Turysta przystanął zdziwiony na widok wielkiego szyldu, który dużymi złotymi literami głosił: „Salon żon idealnych – sprzedaż, kupno, wymiana”. Zaciekawiony próbował zajrzeć do sklepu przez olbrzymie okno wystawowe, ale olbrzymia palma przesłaniała widok. Postanowił więc wejść do środka. Zdziwił się, bo wewnątrz był sklep dla majsterkowiczów. Znalazł też kącik ze sprzętem wędkarskim. Był tam również mini barek.
– Panie, skąd nazwa tego sklepu? – zapytał właściciela.
– Z kumplem przy piwie wymyśliliśmy. Przy starej nazwie nie było ruchu, a teraz kilkudziesięciu mężczyzna zagląda codziennie, a jak mamy szczęście, to i dwustu. I każdy coś kupi… jak nie sprzęt, to piwo, a przy okazji ponarzeka na żonę…
– Opatentował pan ten pomysł?
– Nie – roześmiał się sprzedawca – ale na pewno się dogadamy…
Turysta uśmiechnął się, pokiwał głową i zaczął dokładnie przyglądać się wystawionym towarom.
Autor: Ewa Damentka