Drewniana łódka – 62

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce wszyscy miłośnicy wędkarstwa i sportów wodnych pospływali do portu, zapewniając sobie bezpieczeństwo i dobry wspólny czas przy ognisku. Wszyscy chwalili się swoimi osiągnięciami wędkarskimi i sportowymi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Słońce wyszło zza chmur – 29

Słońce wyszło zza chmur i one jak niepyszne zaczęły się rozwiewać. Wkrótce nie było po nich śladu i słońce niepodzielnie panowało na niebieskim bezchmurnym niebie. Uważnie przyglądało się ziemi i jej mieszkańcom. Lubiło to robić i mocno świeciło, by ludzie mogli lepiej pracować, spacerować, bawić się. Gdy uznało, że zmęczyło Ziemię swoim blaskiem, przywołało chmury i znowu się za nie schowało. I tak bawiło się z nami przez cały dzień.

Autor: Ewa Damentka

W samo południe – 60

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Zraniona zatrzasnęła drzwi swojego serca, choć w środku mieszkało pragnienie, by dawać siebie i zachwycać się wszystkim co piękne. Na szczęście każdy ciepły promień ludzkiej życzliwość i akceptacji leczył i otwierał jej serce.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Słońce wyszło zza chmur – 28

Słońce wyszło zza chmur po deszczowych dniach i ogrzewało ziemię. Wszystko dookoła rozkwitało. Drzewa, krzewy i kwiaty. Ludzie zdejmowali ciepłe ubrania. Odczuwali radość i lekkość.

Na jednym z kwiatów siedział kolorowy motyl. Roślina uginała się z wdziękiem, kołysząc go. Całą sytuację obserwował zmęczony mężczyzna powracający po pracy do domu. Wdzięk i lekkość motyla opanowała jego ciało. Radosny i rozluźniony poszedł dalej, ciesząc się i obserwując chmury, które przeganiał wiatr. Po powrocie do domu wziął swój tajemny zeszyt i napisał w nim opowiadanie o wiośnie.

dla Pawła napisała Danuta Majorkiewicz

Stary archiwista – 51

Stary archiwista kończył pracę i uważnie rozejrzał się po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przyciągnęło migotanie czerwonego światełka na jednej ze ścian. Podszedł bliżej i zobaczył przycisk, którego wcześniej tam nie było. Zaciekawiony wcisnął go. Ściana rozsunęła się. Za nią były nieznane mu, lekko uchylone drzwi. Otworzył je szerzej i zobaczył archiwalne półki. Na nich całe mnóstwo skoroszytów pełnych dokumentów. Postanowił je stopniowo badać. Uprzątnąć chaos, jaki tam panował. Zrozumiał, że archiwista jest zawodem przyszłości. Lęk przed utratą pracy minął.

Autor: Danuta Majorkiewicz