Ulice wielkiego miasta – 50

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również psy wyprowadzane na smyczy ociekały deszczem. Już widzę, jak po powrocie do domów zwierzęta otrzepią się, brudząc jednocześnie wszystko dookoła.

Autor: Małgorzata

Ulice wielkiego miasta – 49

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również światła latarni rozpromieniały twarze ludzi. Odbijały się w wystawach sklepowych i w kałużach. W szybach pojazdów. Światło mnożyło się i swym blaskiem kładło się na twarzach przechodniów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 48

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również twarze przechodniów rozweselały życzliwe myśli o deszczu. Dzięki wodzie wszystko żyje. Mały kwiatek czy wielkie drzewo. Wszystko rośnie aż pod niebo. Cieszą się dorośli i cieszą się dzieci, że woda z nieba leci, bo wszystko, co żyje, pije wodę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 47

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również czysta, błyszcząca zieleń rozpromieniona drobinkami słońca rozweselała świat. Drzewa kołysane i czesane wiatrem mówiły przechodniom: „Dzień dobry”. Krople deszczu spadające z liści tańczyły i łączyły się w pary pieszczone delikatnym wiatrem. Dzień budził się śpiewem drzew, szelestem liści. Miał wesołe oczy i uśmiechał się do przechodniów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 46

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również owoce i warzywa, wyeksponowane w skrzyniach przed sklepami cieszyły oczy i serca przechodniów. Umyte deszczem przemawiały do nich całą paletą barw, która budziła w nich energię i towarzyszyła im w każdej chwili dnia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 45

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również kropelki deszczu w perłowym kolorze rozjaśniały pochmurny krajobraz. Spadały na dachy, balkony, drzewa, krzewy i trawy. Oczyszczały całą atmosferę. Z każdym oddechem przechodnie odczuwali coraz większą radość z deszczu. Ich myśli oczyszczały się i układały. Wszystko stawało się prostsze.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ulice wielkiego miasta – 44

Ulice wielkiego miasta mokre były od deszczu i odbijały sylwetki przechodzących ludzi. W kałużach widoczne były także kolorowe parasolki, które błyszczały i rozweselały trochę szaro-buro-czarny tłum przechodniów. Również i ja tam byłem. Wracałem do domu. Każda chwila zdawała się nieść mnie do bliskich i dawać mi radość i spokój. Z każdą chwilą zbliżałem się do domowego ogniska, które rozświetlało szaro-buro-czarny tłum przechodniów.

Autor: Jan Smuga