Drewniana łódka – 66

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce przestał padać wielodniowy deszcz. Zza chmur wyszło słońce. Ucieszył się wiatr. Ziemia oddawała nadmiar wody atmosferze i wokół snuły się srebrzyste mgły. Wędkarze w swych łódkach wypływali na szerokie wody. Każdy wracał z rybami, które „biorą”, gdy się wypogadza.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 10

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale niepowtarzalna fuzja woni. Skarpet wyjętych z butów. Jajek na twardo. Kiełbasy jałowcowej. Ktoś chrapie. Ktoś drapie się po nosie. Ktoś inny ziewa. Jeszcze inny ze słuchawkami na uszach śpiewa pod nosem. Wesoły przedział, ot co. Mało kto lubi takimi jeździć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 62

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Wiedziała, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Palące słońce pomogło jej się rozgrzać. A ona, powoli topiąc się, nawilżała rosnącą w pobliżu palmę, dzieląc się z nią swą wyjątkowością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 9

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale był tylko jeden młody mężczyzna. Znużony i ośmielony brakiem towarzyszy podróży położył się w poprzek, na trzech fotelach. Bardzo szybko zasnął, nie przejmując się możliwością przejechania właściwej stacji, ponieważ była przed nim jeszcze bardzo daleka droga.

Autor: Małgorzata

Równomierny stukot pociągu – 8

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale panowała atmosfera napięcia. Pociąg miał już dawno dojechać na miejsce, ale miał opóźnienie. Dzieci się nudziły, a dorośli byli zniecierpliwieni. Gdy spóźniony pociąg dojechał na miejsce, okazało się, że jest już noc. Rodzina poszła zatem na Stare Miasto, by obejrzeć je nocą, a dopiero później do pensjonatu.

Autor: Adam

Harfistka delikatnie – 63

Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również z radia, znajdującego się w kabinie kierowcy, do pasażerów miejskiego autobusu. Na twarzach wsiadających malowało się zaskoczenie, a po chwili uśmiech i wyraz akceptacji. Jadący byli nasyceni radością i dobrą energią na rozpoczynający się dzień.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Równomierny stukot pociągu – 7

Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale było luźno. W pewnej chwili współpasażerowie wysiedli i zostałam sama. Zdjęłam z górnej półki swój plecak i wyjęłam blok rysunkowy oraz flamastry. Usiadłam przy oknie i zaczęłam szkicować mijane pejzaże. Nawet nie zauważyłam, kiedy do przedziału weszły nowe osoby. Dobrze mi się rysowało.

Autor: Ewa Damentka