Cicha noc – 33

Cicha noc delikatnymi dzwoneczkami i melodyjną muzyką rozbrzmiewa w ludzkich sercach. Otula, koi, rozwiewa smutki, daje nadzieję. Muzyka dla serca, by wzrosła nadzieja. Serce ma swój rytm i muzyka też. To już mamy coś wspólnego. Teraz przychodzi jednak kolejne zauważenie: serce, rozum, dusza. Czy dla tego „tercetu” muzyka ozdrowieńcza ma być taka sama?

Serce, rozum, dusza to komplet. Czy dla tego kompletu funkcjonuje jeden rodzaj muzyki? A może każda z tych kategorii potrzebuje innych wibracji?

Wydaje się być słusznym, że dla serca, rozumu i duszy naturalną muzyką będzie życie. Ale jaka ta muzyka – życie – powinna dla danej jednostki być? Może spokojna jednostka wolałaby spokojną muzykę i odwrotnie?

Gdy życie dobierze muzykę inaczej i nie będzie już tzw. balsamu dla duszy, to jak zachowa się człowiek?

Czy człowiek może regulować swoją muzykę życia? Na pewno może! Dlaczego jednak często nie podejmuje takich prób? Czy nie potrafimy, czy nie chcemy, a może nie czujemy się dobrze umocowani? Kto ma nas umocować? Mamy przecież wolną wolę!

No tak, ale mamy także wolną wolę do uruchamiania wolnej woli lub jej nieuruchamiania. To tak, jakby unieruchomić silnik, jeszcze przed jego zapuszczeniem!

Autor: Adam

Mróz malował – 52

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i jak w kalejdoskopie podziwiać uroki zimy. Z okna leśniczówki widać las pokryty płatkami śniegu topniejącymi w porannym słońcu. Krople wody spadające z gałęzi drzew mienią się złociście. Do karmnika leśniczy wkłada siano dla saren czekających na posiłek. Bez obawy podchodzą blisko niego, do osoby dającej im poczucie bezpieczeństwa.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 55

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament.

O tym właśnie marzyła. Śniła po nocach. Rzeczywistość jednak była bardziej prozaiczna, bo kostka lodu leżała na dnie ludzkiego serca, otaczana oziębłością. Była wyjątkowej urody, ale ponieważ znajdowała się w zamknięciu, nikt nie mógł cieszyć oczu jej pięknem. Nawet jej właściciel.

Jednak pewnego razu wydarzyło się coś niezwykłego. Miłość bliskiej istoty powoli otwierała zatrzaśnięte drzwi serca. Jej promienie rozgrzewały kostkę lodu. Budowało się zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Ciepłe krople deszczu z kostki lodu nawilżały całe jestestwo jej właściciela i wszystkich, którzy byli mu bliscy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Słońce wyszło zza chmur – 9

Słońce wyszło zza chmur, a turysta ucieszył się na jego widok. Przyjechał do kurortu z myślą, że zastanie w nim słoneczną pogodę, a tu cały tydzień grzmiało i padało. Teraz, gdy słońce powróciło, turysta uwierzył, że kolejne dni spędzi, tak jak sobie wymarzył. Będzie chodził na plażę, jeździł na wycieczki i pływał. A słońce mocno świeciło i nawet nie wiedziało, że ktoś snuje plany w związku z tym, że ono istnieje i świeci.

dla Pawła napisała Ewa Damentka

Cicha noc – 32

Cicha noc delikatnymi dzwoneczkami i melodyjną muzyką rozbrzmiewa w ludzkich sercach. Otula, koi, rozwiewa smutki, daje nadzieję

Każdego wieczoru babcia opowiada tę baśń swoim wnukom i każdej nocy uśmiecha się, gdy zagląda do dziecięcych pokoików. Dzieci śpią spokojnie, mają rozluźnione, uśmiechnięte buzie. Babcia zamyka cichutko drzwi do ich sypialni i idzie do saloniku. Siada na swoim ulubionym bujanym fotelu. Wyciąga druty oraz włóczkę i, dziergając kolejny sweter lub chustę, rozmawia z Nocą. Wymienia się najnowszymi ploteczkami i dobrodusznie żartują z poważnych i mniej poważnych spraw. Potem babcia jeszcze raz zagląda do wnucząt i uspokojona widokiem ich spokojnego snu sama też idzie spać. Noc mówi jej „dobranoc”, otula ją, a następnie wyrusza w dalszą wędrówkę. Do kolejnych babć, dziadków i innych miłych osób, z którymi lubi spędzać czas.

Autor: Brzozowa Bajdulka

To kiedyś musiało – 45

To kiedyś musiało się stać. Kot przeciągnął się na swoim posłaniu, a mysz zapiszczała, będąc w bezpiecznej odległości. Mysz zaczęła harcować po przedpokoju, a kot udawał, że jej nie słyszy. Za oknem zaszczekał pies, a mysz uciekła do swojej szczeliny. Kot jakby tego nie słyszał. Gdy jednak dostawca zadzwonił do drzwi, trzymając pizzę, kot wystrzelił z posłania i był od razu przy drzwiach.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 56

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do łóżeczka niemowlęcia, które było bardzo niespokojne z powodu wyrzynających się pierwszych ząbków. Delikatne dźwięki harfy dobiegały jego uszu zza ściany, z mieszkania sąsiadów. Pieściły małe ciałko dziecka. Ukoiły jego ból i przyniosły długi spokojny sen, a rodzicom czas relaksu.

Autor: Danuta Majorkiewicz