Młoda kobieta – 265

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali balowej, w której czekał na nią jej książę. Podeszła do niego, wyjęła z jego ręki bukiet zasuszonych róż, odgarnęła pajęczynę z jego czoła i pocałowała go w policzek. Książę ocknął się, otworzył oczy, popatrzył na nią uważnie i z ulgą w głosie powiedział: „Nareszcie przyszłaś”.

Autor: Młody Adept

Jabłonka uginała się – 42

Jabłonka uginała się pod ciężarem owoców. Wszystkie zdrowe, dorodne, dojrzałe. Czekały, aż spadną na miękka trawę.

Jabłonka była już zmęczona dźwiganiem tych owoców. Była dumna ze swojego dorobku, ale wiedziała, że nadszedł czas, aby jej gałęzie odpoczęły po tak długim wysiłku.

Być może kolejnej jesieni ponownie ugnie się pod ciężarem jabłek, ale teraz chciała rozprostować liście i spojrzeć na słońce. Cieszyć się lekkością i czekać na zdrowy zimowy odpoczynek.

Autor: Gwiazdeczka

Na marmurowym blacie – 113

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty każdemu pokazują to, czego najbardziej potrzebuje. Mnie poprowadziły do uzdrowienia i scalenia się, do znalezienia własnej tożsamości.

Odkąd pamiętam, targały mną sprzeczności. Merlin tłumaczył mi, że każde czarodziejskie dziecko podlega wpływom żywiołów, a jeden z nich jest dominujący i to on właśnie określa jego charakter i zdolności.

Jestem pierwszą znaną mu osobą, która ma dwa dominujące żywioły: wodę i ogień. Obydwa silne i mocne. I obydwa walczyły ze sobą, bo każdy chciał zwyciężyć.

Kiedy wygrywała woda, ja byłam łagodna, trochę bezwolna i trochę przerażona. Bałam się wszystkiego i oczekiwałam, że ktoś się mną zaopiekuje. Byłam bardzo lubiana, więc opiekowano się mną chętnie. Świat znał mnie wtedy jako Mgiełkę.

Kiedy wygrywał ogień, byłam żwawa, miałam rześki umysł. Byłam radosna i pełna energii. Też mnie lubiano i nazywano mnie Iskierką. Moi rozmówcy często mówili mi, że chętnie by mnie zapoznali z Mgiełką, bo pewnie byśmy się polubiły, a ja na pewno bym się nią dobrze zaopiekowała.

Dzięki księdze zaczęłam siebie lubić, przestałam siebie oceniać i uciekać przed moimi sprzecznościami. W miarę jak ten proces się rozwijał, ogień i woda we mnie przestawały ze sobą walczyć tak zajadle. Chwilami nawet zaczynały ze sobą współpracować. A ja zaczęłam być znana jako Mgiełka-Iskierka, czarownica, która w razie potrzeby potrafi władać wodą lub ogniem.

Księga uczyła mnie dalej i w pewnym momencie żywioły przestały mną rządzić. Nadal mogę z nich korzystać, tak jak tego potrzebuję, ale teraz robię to jako ja. Jestem silna, zwarta, scalona. I niedawno dostałam nowe imię: Mi.

Sama to imię wyśniłam. Chciałam uhonorować Mgiełkę i Iskierkę, bo bez nich nie byłam sobą. A teraz jestem nimi i kimś jeszcze – osobą, która umiejętnie korzysta ze swoich zdolności i wędruje przez świat swoją drogą, stawiając przed sobą własne zadania i realizując własne cele. Nauczyłam się korzystać z moich sprzecznych talentów. Woda i ogień we mnie współpracują i wspierają mnie oraz siebie nawzajem.

Stałam się Świadomą Czarownicą, która realizuje swoją misję życiową i pomaga światu swoimi zdolnościami, a jednocześnie dba o siebie samą i ciągle się uczy. Dlatego często zaglądam do tej księgi, bo wiem, że moja transformacja jeszcze się nie skończyła. Będzie trwać do końca mojego życia. A potem? Kto wie…, to się okaże…

Autor: Mi

Ruda wiewiórka – 28

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy zobaczyła starszą panią, która trzymała w dłoniach torebkę pełną orzeszków. Kobieta postawiła torebkę na trawie koło ławeczki, na której siedziała. Udawała, że czyta gazetę, a kątem oka obserwowała wiewiórkę. Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła, że ta schowała swój skarb w dziupli, a potem przyszła do torebki z orzeszkami i ostrożnie wyturlała jeden z nich. Schowała go i wróciła po następny. Gdy wyciągnęła już wszystkie orzeszki, kobieta zabrała pustą torebkę i poszła do domu po kolejne orzeszki.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 264

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wnętrza. W środku spotkała inne anonimowe księżniczki i długo z nimi rozmawiała. Wiele się od nich nauczyła i dzięki tym rozmowom zmieniła swoje życie.

Autor: Jan Smuga

Ruda wiewiórka – 27

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy swoimi gibkimi liśćmi pomachała narecznica. Paproć rosnąca wśród konwalii. Dała znać wiewiórce, że to dobre miejsce, by schować orzeszek. Pod paprocią i liśćmi konwalii był cień i ziemia wilgotna, więc orzeszek mógł długo leżeć, zachowując świeżość. Wiewiórka zrozumiała wiadomość i skorzystała z dobrej rady.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Skupiony Merlin – 56

Skupiony Merlin uważnie obserwował Złotą Rybkę, która była nauczycielem. Pomagała swoim uczniom poznać i zrozumieć siebie. Patrzeć pozytywnie na świat i na siebie samego. Uczyła odnajdywać silne strony własnej osobowości, tak że każdy jej uczeń mógł być swoim własnym architektem i budowniczym. A Merlin wspomagał ją swoją dobrocią i sympatią.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ruda wiewiórka – 26

Ruda wiewiórka trzymała w łapkach mały orzeszek. Rozglądała się bystro dookoła, szukając kryjówki, w której mogłaby go schować, gdy ze zdziwieniem odkryła, że orzeszek zamienił się w filiżankę z porcelany. Wiewiórka stanęła jak wryta. Zastanawiała się, jak to możliwe i do czego mogłaby jej służyć filiżanka. Usłyszała jakieś odgłosy dobiegające z lasu. Pobiegła w ich kierunku zaciekawiona. Zobaczyła stół zastawiony przysmakami i dwie wiewiórki krzątające się wokół. Na środku stołu stał samowar z gorzką herbatą. Podbiegła do stołu i postawiła na nim filiżankę. Dwie wiewiórki jakby czekały na gościa. Napełniły filiżankę herbatą i popijały wywar, przekazując sobie filiżankę z łapek do łapek i zagryzając orzeszkami ze stołu.

Autor: Gwiazdeczka