeglądać jej karty.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Cicha noc – 32

Cicha noc delikatnymi dzwoneczkami i melodyjną muzyką rozbrzmiewa w ludzkich sercach. Otula, koi, rozwiewa smutki, daje nadzieję

Każdego wieczoru babcia opowiada tę baśń swoim wnukom i każdej nocy uśmiecha się, gdy zagląda do dziecięcych pokoików. Dzieci śpią spokojnie, mają rozluźnione, uśmiechnięte buzie. Babcia zamyka cichutko drzwi do ich sypialni i idzie do saloniku. Siada na swoim ulubionym bujanym fotelu. Wyciąga druty oraz włóczkę i, dziergając kolejny sweter lub chustę, rozmawia z Nocą. Wymienia się najnowszymi ploteczkami i dobrodusznie żartują z poważnych i mniej poważnych spraw. Potem babcia jeszcze raz zagląda do wnucząt i uspokojona widokiem ich spokojnego snu sama też idzie spać. Noc mówi jej „dobranoc”, otula ją, a następnie wyrusza w dalszą wędrówkę. Do kolejnych babć, dziadków i innych miłych osób, z którymi lubi spędzać czas.

Autor: Brzozowa Bajdulka