Słońce wyszło zza chmur – 44

Słońce wyszło zza chmur i zaczęło pieścić ciało zgrabnej blondynki zasłonięte jedynie miejscami przez kostium kąpielowy. Było niezłym podrywaczem, przed którym kobiety rozbierały się bez najmniejszych oporów. Szybko postanowiło dotrzeć w każdy nagi zakamarek ciała kobiety, pozostawiając po sobie najpierw różowy ślad, a następnie lekko brązową kuszącą opaleniznę, która zostanie z nią na długo i nie pozwoli jej zapomnieć o tym gorącym romansie.

Autor: Małgorzata

Słońce wyszło zza chmur – 42

Słońce wyszło zza chmur i rozjaśniło świat. Oświetlony świat był jakby gotowy do odkrywania. W długi wakacyjny dzień można w tej kwestii wiele zrobić. Można doświadczać ciepłego wiatru z gór, ciepłych kropli wody z jeziora, rozpryskujących się na twarzy lub chłodnego poranka w namiocie, z którego około dziewiątej rano należy uciekać przed upałem.

Autor: Adam

Słońce wyszło zza chmur – 41

Słońce wyszło zza chmur i próbowało rozweselić zawziętego smutasa. Nie udało mu się. Smutas zmarszczył brwi, podszedł do okna i zasłonił rolety. Jego pokój pogrążył się w ciemności i smutas był szczęśliwy, bo nikt nie przeszkadzał mu w byciu smutasem. Po chwili ukradkiem uchylił rolety i zrobiło mu się jeszcze bardziej smutno. Poczuł się urażony, wręcz zraniony, tym, że słońce nie posmutniało, gdy on się od niego odwrócił. Co więcej słońce świeciło coraz mocniej i, ku wielkiej złości smutasa, coraz więcej ludzi było uśmiechniętych. A przecież wszyscy powinni mu współczuć i przejmować się jego dogłębnym smutkiem – tak sobie myślał rozżalony smutas.

Autor: Ewa Damentka

Słońce wyszło zza chmur – 40

Słońce wyszło zza chmur i oświetliło ciemny las. Rosło w nim wiele gatunków drzew, zarówno liściastych jak i iglastych. Po lesie spacerował młody turysta, który przyjechał tutaj z wielkiego miasta. Wybierał się właśnie nad jezioro, które leżało w głębi wielkiego lasu. Droga była błotnista i kręta, jednak mężczyzna dzielnie szedł dalej. W końcu dotarł nad brzeg dużego leśnego jeziora, którego woda była błękitnie przezroczysta. W powietrzu był przyjemny chłodek i poczucie całkowitego spokoju i ciszy, jaka panowała w tym miejscu. Turysta wyciągnął z plecaka karimatę, którą rozłożył na wilgotnej trawie. Usiadł i wyciągnął z plecaka książkę, którą przyniósł ze sobą. Kiedy czytał, pogrążając się w świecie przedstawionym w historii, z tyłu, w gęstych krzakach, obserwowały go spokojnie sarny.

dla Pawła napisał Sokolik

Słońce wyszło zza chmur – 39

Słońce wyszło zza chmur i z radością zajrzało do przydomowego ogródka. Brzózka mieniła się wiosenną zielenią, głaszcząc swoimi gałązkami rosnącą obok sosnę. Żyły w wielkiej komitywie. Obydwie nie miały dużych wymagań co do gleby. Forsycja rozkwitła i wychwalała żółć, szafirki fiolet, a tulipany biel, róż i czerwień. Wszystko współgrało ze sobą.

Na ławce wylegiwał się czarny kot, radośnie pomrukując przez sen. Pszczoły upajały się tańcem wśród kwiatów jabłoni, zbierając miododajny nektar.

Słońce zajrzało w okno domku i swymi promieniami rozlało ciepło po całym domu. Zaprosiło domowników do ogródka, oni zasiedli do stołu i przy spożywaniu obiadu dzielili się swoją miłością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Słońce wyszło zza chmur – 37

Słońce wyszło zza chmur i uśmiechnęłam się, bo jego światło rozwiało moje drobne smuteczki. Rozejrzałam się dookoła i poszłam na spacer. Zobaczyłam piękny widok, więc namalowałam go. Potem oprawiłam ten rysunek i powiesiłam na ścianie swojego pokoju. Mimo, że nie namalowałam na nim słońca, to obrazek poprawia mi nastrój zawsze, gdy na niego patrzę.

Autor: Ewa Damentka