Równomierny stukot pociągu – 10

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale niepowtarzalna fuzja woni. Skarpet wyjętych z butów. Jajek na twardo. Kiełbasy jałowcowej. Ktoś chrapie. Ktoś drapie się po nosie. Ktoś inny ziewa. Jeszcze inny ze słuchawkami na uszach śpiewa pod nosem. Wesoły przedział, ot co. Mało kto lubi takimi jeździć.

Autor: Danuta Majorkiewicz