Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka podniosła się wysoko z falami i opadła. Była dziurawa.
Autor: Andrzej
ćwiczenia literackie
Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka podniosła się wysoko z falami i opadła. Była dziurawa.
Autor: Andrzej
Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale jechała dziewczyna, chłopak i ksiądz. Dziewczyna miała taką samą gazetę jak ksiądz. W pewnej chwili pyta chłopca: „część ciała kobiety. Zaczyna się na »p«, kończy na »a«, ma pięć liter”. Chłopak odpowiada „pięta”. Ksiądz, czerwieniejąc, się zapytał: „czy mają państwo gumkę do ścierania?”.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Słońce wyszło zza chmur i swym porannym srebrnym blaskiem otuliło ziemię. Nieskromnie zaglądało do okien. Rozświetlało zakątki mieszkań i serc. Budowało ciepłe emocje, pragnienia, marzenia, a z nimi wyznaczało w umysłach drogi do celu.
Autor: Danuta Majorkiewicz
W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament…
On pełen pragnień jak rozgrzana pustynia. Obok leżała świeżo poślubiona żona jak kostka lodu, po traumie z dzieciństwa. Piękna, wyjątkowa.
Zaczął rozmowę. Mówił, co do niej czuje. Czego pragnie i jak bardzo chce jej pomóc. Jego zainteresowanie i ciepłe podejście pomogło jej się otworzyć. Wypowiedziała swój ból i cierpienie. Zrozumiał jej pozorną oziębłość.
Odtąd dwie drogi – jego i jej – zostały połączone. Wspierają się, podążają jedną wspólną ścieżką na szczyty szczęścia, odkrywając swoją wyjątkowość.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale grupa znajomych planowała, co i w jakiej kolejności zrobią, jak dojadą na miejsce. Mieli tydzień urlopu. Zamierzali go dobrze wykorzystać i wspaniale bawić się we własnym towarzystwie.
Autor: Ewa Damentka
Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce utworzyło się wielkie rozlewisko. Bobry powychodziły ze swych żeremi i baraszkowały wesoło. Cieszyły się obfitością wody i możliwością cudownej kąpieli w blasku księżyca.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale wszyscy spali. Po sprawdzeni biletów spała już tylko połowa. Połowa, czyli dorośli. Dzieci zaczęły się przekrzykiwać, bo każde z nich miało inny pomysł na zabawę w pociągu.
Autor: Adam
Słońce wyszło zza chmur i wydawało się, że jest całkiem wesołe. Rumieniło się na pomarańczowo, zapraszając do wszelakiej aktywności. Aktywności na świeżym powietrzu i w towarzystwie słońca. Rowery, kajaki, czy na przykład gra w piłkę. Wszystko to można wykonywać przy akompaniamencie słońca, radując się przy tym bardzo.
Autor: Adam
Harfistka delikatnie trącała palcami struny swojego instrumentu. Jego słodki, kojący dźwięk wypełniał całe pomieszczenie. Dobiegał również do serca i umysłu młodego mężczyzny zatwardziałego w swym bólu i samotności. Delikatne dźwięki instrumentu wzruszyły go. Z oczu popłynęły łzy. Pierwsze łzy od wielu lat i za nimi przyszła myśl o przebaczeniu ojcu i matce. Jego twarz pojaśniała, jakby w jednej chwili ubyło mu lat. Poczuł moszczący się w ciele spokój i otwartość na przebaczenie. Na drugi dzień po spokojnie przespanej nocy, wśród dźwięków harfy płynących z kasety, którą wielokrotnie odtwarzał, wziął telefon do ręki i zadzwonił do rodziców z zaproszeniem na obiad.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Równomierny stukot pociągu lekko usypiał. Za oknem migały mijane pola, drzewa i domy, a w przedziale spali pasażerowie. Kuszetki nie zapewniały im takiego komfortu, o jakim marzyli. Zdezelowane tory i stary pociąg powodowały, że ich ciała co chwila były podrzucane do góry, a następnie mocnym szarpnięciem pchane w stronę okna. Śpiący często budzili się, żeby odsunąć się od szyby. Jeden z pasażerów otworzył oczy i zamglonym spojrzeniem ogarnął mijane łąki i lasy na horyzoncie. Jęknął, bo zrozumiał, że przed nim jeszcze długa droga. Rano wszyscy wysiedli z pociągu i chwiejącym krokiem każde z nich udało się w swoją stronę. Marzyli o odpoczynku.
Autor: Ewa Damentka