Stary pojazd – 28

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził sny i marzenia. Rozwoził je potrzebującym na całym świecie. Rozpylał w powietrzu, zasiewał na polach i łąkach, rozpuszczał w świetle latarni i kroplach deszczu. Sny i marzenia dojrzewały, rosły i wzmacniały się, a potem wędrowały do ludzi. Dzięki temu w pojeździe pojawiały się nowe sny, nowe marzenia – do dalszego zasiewania i rozsadzania. A ludziom i marzeniom żyło się coraz lepiej i lepiej…

dla Magdy napisała Brzozowa Bajdulka

Stary pojazd – 26

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził jakieś metalowe elementy. Pojazd był stary, ale dobrze spełniał swoje zadania. Miał swojego stałego i starego kierowcę, który opiekował się nim, czyli swoją cenną ciężarówką.

Stare i proste konstrukcje są przeważnie niezawodne i takim autem była owa ciężarówka.

Nowe auta lśnią i jeździ się nimi wygodnie, ale to o pojazdach starych mówi się, że mają duszę.

Autor: Adam

Stary pojazd – 25

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził sezonowych robotników. Robił to od wielu lat. Kiedyś woził Polaków do Francji, na zbiory truskawek; do Holandii – na prace przy tulipanach; do rozmaitych miejsc w Polsce, na sezonowe prace. Teraz wozi głównie obcokrajowców ze Wschodu, którzy w Polsce wykonują te same prace, co kiedyś Polacy za granicą. Jego kierowca zastanawiał się niekiedy, jak to się stało, że Polska dla niektórych nacji stała się Zachodem, ale nie miał zwykle czasu na dłuższe myślenie, bo jego stareńki pojazd co chwila dopominał się o uwagę i troskliwą pielęgnację. Wtedy kierowca myślał przelotnie, że tak jak on odziedziczył ten samochód po swoim dziadku, tak samo chciałby, żeby jego wnuk też nim jeździł.

Autor: Ewa Damentka

Stary pojazd – 24

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził porannym świtem młodego eleganta i jego sekundanta do lasku pod miastem. Miał tam skrzyżować szpadę z rywalem do ręki ukochanej złotowłosej hrabianki. Miał nadzieję, że miłość doda mu skrzydeł i umiejętności, i zwycięży.

dla Magdy napisali Ela i Krzysztof

Stary pojazd – 23

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził gońca z przesyłką. Hamował, wymijał pieszych i rowerzystów na rowerach z wielkimi kołami, kluczył między pojazdami. Goniec wyjrzał przez okno i popatrzył na ścianę zamku mieniącą się zielonym bluszczem. „Pięknie tutaj” – pomyślał – „wreszcie wysłali mnie w rozsądne miejsce z przesyłką dla królowej”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Stary pojazd – 22

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził eliksir szczęścia. Był on ukryty w buteleczkach starannie owiniętych w płótno. Do kogo miał trafić załadunek, nikt nie wiedział.

Auto jechało przed siebie i mam nadzieję, że eliksiru wystarczy dla wszystkich istot na Ziemi.

Autor: Gwiazdeczka

Stary pojazd – 21

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził cegły i cement. Owe produkty już po godzinie dotarły na miejsce budowy.

Na gotowy dom patrzy się, jakby stał na swoim miejscu od zawsze.

Rzadko kto widzi etapy budowy domu – transport części, fundamenty, ekipę, czynności budowlane i urządzanie.

To tak, jakby do każdej cegły znajdującej się w murze domu trzeba by było dodać okruchy biurokracji.

Autor: Adam

Stary pojazd – 20

Stary pojazd cicho turkotał, podskakując na kocich łbach. Przewoził złoto ukryte w skrytkach w podwoziu oraz schowane na dnie wielkich koszy z jajkami, których doglądała gruba Hela. Złoto – piasek i grudki, a nawet samorodki wielkie jak pięść – było urobkiem dwumiesięcznej pracy poszukiwaczy złota z pobliskiej osady. Teraz tylko trzeba było przewieźć je do banku i sprzedać.

Oczywiście Krzywy Bill ze swoimi rzezimieszkami jak zwykle ustawił na drodze kilka pułapek, bo chciał to złoto przechwycić. Z oddali już słychać było strzały i szczęk broni, gdy bronili się pasażerowie napadniętego nowoczesnego dyliżansu. Nasz stareńki dyliżans ledwo turkotał, a donośnie roznosił się głos grubej Heli, która głośno i dokładnie wyliczała, co i ile razy zrobi każdemu, kto stłucze choć jedno z jej jajek.

Zbóje przepuścili pojazd z grubą Helą, a sami zaczęli metodycznie badać, wręcz rozbierać nowy dyliżans, który właśnie zdobyli. Niczego nie znaleźli. W dodatku zdziwiło ich, że szeryf i jego pomocnicy dość szybko zniknęli… Krzywy Bill w końcu domyślił się, że tym razem złoto przewieziono w inny sposób… Jeszcze nie wiedział jak, ale sądził, że ta wiadomość prędzej czy później do niego dotrze.

Wiedział o tym również szeryf, więc numeru z grubą Helą już nie zamierzał powtarzać. Następnym razem musi wymyślić coś innego. Uśmiechał się chytrze, bo w zanadrzu miał nowy pomysł. Całkiem ciekawy…

Autor: Ewa Damentka