Żabka wskoczyła do stawu – 10

Żabka wskoczyła do stawu. Podpłynęła do lilii i wdrapała się na jej liść. Stąd popatrzyła dookoła. Oceniła odległość od brzegu. Sprawdziła, z której strony wieje wiatr, a ten powiewał delikatnie, nie zagrażając żabce. Skoczyła odważnie do wody, podążając do celu. Na brzegu odpoczęła i ruszyła w drogę powrotną. Dumna z siebie wdrapała się na liść lilii, pożyła się na nim i zasnęła.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Źródło życia – 33

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która na pewno służyła zdrowiu. W pewnych okolicznościach można powiedzieć, że każdy czysty zbiornik wody jest źródłem życia, woda bowiem to życie.

Autor: Adam

Żabka wskoczyła do stawu – 9

Żabka wskoczyła do stawu. Podpłynęła do lilii i wdrapała się na jej liść. Stąd już tylko jeden skok dzielił ją od największego liścia, jaki był w całym stawie. To był jej cel. Chciała na nim leżeć, siedzieć, mogła nawet skakać. Owadów mnóstwo, nie trzeba polować, bo same przylatują. Słowem świetne miejsce na żabią majówkę.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 60

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Zmierzchało. Z ciemnej cmentarnej alejki wyłoniła się ubrano na czarno kobieca postać, która szybkim krokiem zmierzała w stronę głównej bramy. Boczne niestety były już zamknięte.

O dziwo, kobieta nie miała parasolki. Może dlatego szła coraz szybciej. Obserwował ją mężczyzna z parasolem, który przed chwilą, mimo mżawki, zapalił lampkę na grobie swoich rodziców. Gdy zrównała się z nim, podszedł do niej i zagaił:

– Może zechce pani skorzystać z mojego ramienia i parasola?

Kobieta zwolniła, po czym odpowiedziała niechętnie:

– Dobrze, dziękuję.

Nieśmiało wzięła mężczyznę pod rękę i poszła razem z nim. Szli w milczeniu, które przeszkadzało mężczyźnie. Zapytał więc:

– Nie boi się pani sama chodzić o zmroku?

– Nie.

– Nawet po cmentarzu?

– Nawet. A pan?

– Jak żyłem, to się bałem – zażartował i czekał na jej reakcję. Zaskoczyło go, że nie przestraszyła się, tylko leciutko uśmiechnęła.

– Pewnie nowy pan tutaj? – zapytała.

– Czy ja wiem… – nie wiedział, co powiedzieć…

W milczeniu doszli do skrzydła otwartej bramy. Wtedy kobieta odsunęła się od mężczyzny. Stanęła na wprost niego, uśmiechnęła się, wyciągnęła rękę i powiedziała „bardzo dziękuję”.

On uścisnął jej dłoń. Zdziwił się, że była chłodna, wręcz zimna. Pomyślał, że biedaczka musiała nieźle zmarznąć. Jednak nie zdążył tego skomentować, gdyż poczuł nagłe szarpnięcie, chłód metalu na nadgarstku i usłyszał cichy szczęk.

Kobieta przeszła przez bramę, potem odwróciła się i przyglądała mu się uważnie.

– Czemu pani przypięła mnie kajdankami do bramy? Proszę mnie uwolnić! – mężczyzna krzyczał i szarpał się, próbując się wyzwolić.

– Jednak jest pan nowy – powiedziała. – Jeszcze pan nie wie, że swobodnie chodzimy po cmentarzu, ale nie możemy wychodzić za bramę.

– A pani?

– Ja mam przepustkę.

Nieznajoma odwróciła się i poszła dalej chodnikiem. Jej sylwetka szybko zniknęła w gęstniejącym mroku. Zdziwiony mężczyzna wpatrywał się w ten mrok, ale nic tam nie zobaczył, poza kolorowymi drobinkami deszczu, które tańczyły w świetle latarni.

dla Ireny napisała Ewa Damentka

Źródło życia – 32

Źródło życia było głęboko schowane. Mało kto mógł do niego dotrzeć, a jeszcze mniej osób pozwalało sobie na to, by zaczerpnąć z niego wody, która tam wysoko tryskała. Podziwianie tego zjawiska mogło oczarować każdego człowieka. Woda co jakiś czas zmieniała barwę. Była jak tęcza, która powodowała, że każdy przeżywał chwile radości.

dla Daniela napisał Sokolik

Młoda kobieta – 260

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali wypełnionej dymem. W środku majaczyła postać muskularnego mężczyzny, który prowadził grupową medytację. Nowo przybyła z uwagą przyglądała się medytującym. Były tam tylko kobiety, które kiwały się z przymkniętymi oczami lub siedziały prosto i patrzyły z zachwytem na przystojnego guru. Kobieta zatrzymała się, mając świadomość, że pora dokonać wyboru – zostać na zewnątrz lub wejść do środka i zostać jedną z wyznawczyń. Zastanowiła się przelotnie, co by zrobiła prawdziwa księżniczka i już wiedziała, znalazła godne wyjście. Przeżyje „romans”, a jednocześnie zachowa cnotę duchową. Usiadła w rogu sali i zobaczyła, jak guru mierzy ją zwycięskim spojrzeniem. Kobieta zignorowała go i zaczęła medytować. Samodzielnie poprowadziła swój trans, odcinając się od jakichkolwiek powiązań z guru i innymi kobietami. Gdy skończyła, zobaczyła, że guru patrzy na nią z namysłem i zastanowieniem. Zakończył trans i zdawało się, że chciał do niej podejść, ale otoczyły go tłumnie kobiety, prosząc, by je pobłogosławił. Skorzystała z tej okazji i wyszła. Doświadczenie ją wzmocniło i pozwoliło poznać siebie. Zdecydowała, że na męża wybierze mężczyznę mniej rzucającego się w oczy. Nie zamierzała dzielić się swoim księciem z innymi kobietami.

Autor: Ewa Damentka

Światła latarni – 59

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Był zadowolony ze swej roli w świecie. Sam ją przecież świadomie wybrał. Sam przyjął funkcję przywracania przyrody do życia, zresztą niezwykle odpowiedzialną. Czerpał z niej radość i siłę.

Autor: Korfanty