W samo południe – 65

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Jej serce nienasycone, spragnione miłości nie czuło tej wyjątkowości. Wciąż zajęte było pragnieniem uwielbienia i potrzeby całkowitego oddania się jej.

Pewnego razu zauważyła, że wokół niej znikają ludzie. Przychodzą nowi i znowu znikają. Nie zatrzymują się przy niej na długo. Przelatują przez jej życie jak woda przez sito. Jej myśli, początkowo pędzące, stopniowo zwalniały. Układały się. Wróciła jasność umysłu. Kobieta udała się do psychologa po pomoc. Wreszcie zrozumiała, zyskała świadomość, że ludzie są równie wyjątkowi jak ona.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 64

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Było wielu, którzy zazdrościli jej wyjątkowości, tracąc niepotrzebnie energię. A kostka lodu z wielką mądrością, spokojem i cierpliwością uświadamiała im ich własne cechy i walory, które czyniły ich wyjątkowymi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 63

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament…

On pełen pragnień jak rozgrzana pustynia. Obok leżała świeżo poślubiona żona jak kostka lodu, po traumie z dzieciństwa. Piękna, wyjątkowa.

Zaczął rozmowę. Mówił, co do niej czuje. Czego pragnie i jak bardzo chce jej pomóc. Jego zainteresowanie i ciepłe podejście pomogło jej się otworzyć. Wypowiedziała swój ból i cierpienie. Zrozumiał jej pozorną oziębłość.

Odtąd dwie drogi – jego i jej – zostały połączone. Wspierają się, podążają jedną wspólną ścieżką na szczyty szczęścia, odkrywając swoją wyjątkowość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 62

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Wiedziała, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Palące słońce pomogło jej się rozgrzać. A ona, powoli topiąc się, nawilżała rosnącą w pobliżu palmę, dzieląc się z nią swą wyjątkowością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 61

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament.

Tak jak na pustyni jest mrowie piasku, tak na świecie jest mrowie ludzi samotnych, przekonanych, że mogą liczyć tylko na siebie. Lecz dla każdego przychodzi dzień, kiedy kostki lodu w ludzkich sercach ogrzewane wiarą, nadzieją i ufnością roztapiają się i krople miłości przenikają całe jestestwo człowieka, zmieniając jego przekonania.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 60

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Zraniona zatrzasnęła drzwi swojego serca, choć w środku mieszkało pragnienie, by dawać siebie i zachwycać się wszystkim co piękne. Na szczęście każdy ciepły promień ludzkiej życzliwość i akceptacji leczył i otwierał jej serce.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 58

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament.

Pewnie podobnie wyglądałaby w mieście. Miasto jest jak pustynia. Mrowie ludzi, jak ziarenek piasku, i ona, samotna kostka lodu. Tak bardzo pragnąca, by ktoś ją docenił. Zauważył jej wartość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 57

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Przez pustynię szedł samotny wędrowiec szukający własnej oazy. Spostrzegł kostkę lodu. Wziął ją do ręki, potarł nią spocone czoło. Roztopione ciepłem dłoni krople wody spływały po twarzy, orzeźwiały i dodawały otuchy. Wędrowiec szedł dalej, aż znalazł swoją oazę w sobie samym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W samo południe – 56

W samo południe, na rozgrzanym piasku pustyni leżała kostka lodu. W promieniach palącego słońca wyglądała jak iskrzący się, wyjątkowy diament. Nie znała swojej wartości. Była zwyczajną kostką lodu. Tak jej się wydawało. Znaczenie nadał jej człowiek, swoją wiedzą, że jest zbiorem milionów, miliardów kropelek wody, która daje życie i bez której życie nie jest możliwe, więc spokojnie wędruje w każdej istocie, z ziemi do nieba i z nieba do ziemi.

Autor: Danuta Majorkiewicz