Ruda wiewiórka – 21

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy przypomniała sobie o konieczności zebrania żywności na całą zimę. Jak sobie policzyła wiewiórka-matematyczka, powinna zbierać nie jeden, a kilka orzechów dziennie, by zaspokoić zimowy głód.

Autor: Adam

Ruda wiewiórka – 16

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy zauważyła, że ktoś się nią interesuje. Wytężyła wzrok i zobaczyła drugą wiewiórkę. Nie wiedziała, co zrobić, czy podzielić się, czy przegonić rywalkę.

Autor: Adam

Ruda wiewiórka – 11

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy zaczął wiać wiatr. „Trzeba się śpieszyć” – pomyślała. Orzech został schowany do dziupli. Wkrótce potem zaczął padać deszcz. Mimo to wiewiórka wyruszyła na poszukiwanie kolejnych orzechów. Wiedziała, że idzie zima i trzeba zrobić zapasy.

Autor: Adam

Jabłonka uginała się – 32

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały na ogrodnika i jego wnuczkę. Dziewczynka była po raz pierwszy w sadzie i wypytywała dziadka o wszystko, co zobaczyła w ogrodzie. Dziadek był tym faktem uszczęśliwiony, zdawał sobie bowiem sprawę z przyjemności mówienia o tym, co jest jego pasją. Oczywiście zapytał wnuczkę o to, czy może też zostanie kiedyś ogrodnikiem. Dziewczynka na to odpowiedziała: „Dziadku, na pewno nie zostanę ogrodnikiem, tylko ogrodówką”.

Autor: Adam

Kobieta siedząca na ławeczce – 45

Kobieta siedząca na ławeczce pod drzewem wyrównała wreszcie oddech, rozluźniła się i zapaliła papierosa. „To niezdrowe” – usłyszała zza ławki. Odwróciła się. Za ławką nikogo nie było. „Skąd ten głos” – pomyślała. Głos się nie odezwał już więcej, a kobieta spokojnie dopaliła tego papierosa, po czym zdecydowała, że rzuci palenie.

Autor: Adam

Jastrząb krążył – 50

Jastrząb krążył nad urwiskiem, uważnie wypatrując oznak życia. Chciał spróbować najlepszego owocu rosnącego na ziemi. Był raczej przyzwyczajony do mięsa, ale wiedział też, że niektóre zwierzęta jedzą również owoce. W związku z tym ptasie podróże obejmowały teraz sady i ogrody oraz takie miejsca, gdzie rosły owoce. Ranga myśli sprawiała, że wiedział, iż będzie musiał przemierzyć wiele kilometrów i odwiedzić wiele takich miejsc, by odnaleźć swój kulinarny skarb. Podczas swoich przelotów, spotykał w locie kuzynów, z którymi się oczywiście witał. O tej porze roku rosnące na drzewach jabłka były jeszcze słabo rozwinięte, więc poszukiwania musiały trwać dalej. W pewnym momencie ptak poczuł się spragniony i wylądował w lesie. Ugasił pragnienie w małym zbiorniku wodnym, a gdy podniósł głowę, zauważył jakby plantację malin, które można było skosztować.

Autor: Adam