W mchu i paproci – 26

W mchu i paproci leżało radio. Wydobywała się z niego głośna muzyka, która zakłócała magię tego miejsca. Radio nie pasowało do otoczenia i swoimi dźwiękami zdawało się wołać o pomoc. Po jakim czasie muzyka stała się coraz cichsza, aż w końcu ustała. Przez las przechodził wędrowiec. Dostrzegł radio i zabrał je ze sobą.

Autor: Gwiazdeczka

W mchu i paproci – 25

W mchu i paproci leżało kilka pięknych kamieni. Nie wiadomo, kto je tam przyniósł. Ważne jednak było, że znajdowały się w owym miejscu. Przechodzący nieopodal mężczyzna natknął się na te kamienie i od razu docenił ich walory. Człowiek ten był akwarystą i szybko oczami wyobraźni zobaczył te kamienie w swoim akwarium.

Autor:  Ada

W mchu i paproci – 23

W mchu i paproci leżało sztywne poczucie obowiązku, które wypadło z głowy spacerującego mężczyzny. Jego właściciel nawet nie zauważył straty i poszedł dalej. Poczucie obowiązku próbowało musztrować mech, paprocie, rosę, drzewa, promienie słońca i wiatr, ale nikt nie zwracał na nie uwagi. Naburmuszyło się więc i zawzięło w sobie. Niestety, nie wytrzymało długo, bo łaskoczące promienie słońca, śpiewające ptaki, szumiący las i wszędobylskie mrówki rozluźniły jego zbroję. Kiedy jej resztki opadły, poczucie obowiązku rozluźniło się i zaczęło latać. Uniosło się wysoko – ponad las. Widziało w oddali miasto i mniejsze osady, ale nie poleciało w ich stronę, bo ludzie przestali go interesować. Chciało latać wysoko, wysoko, opalać się w promieniach słońca i rozmawiać z chmurkami. To mu się podobało i wtedy roztapiało się z rozkoszy. Jeśli dotąd się nie roztopiło, to pewnie lata do dziś.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 21

W mchu i paproci leżało małe dziecko. Było uśmiechnięte i pogodne. Jego plecki otulał mech, a paprocie raz po raz dotykały delikatnej buzi malucha. Dziecko gaworzyło i śmiało się na przemian. Miało jakąś niewidzialną więź z otoczeniem. Czerpało siłę i radość z miejsca, w którym się znajdowało. Było szczęśliwe.

Autor: Gwiazdeczka

W mchu i paproci – 20

W mchu i paproci leżały krótkie patyczki. Były to drewienka do rozpalania ognia zgubione przez osobę, która je niosła. Owymi drewienkami zajęły się szybciutko mrówki, które zaczęły badać surowiec. Gdy już były pewne, do czego można je wykorzystać w mrowisku, zauważyły olbrzymią postać. Był to człowiek, który szukał swoich drewienek. Z radością włożył je do koszyka, z którego wypadły. Gdy zrobił kilka kroków, zauważył, że na jednym z drewienek chodzi mrówka. Wtedy cofnął się i pozostawił to drewienko razem z mrówką przy mrowisku.

Autor:  Ada

W mchu i paproci – 19

W mchu i paproci leżała mała dziewczynka. To byłam ja, kiedy w dzieciństwie chodziłam z tatą i bratem na spacery do pobliskiego lasu. Mój brat wybierał wspinanie się po drzewach, a ja lubiłam leżeć w miękkim mchu i słuchać o czym szumią paprocie. Ciekawie im się przyglądałam i zastanawiałam się, kiedy zakwitną. Wyobrażałam sobie, jak ich kwiaty mogłyby wyglądać. Kiedy przypominam sobie tę scenę, robi mi się błogo i rozluźniam się. Chyba zacznę sobie to przypominać przed zaśnięciem. Miło by było spędzić całą noc na mchu, pod paprociami, wśród wspaniałych drzew, w lesie skąpanym księżycowym światłem. Dziś zaczynam. A Ty?

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 18

W mchu i paproci leżał dorodny złoty talar. Znalazł go biedny wędrowiec. Wziął talara i zastanawiał się, któż mógłby go zgubić oraz czy ten talar jest prawdziwy. Czy to jest mosiądz, czy prawdziwe złoto – a jeśli, to czy cały jest ze złota, czy może jest tylko pokryty na wierzchu odrobiną pozłotki? Wziął tego talara i schował go głęboko na dno swojego plecaka. A następnie się rozejrzał, czy go ktoś nie widział. Postanowił talara zachować sobie na gorszy czas.

dla Wojtka napisał AMK