W mchu i paproci – 36

W mchu i paproci leżała różowa kokardka, która spadła się z kucyka małej dziewczynki spacerującej po lesie ze swoimi rodzicami. Kokardkę wiatr zwiał z leśnej ścieżki prosto na paprocie, z których zsunęła się na mech. Teraz ładnie wygląda mała różowa kokardka na tle głębokiej zieleni sprężystego mchu. I jest to widok nieoczekiwany, którego raczej nie przewidujemy, gdy wybieramy się, by podziwiać leśne widoki.

Autor: Ewa Damentka

W mchu i paproci – 35

W mchu i paproci leżał ślimak szczęśliwy, że mógł się tu skryć przed niejednym ludzkim butem. Gdy zapadł zmrok, wyszedł z mchu i poszedł leśną ścieżką, zatrzymując się od czasu do czasu to pod drzewem, to pod krzewem. Zmieniając kolejne miejsca postoju, słuchał różnych leśnych opowieści.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W mchu i paproci – 34

W mchu i paproci leżał gruby lniany worek. Możliwe, że był kiedyś pełen ziemniaków. Z powodzeniem nadawałby się również do napełnienia go czystym złotem. Także sól nie pogardziłaby takim schronieniem. W zależności od tego, co w sobie kiedyś miał, bądź mógłby mieć, zdawał się być zwykłym lub bardzo cennym workiem. Natomiast o sam wiedział doskonale, że jest cenny niezależnie od swojej zawartości.

Autor: Gwiazdeczka

W mchu i paproci – 33

W mchu i paproci leżały pozostawione pewnego wakacyjnego dnia kredki. Po pewnym czasie koło tego miejsca przechodziła rodzina. Dzieci szybko zauważyły kredki. Otworzyły je i zobaczyły, że są nieco zużyte. Oznaczało to, że ktoś kiedyś już nimi rysował. Dzieci poprosiły rodziców o chwilę przerwy i o wydanie im kartek, by mogły porysować sobie na świeżym powietrzu. Rodzice odpowiedzieli, że nie mają przy sobie kartek do rysowania, ale pozwalają dzieciom wziąć te kredki do domu. Kiedy dzieci już nacieszą się kredkami w domu, zostanie zrobiona kolejna wycieczka, by odnieść znalezisko w pierwotne miejsce.

Autor:  Adam

W mchu i paproci – 32

W mchu i paproci leżało okrąglutkie coś. Nie miało oczu, a jednak widziało. Nie miało nosa, a czuło. Nie widać było, by posiadało ręce lub nogi, a jednak umiało się poruszać, bo przed chwilą z wdziękiem wturlało się na miejsce w którym się teraz znajdowało. Nie miało ust, a jednak uśmiechało się szeroko. Takie dziwo leżało sobie i cieszyło się całym sercem. Zewsząd zbiegły się różne żyjątka, by przyglądać się temu czemuś. Każde z nich zastanawiało się, co to za zwierzę. Coś nie przejmowało się licznymi gośćmi, tylko nuciło bez słów, turlało się wte i wewte i dobrze się bawiło. Wszyscy obserwatorzy wkrótce zaczęli się bawić razem z nim i cały las szybko poweselał. Smutno było tylko pewnemu ponurakowi, który przyszedł do lasu, by powiesić się na suchej gałęzi, ale nawet jego nogi odmówiły mu posłuszeństwa i zaprowadziły go prosto do tego czegoś, co leżało w mchu i paprociach. Jego ręce, wbrew jego woli, wyciągnęły się po to coś i przytuliły do serca. Mężczyzna opadł na kolana i zaczął płakać. Coś w jego dłoniach cicho gruchało i wkrótce mężczyzna uspokoił się. Ostrożnie odłożył coś na mech. Wstał i wyszedł z lasu. Wieszanie się wywietrzało mu z głowy, miał inne rzeczy do zrobienia. I nimi właśnie zamierzał się zająć. Tymczasem coś nadal leży w mchu i paproci i pomaga każdemu, kto tylko do niego przyjdzie.

dla Kasi napisała Ewa Damentka

W mchu i paproci – 30

W mchu i paproci leżała koralowa bransoletka. Najwyraźniej ktoś ją zgubił i być może szuka. Pięknie wyglądała na zielonym tle. Niczym w witrynie sklepu z luksusowa biżuterią. Nagle przybiegł pies, który węszył przy ziemi. Jak po sznurku dotarł do bransoletki. Kiedy ją znalazł był wyraźnie podekscytowany. Złapał ją delikatnie zębami i szczęśliwy pobiegł, jakby chciał jak najszybciej doręczyć ją komuś, do kogo należy.

Autor: Gwiazdeczka

W mchu i paproci – 29

W mchu i paproci leżała zawinięta kartka. Owa kartka został upuszczona przez dziewczynkę, która wędrowała lasem. Była to kartka z pamiętnika i znajdowały na niej prywatne, poufne zapiski. W pewnym momencie zawiał silny wiatr, który przemieścił kartkę w inne miejsce. Po jakimś czasie kartka wpadła do rzeki. A chwilę później została zjedzona przez kaczkę. Tym samym było wiadomo, że nikt niepowołany nie odczyta treści pamiętnika.

Autor:  Ada

W mchu i paproci – 28

W mchu i paproci leżało poczucie przyzwoitości. Wypadło z człowieka, który schował się w paprociach, wtulił się w mech i udawał martwego. Zaciskał zęby, żeby nie krzyczeć. Siłą woli powstrzymywał się, żeby nie wstać i uciekać. Z wściekłą bezsilnością myślał o zbrodni, która działa się na jego oczach. Nie mógł jej zapobiec, ani jej przerwać. Mógł tylko leżeć i udawać, że go nie ma.

Całą wieś zagoniono do lasu i pastwiono się systematycznie nad kolejnymi osobami. Nie wiadomo, jakim sposobem jemu udało się schować w mchu i paprociach. Zaciskał mocno oczy, z których nie chciały wypaść dopiero co widziane sceny – gwałconej matki, ojca z roztrzaskaną głową, synka sąsiadów rozszarpywanego na strzępy i wiele innych strasznych obrazówSądząc po odgłosach, takich scen było coraz więcej. Jeszcze seria strzałów i wszystko ucichło.

Po jakimś czasie, gdy od kilku godzin w lesie panowała cisza – wstał, ale jego poczucie przyzwoitości, godności, miłość własna i szacunek do siebie zostały w paprociach. Snuły się nad mchem niczym szara mgła, której nic nie potrafiło rozwiać.

Gdy po wielu latach mężczyzna zawędrował do tego lasu, rozpoznał je. Przykucnął i wziął do ręki. Chciały wrócić do niego, ale on nie był gotowy, by je przyjąć. Tylko trzymał w dłoni i smutno się im przypatrywał. Wtedy usłyszał cichy szept matki niesiony przez wiatr: „jestem z ciebie dumna synku. Przeżyłeś. Zdarza się, że nie możemy dokonywać dobrych wyborów, tylko najmniej złe. Ty wybrałeś najlepiej jak można. Wszyscy cię widzieliśmy. Cała wioska. Łatwiej było nam umierać, wiedząc, że tobie może uda się przeżyć. Wybacz sobie. My nigdy ciebie nie oskarżaliśmy”.

Mężczyzna się rozpłakał i szczelnie zamurowane serce rozluźniło się, Pancerna blacha, która je otaczała, też zaczęła się rozsuwać. Po chwili zauważył, że szara mgiełka zniknęła z jego dłoni. Po raz pierwszy od wielu lat poczuł spokój. Wstał i wolnym krokiem poszedł w stronę zbiorowej leśnej mogiły, gdzie przed laty, jako jedyny ocalały, pochował całą swoją rodzinę i wszystkich sąsiadów. Pomyślał przelotnie, że przestanie uciekać. Wróci do opuszczonej wioski, wyremontuje dom rodzinny i zamieszka w nim na stałe.

Autor: Ewa Damentka