Światła latarni – 57

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Był to widok tak pogodny i radosny, że trudno było myśleć o czymś innym. Poczułam wielkie wzruszenie, gdy oglądałam go z okna mojego pokoju.

Piękno i podziw przenikały mój umysł i ciało. Poczułam się lepsza, lżejsza i radośniejsza. Spojrzałam na dokumentację, którą miałam się zająć. Z uśmiechem zabrałam się do pracy, a piękno, lekkość i wzruszenie towarzyszyły mi i mnie prowadziły. Pracę skończyłam zaskakująco szybko. Jak się później okazało, była to również zaskakująco dobra robota. Potem to piękno towarzyszyło mi, gdy szykowałam kolację i układałam się do snu. Wstałam rano wypoczęta, gotowa z radością i lekkością rozpocząć kolejny piękny dzień.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka