W mchu i paproci – 16

W mchu i paproci leżało stare drewniane krzesło. Jedną nogę miało wyłamaną. Mimo że zdawało się być bezużyteczne, wyglądało, jakby tu właśnie miało być. Niczym wrak statku, majestatycznie spoglądało z góry na mech i paprocie. Promienie słońca filtrowały jego szkielet, rzucając zjawiskowe cienie. Wyłamana noga leżała na mchu pod paprociami. Przypominała tratwę ratunkową unosząca się na zielonej fali.

Autor: Gwiazdeczka

W mchu i paproci – 15

W mchu i paproci leżała szyszka. Schowała się tam przed słońcem. Jeszcze niedawno jej miejscem był szczyt drzewa, teraz leżała nisko. Gdy była na poprzednim miejscu obserwowała latające ptaki i odczuwała ciepło słońca i powiew wiatru. Na wysokości było cudownie. Czas jednak się zmienił, a szyszka spadła i leżała sobie wśród roślin. Można było się zastanawiać, czy to jakiś smutny upadek, czy też może metafora czasu. Umysł podpowiadał, że wśród mchu i paproci też jest świat, który funkcjonuje całkiem dobrze i przewidywalnie.

Autor:  Adam

W mchu i paproci – 14

W mchu i paproci leżała kamienna kompozycja przedstawiająca karzełka, monetę, żuka gnojownika i wędkę. Rzeźba powstała na moich oczach. Prawdopodobnie sama stałabym się kamieniem, gdyby mąż nie powstrzymał mnie przed dotknięciem złotej monety, a syn nie przeszkodził mi w dotknięciu rzeźby. Wspomnienie tej kompozycji ciągle kotłuje mi się w głowie. Może wrócić tam i jednak jej dotknąć? Tak skupiłam się na tej rzeźbie, że z wrażenia zapomniałam, że nie mam męża, nie mam również dzieci, więc czemu pamiętam że mąż i syn mnie uratowali? Kiedy sobie o tym przypomniałam, rzeźba przestała zaprzątać moją uwagę. Spokojnie zasnęłam, po raz pierwszy od wielu nocy.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 12

W mchu i paproci leżało dużo ciekawych przedmiotów. Wróżki wyprawiły przyjęcie i zgromadziły wszystko, co w tym celu potrzebne. Zaprosiły mnóstwo przyjaznych stworzeń do wspólnej zabawy. Przestrzeń rozświetlały lampiony, które gospodynie przyjęcia starannie przygotowały. W powietrzu unosił się cudny zapach pyłków kwiatowych rozpylonych specjalnie na tę okoliczność. Na stole z kory drzewa stał słój miodu i mnóstwo innych pożywnych potraw. Parkiet z mchu był mięciutki, a łodygi paproci kojąco kołysały się na głowami leśnych istot. Zaczęła się zabawa, która na długo wprawiła zebranych w szampański nastrój.

Autor: Gwiazdeczka

W mchu i paproci – 10

W mchu i paproci leżała kamienna rzeźba przestawiająca karzełka, którego nogi dotykała moneta popychana przez żuka gnojownika. Rzeźba powstała na moich oczach, a teraz leżała sobie w mchu, jakby nigdy nic. Ocieniały ją paprocie i gdzieniegdzie oświetlały promyki słońca, którym udało się przez te paprocie przedrzeć. Byłam ciekawa tej rzeźby i chciałam jej dotknąć, gdy przeszkodził mi w tym dziki okrzyk mojego syna, który wrzasnął: „uwaga” i zarzucił wędkę. Wyglądało, jakby chciał łowić ryby w lesie. Skuliłam się, gdyż żyłka z haczykiem przeleciała tuż nad moją głową. Syn z okrzykiem triumfu podchodził do kamiennej rzeźby, ale potknął się o kamień ukryty w mchu i wypuścił wędkę z rąk. Gdy haczyk dotknął rzeźby, przemienił się w kamień, podobnie żyłka i cała wędka. Razem z mężem i synem przestraszyliśmy się i szybko odeszliśmy z tego miejsca. Poszliśmy do domu i udawaliśmy, że cała przygoda nigdy się nie zdarzyła.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 9

W mchu i paproci leżały zgromadzone patyki. Ów zbiór patyków był wynikiem pracy mrówek. Co prawda były to tylko gałązki, ale ich umiejscowienie miało głębszy sens.

Szefowa mrówek, obserwując bobry, rozkazała swoim przyjaciółkom zebrać drewienka, by zrobić tamę. Jednak gdy spadł duży deszcz, drewienka stały się tratwami dla poszczególnych mrówek, a nie budowlą, która miała tamować strumień wody.

Autor:  Ada

W mchu i paproci – 8

W mchu i paproci leżał żuk. Właściwie spał, a kiedy się obudził, nie mógł wstać, ponieważ leżał na plecach. Przebierał nóżkami, ale wtedy zapadał się w mech niczym w bagno. Robił, co mógł, jednak nie na wiele się to zdało. Wtedy znieruchomiał. Bardzo chciał się wydostać, tylko nie wiedział jak. Wzeszło słońce i osuszyło z porannej rosy mech i paprocie. Pod wpływem promieni słonecznych mech wyprężył się niczym płuca, które nabierają powietrza. Żuk sturlał się z mchowej górki i ruszył przed siebie.

Autor: Gwiazdeczka