Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale spożywano duży posiłek. Pasażerowie wracali z całodniowej wycieczki, na której nic nie jedli. Założeniem było, by zobaczyć jak najwięcej w ciągu dnia. Posiłków nie zaplanowano. Przecież jeden dzień można wytrzymać.
Drugie założenie, to wyjazd bez aparatów telefonicznych. Zatem całodniowy spokój, ale też brak możliwości robienia zdjęć. Podróżnym uaktywniły się stare doznania związane z przemieszczaniem się w pewien już archaiczny sposób.
Brak zdjęć z podróży nie był problemem. Eks-kursanci jakby więcej wypatrywali na bieżąco. Jedna z osób stwierdziła, że często robi się wiele zdjęć, do których się nie wraca. Leżą one gdzieś w plikach.
Autor: Adam