Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały, aż ktoś je zerwie. Każde z jabłek chciało być użyteczne. Te bardziej niecierpliwe spadały z drzew, ale rzadko kiedy były podnoszone z ziemi. Czasami zaopiekował się nimi jakiś jeż i zanosił do swojej spiżarni. Te wytrzymalsze chciały być zerwane. Wydawało się im, że lepiej być użytecznym, niż gnić na ziemi. Prześcigały się wzajemnie w kolorach i blasku, żeby przyciągnąć uwagę człowieka, który zerwie choć jedno z nich.
Autor: Ewa Damentka