Słońce wyszło zza chmur – 31

Słońce wyszło zza chmur i stało wysoko nad lasem, ogrzewając jego zakątki. Krasnoludki powychodziły ze swych kryjówek. Pozdejmowały kubraczki. Zaczęły pracę połączoną z zabawą. Jedne kołysały się na źdźbłach trawy, inne na gałązkach paproci i kokoryczki, aby ich nasiona się rozsiewały. Najstarsze kopały żołędzie do celu. Tam, gdzie wilgoć i dobre warunki do ukorzenienia. Pomagały oderwać się od dębu-taty, aby umożliwić tworzenie swojego własnego świata.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 61

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament.

Tak jak na pustyni jest mrowie piasku, tak na świecie jest mrowie ludzi samotnych, przekonanych, że mogą liczyć tylko na siebie. Lecz dla każdego przychodzi dzień, kiedy kostki lodu w ludzkich sercach ogrzewane wiarą, nadzieją i ufnością roztapiają się i krople miłości przenikają całe jestestwo człowieka, zmieniając jego przekonania.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Drewniana łódka – 63

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce plażowicze wypoczywający w promieniach słońca zaczęli szybko zbierać swoje rzeczy, by nie dać szansy wodzie, która zabierała wszystko, co leżało na brzegu, cieszyła się zdobyczą, kołysząc ją na falach, a potem wiele kilometrów dalej wyrzucała na brzeg.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Harfistka delikatnie – 62

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do kryjówki pod podłogą, w której zamieszkiwała sierotka Marysia i siedmiu krasnoludków. Marysia wydoroślała i nie była już sierotką, lecz królową dobrze zarządzającą krasnoludkowym królestwem. A dla zjednoczenia mieszkańców swojej krainy od czasu do czasu organizowała koncerty, na które przychodziły rzesze jej poddanych oraz mieszkańców sąsiednich królestw.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 3

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale dwóch chłopców grało w karty. Siedząca obok dziewczynka przyglądała się im z zainteresowaniem. Mama chłopców szturchnęła jednego z nich i znaczącym ruchem głowy wskazała dziewczynkę. Chłopczyk cicho westchnął i szturchnął swojego brata, pokazując na mamę. Obydwaj mieli smutne minki, ale przerwali grę i grzecznie zapytali dziewczynkę, czy zechciałaby do nich dołączyć. Ich uprzejmość została szybko nagrodzona, bo mama dziewczynki poczęstowała ich prawdziwymi frykasami. Dawno nie jedli takich pyszności. Rozpogodzone dzieci grały, rodzice rozmawiali, a pociąg jechał dalej…

Autor: Ewa Damentka