Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale pierwszej klasy siedziała przepiękna kobieta. Tak przynajmniej wydawało się ludziom, którzy przechodzili korytarzem. Przystawali, bo przyjemnie im się na nią patrzyło i nie chcieli przestać. Popychani przez kolejne osoby niechętnie szli dalej, a te kolejne osoby nie potrafiły dalej iść, bo patrzyły, patrzyły, patrzyły i podziwiały tę piękność. Gdy kobieta wstała, żeby przejść do wagonu restauracyjnego, obserwatorzy czuli się lekko zawiedzeni, bo nie zwracała na nich uwagi. Tylko jedna złośnica i zazdrośnica powiedziała, że piękność zna swoją wartość i zaczęłaby zwracać uwagę na ludzi tylko wtedy, gdyby to oni ignorowali ją. I że wtedy zrobiłaby coś, żeby odzyskać ich podziw. Czy miała rację? Nie wiadomo. Za to ludzie ze zdziwieniem popatrzyli na złośnicę i sami zaczęli ją ignorować. Dzięki temu dalej z przyjemnością podziwiali niezwykłą piękność.
Autor: Ewa Damentka