Wilk przymrużył oczy – 55

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo dotąd był bardzo czujny i nie zdarzyło się, by ktoś naruszył jego włości. Zrozumiał, że nadszedł czas, by swoje „królestwo” oddać we władanie synowi. Młodemu i silnemu wilkowi mającemu dobry wzrok, węch, ogromną czujność i dobre serce, który już dawno zaczął się nim opiekować, zapewniając mu spokojną starość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 25

W mchu i paproci leżało kilka pięknych kamieni. Nie wiadomo, kto je tam przyniósł. Ważne jednak było, że znajdowały się w owym miejscu. Przechodzący nieopodal mężczyzna natknął się na te kamienie i od razu docenił ich walory. Człowiek ten był akwarystą i szybko oczami wyobraźni zobaczył te kamienie w swoim akwarium.

Autor:  Ada

Rozlewiska rzeki – 51

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się. W zakolach pełno było podróżnych. Gdzie byś nie poszedł człowieku, tam ludzie i zwierzęta, zwierzęta i ludzie…

Za każdy zakolem rzeki odkrywać można było nowy świat, pełen wspaniałych przygód, dzikich zwierzą i niezwykłych ludzi….

I ja tam byłem…, zwierzęta widziałem…, ludzi napotkałem…, rzeką płynąłem…, Tomka napotkałem…

Autor: Jan Smuga

Kropelka wody – 45

Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę świeżo upieczonego kierowcy. Niedawno przykleił na szybie samochodu zielony listek. Znak dla doświadczonych kierowców, aby uważali na nowego uczestnika ruchu drogowego. Brakował mu pewności siebie, lecz przejrzystość kropelki wody dodała mu otuchy. Odrzucił obawy, wsiadł do samochodu i pewnie ruszył przed siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 23

W mchu i paproci leżało sztywne poczucie obowiązku, które wypadło z głowy spacerującego mężczyzny. Jego właściciel nawet nie zauważył straty i poszedł dalej. Poczucie obowiązku próbowało musztrować mech, paprocie, rosę, drzewa, promienie słońca i wiatr, ale nikt nie zwracał na nie uwagi. Naburmuszyło się więc i zawzięło w sobie. Niestety, nie wytrzymało długo, bo łaskoczące promienie słońca, śpiewające ptaki, szumiący las i wszędobylskie mrówki rozluźniły jego zbroję. Kiedy jej resztki opadły, poczucie obowiązku rozluźniło się i zaczęło latać. Uniosło się wysoko – ponad las. Widziało w oddali miasto i mniejsze osady, ale nie poleciało w ich stronę, bo ludzie przestali go interesować. Chciało latać wysoko, wysoko, opalać się w promieniach słońca i rozmawiać z chmurkami. To mu się podobało i wtedy roztapiało się z rozkoszy. Jeśli dotąd się nie roztopiło, to pewnie lata do dziś.

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 47

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, to z góry tę drogę widać było doskonale. Kręta jaśniejsza nitka snuła się po zboczu, omijając drzewa. Dopiero zmieniając punkt widzenia, można było ją dostrzec w całości.

Autor: Małgorzata

Mężczyzna spoważniał – 39

Mężczyzna spoważniał i z wielką uwagą zagłębił się w treść książki, którą trzymał w ręku. Poczuł, że ta treść jest bardzo spójna z tym, co ona sam przeżywa. Czytając, czuł, jakby książka opowiadał o nim. Właśnie w tym momencie odłożył ją, by dalej żyć swoim życiem, a nie ulegać schematowi książki.

Autor: Adam