Żabka wskoczyła do stawu – 6

Żabka wskoczyła do stawu. Podpłynęła do lilii i wdrapała się na jej liść. Stąd do mega radości żaby było blisko. Rośliny, woda, słońce, to już jest bardzo dużo. Zjadłoby się też jakąś muszkę, ale trzeba na to trochę zaczekać. Podczas tego oczekiwania żaba pomyślała sobie, że może dobrze by było zjadać też małe rybki. Rozterka minęła w momencie, gdy przelatująca obok mucha została zagarnięta szybkim językiem żaby.

Autor: Adam

Żabka wskoczyła do stawu – 5

Żabka wskoczyła do stawu. Podpłynęła do lilii i wdrapała się na jej liść. Stąd dobrze widziała turystów idących ścieżką wzdłuż stawu. Zupełnie nie przypominali żab. Nie kumkali, nie skakali, tylko dziwnie poruszali się na dwóch odnóżach. Niektórzy przykładali do twarzy jakieś dziwne przedmioty i wydawali dźwięk: „klik”. A potem znowu „klik”. Żabka pomyślała, że trudno by się było z nimi bawić, ale uznała, że da im szansę. Jeśli wskoczą do wody, to popływa razem z nimi.

dla Krzysztofa napisała Ewa Damentka

Światła latarni – 58

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Dawał ukojenie drzewom, trawom i wszystkiemu, co żyje. Był wybawieniem po suchych i gorących tygodniach. Wszystko dzięki niemu odżyje.

Autor: Małgorzata

Żabka wskoczyła do stawu – 4

Żabka wskoczyła do stawu. Podpłynęła do lilii i wdrapała się na jej liść. Stąd był cudowny widok na szuwary dookoła jeziorka, krzewy na brzegu i las, który otulał wszystko swoją różnorodnością. Brzozy delikatnie drżały listeczkami, świerki, tak ciemne zazwyczaj, wypuszczały złote tegoroczne przyrosty pełne żywicznego zapachu. Na wyrębie można było zebrać pędy sosen na uzdrawiający syrop. Mech był świeży i mokry, a gdzieniegdzie złociły się łachy żółtego piasku okolone świeżymi wrzosami. Dla żabki był to wielki świat.

dla Darii napisała Magda z Dachu

Młoda kobieta – 259

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła mnóstwo ślicznych, dorodnych dziewcząt, które czekały na swoich książąt, którzy mieli zostać im podarowani przez coś, co możemy nazwać skoncentrowanym systemem mocy metafizycznej. Dziewczyny czekały na to, co ma nastąpić. Każda była ciekawa, jak będzie wyglądał jej książę, którego otrzyma. Nagle wreszcie otworzyły się drzwi, które tak naprawdę nie istniały. Trochę przypominały drzwi w starych blokach mieszkalnych, lecz były bardziej wykwintne z wyglądu. Przez te drzwi przechodzili książęta i ustawiali się równo w szeregu. Nie każdy miał ze sobą białego rumaka. Niektórzy mieli auta, a inni wielbłądy lub motor. Każdy z nich miał niewyczerpany, samoodnawiający swoją zawartość, portfel, który pojawiał się na jego życzenie. Księżniczki przechadzały się po sali i starannie wybierały książąt. Potem razem z nimi wracały do swojego świata.

Autor: AMK

Żabka wskoczyła do stawu – 3

Żabka wskoczyła do stawu. Podpłynęła do lilii i wdrapała się na jej liść. Stąd z ciekawością obserwowała dzieci bawiące się na brzegu jeziora. Grały w piłkę, a ich rodzice uprawiali fitness. Żabka zaczęła kumkać, nadając żabim alfabetem Morse’a. Zebrało się sporo żabek i rozpoczęły się żabie zawody sportowe. Skok w dal z jednego liścia grążela na drugi. Pod ciężarem żabek liście grążeli delikatnie huśtały się na powierzchni wody. Tak powstała kolejna konkurencja – skoki na trampolinie. Żabki skakały z lekkością i wdziękiem.

dla Darii napisała Danuta Majorkiewicz

Turysta przystanął zdziwiony – 43

Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale spłoszył go śmiech kilku nastolatek, które siedziały na ławce. Wskazywały go sobie palcami i zaśmiewały się do łez.

Rozzłoszczony podszedł do nich i zapytał, czemu się tak zachowują. Te, krztusząc się ze śmiechu, powiedziały, żeby zdjął marynarkę i ją dokładnie obejrzał.

Zirytowany zrobił to i zamarł, gdy zobaczył, że na plecach miał przyklejoną kartkę z wielkim napisem: ”Szukam żony. Jestem zdesperowany!!!”. Zapytał nastolatki, czy to one ją przyczepiły. Kręciły głowami i śmiały się dalej. Jedna z nich wyjąkała: „My nie. Ale to takie śmieszne…” . Turysta popatrzył na kartkę i sam zaczął się śmiać.

Usiadł na sąsiedniej ławce i próbował doprowadzić marynarkę do ładu. Jedna z dziewcząt wyjęła mu ją z rąk i wspólnymi siłami nastolatki oczyściły marynarkę.

W tym czasie mężczyzna rozglądał się uważnie i zauważył, że ludzie wysiadający z autobusu mieli na plecach kartki z dziwnymi napisami. Niektóre były dużo gorsze niż jego. Pomyślał, że nie wyszedł na tym tak źle. Podziękował nastolatkom i powędrował dalej. Ciekaw był, jakie jeszcze niespodzianki miasto przygotowało dla niego.

Autor: Ewa Damentka